#ankct

Na ślubie mojej koleżanki nie było rzucania bukietem ani welonem. Po prostu dała mi welon, bo na 200 gości byłam jedyną singielką.
Halusia Odpowiedz

Wyznanie całkiem prawdopodobne.
Na moim ślubie w ogóle nie było rzucania bukietem bo... Brakło dziewczyn chętnych do żeniaczki ;p Jedyne dwie "panny" na weselu od lat żyją w tzw. konkubinacie i, mimo posiadania dzieci, nie chcą brać ślubu. Cała reszta była już mezatkami :D

LamaGod Odpowiedz

a to nie tak ze do rzucania welonem idą panny? Czyli kobiety co nie mają ślubu? Na wszystkich weselach na których byłem zawsze to tak było

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#iC1gv

Zdążyliśmy odjechać już 100 km od domu, kiedy moja matka powiedziała, że wyjęła moją walizkę z bagażnika, bo "nie pasowała".
koestek Odpowiedz

A cała podróż miała ile kilometrów? Bo jeżeli 600 to spoko że już po 100, jeżeli 115 to trochę słabo.

No dobra, żartuje, nawet jakby cała trasa miała 3km a autor/ka dowiedział/a się w połowie to dalej jest chamskie

Alexiu Odpowiedz

co jak co, ale mamusia ci się udała

Zobacz więcej komentarzy (12)

#6MLs8

Muszę komuś powiedzieć, ale nie mogę nikomu powiedzieć, na pomoc przychodzą anonimowe.

Mam dziecko. Dziewczynkę, 4 latka. Wiecie, wtedy dzieci zaczynają dotykać się w intymnych miejscach. Odkąd pierwszy raz zobaczyłem moja małą jak to robi, nie umiem już spojrzeć na nią tak samo. Moja córka zaczęła mnie podniecać. Kiedy biega goła po mieszkaniu, muszę się chować, by nie było widać wzwodu.
Kiedy uprawiam seks z moją żoną, w wyobraźni robię to z moja córką. Kiedy zadowalam sam siebie, w wyobraźni zajmuje się mną moja córka.

Nie wiem co z tym zrobić, to jest chore. Nie kąpie jej, pilnuję się, by jej najlepiej nie dotykać, ale ona wtedy myśli, że jestem na nią zły. Nie mogę powiedzieć o tym żonie, nie mogę iść do specjalisty, bo zaraz odwiedzi mnie policja.

Nigdy nie skrzywdzę mojej dziewczynki, ale nie mogę się oszukiwać, że moja dziewczynka to jedyna kobieta, jaką chciałbym mieć w łóżku.
Narcystka Odpowiedz

Plusuję wyznanie jako jedno z niewielu, które rzeczywiście pasuje do profilu strony. Ale człowieku, zrób światu przysługę i idź do psychologa. Psychiatry. Seksuologa. Nikt na Ciebie nie doniesie.

Odpowiedzi (9)
Legendka Odpowiedz

Masz racje, to jest chore i moim zdaniem powinienes sie zglosic po pomoc do specjalisty. W tej chwili sie powstrzymujesz, ale co bedzie jak raz sie zapomnisz, raz sie nie uda powstrzymac?

Zobacz więcej komentarzy (42)

#vVHN8

Pół roku temu dowiedziałem się, że umrę w ciągu najbliższych 2 lat +/- kilka miesięcy. Cztery miesiące później, czyli dwa miesiące temu, wygrałem w lotto, trafiłem 6. Co jest istną parodią świata, choć dla większości ludzi odwrotny rezultat byłby jeszcze gorszy, naprzód wygrać, a potem dowiedzieć się, że umrą.

Ale mi to nie przeszkadza. Pieniądze nie są mi potrzebne, zagrałem tylko z przyzwyczajenia. Co miesiąc kupowałem kupon i udało mi się. Nawet gdybym nie umierał, to bym nie miał jak wydać pieniędzy. Rzuciłem drugi rok medycyny, po wakacjach nie wracam na uczelnię. Szkoda czasu, i tak nie skończę studiów. Ktoś inny na moim miejscu wyjechałby w podróż dookoła świata, bawił się i cieszył pozostałym mu życiem. Ja nie. Ktoś jeszcze inny wydałby wszystko na leczenie, choć żadne pieniądze i technologia nie zrobią nic. W sumie zawsze chciałem umrzeć i nawet jestem z tego zadowolony. Nic nie trzyma mnie przy życiu. Wszystko tutaj już znam, nie jestem typem samobójcy, ale wizja, że szybciej od wielu innych zobaczę co jest po drugiej stronie jest dość fajna, choć monotonna. Nie ja pierwszy i nie ostatni. Pieniądze zapisałem kilkunastu osobom w spadku. Większość rodzinie, ale trochę też innym osobom. Uznają mnie za ekscentryka, że dam kilka tysięcy koleżance z gimnazjum, w której się podkochiwałem, czy innym osobom, głównie dziewczynom, które mi się w moim krótkim 21-letnim życiu podobały. Ale co tam, wolno mi.

