#EyMQg

Mój narzeczony zmarł trzy miesiące przed naszym ślubem. Byłam pewna, że wszystko odwołałam – salę, fotografa, kościół, gości. Na wyczekaną datę byłam przygotowana – spakowana, z biletem w jedną stronę. Właściwie w drzwiach spotkałam dostawcę mojego bukietu ślubnego....

#Wn7g7

Dzisiaj, by się rozbudzić, otwierając drzwi od kibelka, krzyknąłem głośne „HA!”. Zdziwienie, że ktoś tam jest, zamieniło się w śmiech. Czemu? Otóż po chwili (która wydawała się być wiecznością) gapienia się wzajemnie na siebie usłyszeliśmy głośny plusk g... wpadającego do muszli.

#810iv

Rzucił mnie chłopak, z którym byłam pięć lat. Bardzo to przeżyłam. Wracałam wieczorem z pracy i czekając na autobus, całkowicie się rozkleiłam. Byłam pewna, że jestem sama, więc nie powstrzymywałam płaczu.
Po chwili usłyszałam czyjś śpiew. Nie byłam na przystanku sama. Przede mną jakiś chłopak szeroko się uśmiechając śpiewał „I love you baby”. Rozpłakałam się jeszcze bardziej, ale już nie ze smutku.

A on do dzisiaj mi śpiewa, kiedy mam zły humor.

#LAppn

Miałam 10 lat, gdy ze względu na zbyt wczesne dojrzewanie i problemy natury ginekologicznej wylądowałam ze skierowaniem na oddziale ginekologicznym miejskiego szpitala w celu obserwacji i badań. Moment przyjęcia pamiętam zbyt dobrze. Przegląd podwozia miałam robiony w pokoju pełnym pielęgniarek, zasłonięta parawanem tak, że wszystko było widoczne, przez „panią” doktor, która w pewnym momencie na cały głos stwierdziła, że jestem „niedomyta”.

Minęło sporo lat, ja wciąż pamiętam wstyd, jaki wtedy czułam i spojrzenia wszystkich zebranych. Co ważne, o higienę dbałam od zawsze (mama od małego uczyła mnie, jak ważne jest dbanie o miejsca intymne, więc kosmetyki do higieny intymnej już wówczas były nieodłącznym elementem mojej toalety). Rodzicielka, która była przy tym obecna, oczywiście zareagowała w odpowiedni sposób, ale potrzebowałam sporo samozaparcia, by jako dorosła kobieta udać się na zwykłe badanie kontrolne.

#6QcMQ

Moja rodzina słynie z obfitego zarostu, wszyscy wujkowie, ojciec, kuzyni, brat mają pełne, gęste brody, oczywiście w granicach rozsądku. Czepiają się do mnie, że chodzę wygolony jak dziecko, zapuściłbym jak każdy.

W sumie to bym chciał, tylko co tu zapuszczać, jak w wieku 28 lat ciągle rośnie mi tylko dziewiczy wąsik…

#jSdue

Pracuję w sklepie z dość drogą (zahaczającą o ekskluzywną) odzieżą. Jak to w pracy z klientem – niektórzy kulturalni, z klasą, inni totalne buraki, które myślą, że ilość zer na koncie świadczy o tym, jacy oni ważni. Ostatnio przyszły dwie mega sympatyczne, ale niesamowicie męczące i delikatnie upierdliwe starsze panie, takie typowe babcie Stasie, o których już po trzech minutach wiedziałyśmy wszystko. Ale najlepsze nadeszło dopiero przy kasie.
Pierwszy raz miałam okazję widzieć daną część ciała klienta po tym, jak po operacji w szpitalu zarazili go gronkowcem i musieli zrobić przeszczep skóry, oraz słuchać o nieprzyjemnych tego skutkach, ze wszystkimi szczegółami, z opisem bardzo swędzącej wysypki na czele.

Co się zobaczy, nie da się „odpaczeć”.

#lQhHI

Nie potrafię zmusić się do tańca.

Gdy miałem siedem lat, lubiłem tańczyć, a nawet zapisałem się na dodatkowe zajęcia, które miały mnie nauczyć tanga. Czułem się wtedy szczęśliwy i traktowałem to jako dobrą zabawę. W końcu postanowiłem wziąć udział w występie tanecznym razem z resztą mojej grupy i zaprosiłem tam moją mamę i mojego dziadka. W momencie występu byłem chory, gdyż miałem stan podgorączkowy, ale mimo to ani ja, ani moja mama nie chciała, abym rezygnował z tego ważnego dla mnie wydarzenia.

Mniej więcej w połowie występu nasi trenerzy postanowili zrobić nam chwilę przerwy.
Pobiegłem do mamy, oczekując słów, że całkiem nieźle mi poszło. Jednak zanim mój dziadek zdążył się odezwać, moja mama mu przerwała i powiedziała mi, że tańczę najgorzej w grupie i gorzej już chyba się nie da... Złamało mi to serce. Postanowiłem wrócić do reszty mojej grupy i mojego trenera, jednak psychicznie nie potrafiłem się zmusić do dalszego występu. Po tamtym wydarzeniu zrezygnowałem z zajęć tanecznych i postanowiłem nie wracać do tańca nigdy więcej.

Dziś mam 17 lat i wciąż boli mnie sama myśl o zatańczeniu czegokolwiek chociażby przed sobą samym. Dlatego unikam imprez oraz wszystkich innych wydarzeń, które musiałby mnie zmusić do aktywnego tańca. Czuję przez to wstyd, bo nie wiem jak tłumaczyć niektórym ludziom, że boję się tańca. Biorą to za coś absurdalnego, a ja nie mogę tego już znieść. Jednak wciąż nie potrafię się przełamać, aby wrócić do tańczenia.

#4NjRT

Gdy byłem mały, lizałem mydło. Nie smakowało mi, wręcz przeciwnie – brzydziło mnie to. Chciało mi się wymiotować, a później przez kilka godzin starałem się pozbyć tego posmaku. Mimo to robiłem tak każdego dnia.
Żelazna logika... Skoro coś jest niedobre, to rób to tak często, aż będzie dobre, nawet jeśli dobre nie będzie.

#USv0n

Jakiś tydzień temu wybrałam się na badania z 3-miesięcznym synkiem. Wysiadanie z auta i wypakowanie wózka chwilę mi zajmuje, więc jestem idealnym obiektem do zaczepienia o jakieś pieniądze.

Zaparkowałam koło Domu Katolika i Katedry w naszym mieście. Podchodzi do mnie starsza pani – obraz nędzy i rozpaczy. Zgarbiona, cała się trzęsła i ledwo mówiąc, poprosiła mnie o jakąś złotówkę „na bułkę”. Było mi naprawdę jej żal, ale nie miałam ani grosza w portfelu – nie lubię nosić gotówki. Z wyrzutami sumienia powiedziałam, że bardzo mi przykro, ale nie mam ze sobą pieniędzy. Starsza pani spojrzała na mnie, walnęła „a to spier****, ty głupia ku***”, wyprostowała się i dziarskim krokiem ruszyła w stronę innego samochodu, który niedaleko parkował.

Dawno mnie tak nie zamurowało.
Dodaj anonimowe wyznanie