A o mojej przyszłej śmierci prawie nikt nie wie. Nie znoszę litości prawdziwej czy wymuszonej. Gdyby pół roku temu ktoś inny powiedział mi, że umiera, to miałbym takie same odczucia. Można ludzi leczyć czy im pomagać, ale kiedy umrą, to tylko jedna, zwykła śmierć. Ja też położę się w grobie z mieczem, hełmem i tarczą, bo czemu nie. Nawet napisałem to w testamencie, żeby mi rodzina numeru nie wywinęła i nie ubrała w garnitur. Archeologowie za 500 lat będą mieli ciekawe znalezisko. Rycerz datowany na początek XXI wieku. :D

Co będę robił przez te 1,5 roku życia? Nic, i to jest piękne. Będę chodził po lesie i rozmyślał o niczym. Smęty filozoficzne były dobre dopóki "żyłem". Teraz, kiedy umieram, byłoby to sztampowe i przewidywalne.

PS Znając tempo dodawania wyznań, pewnie jestem już martwy.
No dobra, to żart. Jestem okropnym żywym i pewnie będę też wkurzającym duchem lub zombie jak umrę.
Halusia Odpowiedz

To ja Ci powiem tak, chociaż już dziesiątki razy tu to pisalam:
Dawali mi pół roku życia. Nawet specjalnie się tym nie przejęłam. No trudno, każdy musi umrzeć.
I psikus, bo żyje już 4 lata. Dlaczego? Nikt nie wie ;p
Dwa lata chemii kupiły mi dwa cudowne lata szaleństwa. Niby nie było łatwo, bo finansowo ledwo to udźwignęliśmy, ale jednak się udało.
Lada chwila znowu wracam na chemioterapię, aby móc sobie dalej spokojnie i powolutku żyć :)

Nie chcę doradzać. Jednak może spróbujesz zobaczyć lasy Szkocji? Norweskie fiordy?
Możesz więcej, niż inni. I nie tylko ze względu na pieniądze - jesteś wolny, nie musisz się już nigdzie spieszyć, z nikim konkurować, o nic się martwić. Zostałeś tylko Ty i Twój czas. Terminalnie chorzy zrozumieją, co mam na myśli ;)

Chyba muszę zacząć grać w Lotka ;p Nie wzgardziłabym spokojem ducha w czasie choroby ;)

Trzymaj się, Brachu!

Odpowiedzi (4)
XX2411 Odpowiedz

Jak masz być zombie, to niech Cię zakopią głową w dół, zanim się odkopiesz, to Ci się odechce.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (53)

#MiIFu

Mam koleżankę, która ma ponoć depresję. Nie jestem już pewna co to jest, kiedyś jej współczułam, teraz myślę, że poprzewracało się jej w dupie. Ale po kolei.

Koleżanka ma 20 lat, mieszka z rodzicami i do tej pory żyła na zasadzie chodzenia do jakichś fajnych, drogich szkół i rzucania ich, kiedy tylko się jej odpodobało. Jej rodzice mają dług kilkunastu tysięcy euro, a i tak finansują jej fanaberie, dość drogie hobby, jak i terapeutów, pobyty w prywatnym psychiatryku oraz tym podobne.

Koleżance zachciało się psa, wiele osób mówi, że pies najlepszym przyjacielem człowieka, a ona nie ma "żadnych przyjaciół" (tak mówi, ja już się pogubiłam kim ja dla niej jestem), więc oczywiście kupiła sobie rasowego. Pięknego i drogiego. Po jakimś czasie wpadam do niej, a ten pies siedzi w takim małym pokoiku w domu, tylko drzwi ma zagrodzone siatką, tak by mógł sobie powyglądać, ale nie wychodzić do dalszej części domu. Najpierw pomyślałam, że to tylko rozwiązanie jak gdzieś wychodzą, w końcu szczeniaki potrafią dużo napsoci,ć a to w dodatku dość duża rasa. Ale po pewnym czasie dowiedziałam się, że jej pies ma zakaz wstępu do jej pokoju i co najwyżej ona go wypuszcza do salonu kiedy ogląda filmy albo do ogródka. Na spacery z nim nie chodzi, bo jest zmęczona i ma depresję.

Raz miała próbę samobójczą, której przebiegu nie będę opisywać, ale skończyło się tak, że zadzwoniła po swojego tatę, a ten miał wypadek, kiedy po nią jechał. Na szczęście żyje, ale nie może chodzić do pracy. Tak samo jak jej mama. Koleżanka też do pracy nie chodzi, bo ma depresję i nie może pracować w usługach, gdyż ludzie ją męczą. Do innych prac nie ma za dobrych kwalifikacji, bo żadnej szkoły nie skończyła.

Mamy dług, rodziców na zwolnieniu i psa. Co robi koleżanka w tej sytuacji? Szuka sobie wycieczek zagranicznych, bo może podróże uleczą jej depresję. Oczywiście budget travel nie wchodzi w grę i jedyne co ją interesuje to co najmniej 2-tygodniowe wczasy w co najmniej 4-gwiazdkowym hotelu w jakichś naprawdę wyszukanych i cudacznych miejscach. Jak jej zaproponowałam tańsze alternatywy, typu kilka dni w jakimś europejskim kraju, to mnie wyśmiała, że mam niskie standardy.

Z początku naprawdę się o nią martwiłam, ale z czasem naprawdę mam dziwne wrażenie, że jej za dobrze od dobrobytu jaki miała, a brak przyjaciół wynika z jej bardzo upierdliwego charakteru.
doznudzenia Odpowiedz

Szkoda psa. A rodzice to idioci.

PaniProcesor Odpowiedz

O nie, ojej, mam depresję. A teraz kupcie mi golden retrievera, labradora, iPhona X, zestaw do wirtualnej rzeczywistości i wycieczkę na miesiąc do Australii, to mnie napewno uleczy. Oj tak.

A, i nie mogę chodzić do szkoły. Ludzie mnie męczą.

No i nie mogę pracować, biedny ja, w tym kraju nie ma pracy dla osoby z moim wykształceniem.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (28)

#ErlYN

Pamiętam, że jak byłam nastolatką, to lubiłam chodzić na spacery po parku - często późną porą.
Tak też pewnego dnia, jak byłam tam z przyjaciółką, zza krzaków wyskoczył mężczyzna rozebrany od pasa w dół. Koleżanka uciekła, a ja powiedziałam mu, że "takiego małego to jeszcze nie widziałam" i sobie poszłam dalej.

Może i trochę nieodpowiedzialnie, ale pan uciekł, a ja do dziś jestem z siebie dumna :D
Nefcia Odpowiedz

I dobrze zrobiłaś, bo oni są właśnie przyzwyczajeni do zażenowania i ucieczki, jak podchodzisz do tego normalnie lub komentujesz, że ma małego, to oni uciekają ;p

Odpowiedzi (4)
Docha Odpowiedz

Prawidlowo. Takich ludzi trzeba zawstydzic. Czesto podnieca ich strach i zmieszanie ludzi

Zobacz więcej komentarzy (9)

#5EhSO

Byłem ostatnio na piwie z przyjaciółką. Po czasie doszły do nas jej koleżanki, a wśród nich Eliza – laska, którą kojarzę z liceum i która od dawna mi się bardzo podoba. Pierwszy raz udało mi się z nią zagadać, więc chciałem wykorzystać okazję. Zastanawiałem się, jakim komplementem ją obdarzyć, by ją oczarować, kiedy Elizka powiedziała:
- Hej, wiedz tylko, że jestem z tych „normalnych” – twoja orientacja, twoja sprawa, nie obchodzi mnie co robisz w łóżku i nie przeszkadza mi kompletnie, że wolisz chłopaków.

Nic tylko się cieszyć.
Marian6660 Odpowiedz

To już któreś wyznanie tego typu.
Za każdym razem się zastanawiam, czy żaden z was nie potrafi się roześmiać i wyprowadzić dziewczyny z błędu?
Na przykład:
- Hahahahaha (dobre 10 sekund na zastanowienie się nad następnymi słowami)
- To mnie zabiłaś tym stwierdzeniem. Właśnie się zastanawiałem jakim komplementem Cię oczarować, bo bardzo mi się podobasz, a tu takie słowa.
- Hahaha
I po problemie, dzięki temu dziewczyna wie, że nie jesteś gejem, nie musisz już wymyślać komplementu, bo inicjatywa jest po jej stronie, na dodatek będzie się czuła odrobinę winna za niesłuszne posądzenie Cię o gejostwo co daje ci pewną przewagę i punkt zaczepiania do dalszej rozmowy.

Odpowiedzi (6)
GeddyLee Odpowiedz

ale zaraz, skąd ona to wzięła? I co było dalej?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#IyjDi

Zacznijmy od tego, że pracuję na Wyspach. Praca niezbyt fascynująca, kawiarnia. Wiecie, ciasteczko, kawa, jakieś kanapki etc. Lokalizacja - gastronomia na zjeździe z autostrady, tym samym największy ruch jest w weekendy i wtedy, gdy przyjeżdżają pełne autokary.

Dziś ruch jak diabli, gorąco jak w piekle.
Około 13.00 następne 3 autokary. Sami muzułmanie.
Od razu wspomnę, że nie jestem rasistą.
I zaczyna się jazda bez trzymanki.
Pełno dzieci, po około 5-6 na rodzinę.
Krzyk niesamowity, gówniaki biegają i plączą się pod nogami.
Jedna z rodzin zrobiła dość spore zamówienie na około £50.
Zajęli stolik, który był największy.
Prawdę mówiąc nie zwracałem później na nich większej uwagi, ale gdy odeszli, a ja poczłapałem posprzątać po nich, to niestety myślałem, że padnę.
Talerze pod stołami, wszystkie ubabrane w keczupie, resztki jedzenia walają się w obrębie 5 metrów. Skórzane ławki zalane napojem, ślady palców w keczupie na ścianie z fototapetą. Jedzenie na podłodze rozgniecione butami.
Jednym słowem bydło.
I nie mam tu uprzedzenia do wszystkich muzułmanów, ale to już pobiło wszystko.
Czas chyba na zmianę pracy, ponieważ to nie pierwsza taka sytuacja i przypuszczam, że nie ostatnia.
feainnewed Odpowiedz

Amerykanie nie lepsi, pracowałam w restauracji, gdzie gośćmi byli najczęściej Niemcy albo Amerykanie. Nie wiedziałam, że można taki syf wokół siebie zrobić. Szczytem było zostawienie obsranej pieluchy na stole. 😖 za to napiwki dawali dobre 😁

Odpowiedzi (6)
HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Tez pracowalam na Wyspach w restauracji i czuje ten bol. Mi w dupe najbardziej dawaly male angole, araby i male polaczki. Zas najgrzeczniejsze dzieci to te skosnookie 😉

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#xo8tT

Mój ojciec jest alkoholikiem i awanturnikiem. Ostatnio byliśmy u rodziny matki. Mojemu ojcu popsuł się humor i gwałtownie wyszedł z domu ciotki. Pojechał samochodem sam do naszego domu oddalonego o 300 km. Zostawił nas z ciężkimi bagażami.
Przyjechałyśmy następnego dnia. Była już noc, a ojciec nas nie wpuścił. Zadzwoniłam na policję. Policjanci przyjechali po 30 minutach i co stwierdzili? Że nie mogą nic zrobić do godz. 6, bo to byłoby zakłócenie miru domowego. I tak generalnie to według nich nic złego się nie stało i same jesteśmy sobie winne, bo nie wzięłyśmy w podróż swoich kluczy. Zasugerowali, że jedyne wyjście to ślusarz lub hotel, ale nas nie stać na takie luksusy. Chciałam, żeby chociaż wszczęli procedurę Niebieskiej Karty (po tylu latach...), ale oni nie widzieli tu przemocy.

Ojciec wpuścił nas nad ranem. Zrobił ogromną awanturę, doszło do rękoczynów.


Chciałabym liczyć na służby. Wiara w opowieść ofiary jest niezwykle ważna. Po tej interwencji policji wzmocniło się moje przekonanie, że to może moja wina, że ojciec się tak zachowuje. I że w sumie nic złego nie robi, tylko ja mam jakiś problem.
I tym chciałam się podzielić.
derp Odpowiedz

Już wielokrotnie rozmawialiśmy tu o tym, że domniemanym ofiarom też nie należy wierzyć bezkrytycznie, bo zdarzają się fałszywe oskarżenia o przemoc, gwałt czy cokolwiek innego.

Odpowiedzi (17)
bazienka Odpowiedz

ile masz lat? proponuje usamodzielnienie sie i wyprowadzke ja najszybciej
mama nadal chce z nim byc?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie