#09zPl

Ostatnio zauważyłam, że jedna ze słuchawek, którymi słucham muzyki na telefonie dużo gorzej działa. Pierwsza moja myśl to taka, że oddam je do reklamacji. Kilka dni później cudownie się "naprawiły".
A w jaki sposób?
Wyczyściłam uszy z woskowiny...
egzemita Odpowiedz

I w pokoju zaczęło ładniej pachnieć mimo że nie używałam żadnych środków zapachowych. (zaczęłam codziennie zmieniać majtki a tamponu używam tylko raz )

Odpowiedzi (2)
WendyWu Odpowiedz

Fascynujące. to miała być historia z dreszczykiem czy protip?

Zobacz więcej komentarzy (7)

#XpPeZ

Ostatnio zauważyłam u siebie pewna przypadłość. Zaczęło się zapewne wcześniej, a ja nie zwracałam na to uwagi, jednak ostatnio podczas chociażby kłótni z partnerem jest powodem mojej ogromnej frustracji. 

W momencie gdy się denerwuję nie mogę się opanować i zaczynam się uśmiechać, a im większą złość czuję tym szerszy uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Jakiś czas temu czytałam, że może to być jakiś problem neurologiczny. Chciałabym panować nad mimiką, jednak z drugiej strony mam wrażenie, że jeśli nawet bym próbowała coś z tym zrobić to zostanę wyśmiana.
scor Odpowiedz

Moja Żona jak jest zła to zaciska pięści, robi minkę dziecka który uparł się, że chce nową zabawkę i jak coś mówi to często tupta nogą. Przy każdej sprzeczce wybucham śmiechem.

Odpowiedzi (8)
HellBlazer Odpowiedz

- Dawać najlepszego lekarza jakiego macie w tym pierd_lonym szpitalu!!! - męski baryton ratownika medycznego rozniósł się po szpitalnym korytarzu docierając do uszu wszystkich wokół - To szczególny przypadek!
Tutaj zawsze panował gwar, ale dziś skrzydło SOR przypominało piekło.
- Co jej się stało? - pielęgniarka spojrzała szybko na wciąż uśmiechającą się poszkodowaną choć poza tym nie przejawiała żadnych oznak przytomności.
- Potrzebujemy ICH. Nie ma czasu - olał ją pchając nosze wprost do sali, nad której drzwiami widniał napis "Diagności Anonimowe". Napis był stary, a w kilku miejscach dało się zauważyć korozję taniego plastiku, z którego był zrobiony.
"Nic dziwnego" - pomyślał - w końcu nikt nie powinien szukać porad medycznych na tej stronie, a już na pewno nie powinien dodawać wyznań z możliwą chorobą w tle.

PS. Jeśli ktoś napisze, że autorce chodzi tylko o uśmiech to sam może iść na SOR mówiąc, że nie ma mózgu.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#zntQC

Jakieś 6 lat temu byłam na wycieczce w Egipcie. Wiecie all in i te sprawy.
Trafiła nam się super okazja nurkowania wiec w sumie, czemu by nie skorzystać skoro z lubym oboje lubiliśmy nurkować. 

Po wejściu na łajbę, wytłumaczeniu co tu będziemy robić oraz zasad pod woda, nastała chwila rozluźnienia, a my płynęliśmy nadal do miejsca gdzie miała odbyć się atrakcja.
Postanowiłam iść do toalety, była to ciasna, mała klitka z zamkiem niczym z toi toi (taki trójkąt obracany, ledwo trzymający drzwi).
Gdy wypłynęłyśmy na pełne morze z zatoki tak zaczęło huśtać, że te cholerne drzwi się otworzyły...

Goście pokładu na mnie, ja z gaciami na kostkach w tym szale, wstydzie próbowałam zamknąć te drzwi po czym poślizgnęłam się wpadłam do tego kibla...
Tak!!!
We własne gówno. Straciłam już godność do reszty i miałam ochotę zapaść się pod ziemię, na szczęście nasza przewodniczka zakończyła ten cyrk i szybko zamknęła drzwi...Śmiechom oczywiście nie było końca, a ja jedyne na co miałam ochotę to wyjść i nigdy nie wrócić. Do tej pory mam w pamięci wzrok tych wszystkich ludzi, gdy te drzwi tak dyndały...
paella Odpowiedz

Czy ja jestem aż tak bardzo stara, że takie sytuacje mnie nie bawią tylko współczuję "ofierze"?!

Odpowiedzi (13)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#C23KE

Hej anonki, chciałbym Wam się do czegoś przyznać... nie lubię seksu. Nie wiem czy jestem aseksualistą, sam bym raczej podczepił to jak to u mnie wygląda pod fetysz. Miewałem różne partnerki seksualne, nawet bym powiedział, że w młodości chętnie zbierałem różne doświadczenia erotyczne, by się przekonać, czy ten seks którym się tak wszyscy zachwycają jest naprawdę taki fajny. I przyznam, że dla mnie nie jest.


Fakt faktem, seks jest przyjemny, ale miałem okazję poznać smak sporej ilości doświadczeń życiowych, spróbować wielu rzeczy i nie postawiłbym z pewnością seksu nawet w "TOP 10 najlepszych rzeczy na świecie". I biorąc pod uwagę z czym się wiąże seks, to jak dla mnie nie jest wart ani trochę zachodu. Po pierwsze jest to całe ryzyko zajścia w ciążę, a nie chciałbym zostać ojcem. Po drugie jest to dość męczące. Po trzecie gra wstępna, która przyznam, że sprawia mi o wiele więcej przyjemności niż sam seks. Zresztą zwykle przez cały ten czas myślami i tak jestem gdzieś indziej. Raz pamiętam miałem dawno temu przygodny seks i cały ten czas myślałem o napojach energetycznych...

Co ciekawe ja nie lubię uprawiać seksu stricte takiego klasycznego, ale to nie znaczy, że nie lubię bliskości z kobietami. Bardzo lubię petting. Lubię masować moją partnerkę po miejscach intymnych, smyrać po całym ciele, całować się. Nie lubię za to wsadzać swojego penisa w układ rozrodczy kobiety i tyle. Dlatego uważam to raczej za fetysz z mojej strony i poza tym dość specyficznym faktem uważam siebie za heteroseksualistę jak większość (chyba) facetów na świecie.

A propos tego pamiętam jak zdarzało mi się o tym z niektórymi rozmawiać i padały myśli, że "jak nie lubisz seksu z dziewczynami... to może powinieneś spróbować z facetami? może jesteś gejem?" ... i cóż... mnie faceci ani trochę nie pociągają. Kobiety owszem podobają mi się, podniecają mnie i w ogóle. Do facetów raczej podchodzę z odrazą.

Dodam, że jestem od dłuższego czasu w szczęśliwym związku. I mimo tego, że na początku były niewielkie problemy związane z tą naszą bliskością to daliśmy radę i teraz się dość dobrze pod tym względem dogadujemy.
HellBlazer Odpowiedz

Ja nie lubię "słodkiej" czekolady, a większość lubi. Napisać o tym wyznanie?
Twoja sprawa czego nie robisz i nie musisz nam machać tym przed oczami. Nikogo to nie obchodzi.
Uwielbiam też gdy piszesz, że uważasz się za hetero, a później tłumaczysz, że nie pociągają Cię faceci. Naprawdę załapaliśmy za pierwszym razem.

Odpowiedzi (2)
Zmineralizowana Odpowiedz

Czyli wszystko w porządku ^^ Osoby aseksualne poza tym, że są aseksualne mają również orientację seksualną, czyli preferują partnerów płci męskiej, żeńskiej albo obojga. Często też przyjemność sprawiają im pieszczoty, przytulanie, a czasami nawet masturbacja. Z tego co napisałeś, wynika, że jesteś po prostu aseksualny z dużą potrzebą bliskości, a do tego w szczęśliwym związku.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#8kJ9s

Wchodząc na rozmowę kwalifikacyjną, niechcący wyrwałam drzwi z zawiasów. Jeszcze nie wiem, czy dostanę tę pracę, ale moja osoba z pewnością zostanie zapamiętana najlepiej spośród wszystkich kandydatów.
Waniliowabeza Odpowiedz

- Może zatrudnimy Kowalską?
- Która to?
- A ta co wyrwała drzwi z futryny :)

Odpowiedzi (1)
Caldas Odpowiedz

Na studiach wchodząc na egzamin rozbiłem sobie głowę o drzwi (nie pytajcie jak), egzamin zdałem.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#VBkqs

Jak pewnie wielu z was lubię sobie wyobrażać użytkowników anonimowych.

Obecnie nie mogę przestać myśleć o Wcaleniechutliwe i Eureenergie. Widząc jak świetnie dogadują się w komentarzach, mój mózg projektuje historię ich romansu.

Cały czas wyobrażam sobie jak Wcaleniechutliwe, słodki i nieśmiały chłopak, stara się zwrócić uwagę popularnego, acz burzliwego Eure, który na początku w ogóle nie dostrzega intencji swojego kumpla. Jednak wytrwały Wcaleniechutliwe uparcie dąży do celu i rozkochuje w sobie swój obiekt westchnień.

Po prostu nie mogę się powstrzymać od tych myśli, gdy czytam ich rozmowy!
wcaleniechutliwe Odpowiedz

A sio, złe yaoistki. Tutaj jest jedyny kanoniczny paring ze mną i jest on damsko-męski ;p

Odpowiedzi (17)
Waniliowabeza Odpowiedz

Gdyby człowiek w każdych relacjach kumpelskich dopatrywał się romansu, to by zwariował.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#SqpL9

Przez koronawirusa siedzę w mieszkaniu z moim chłopakiem i mam w związku z tym niepowtarzalną okazję, by poznać go jeszcze lepiej. Nie sądziłam, że po trzech latach związku czegoś jeszcze nie odkryłam i że coś mnie zadziwi. A jednak.

Dziś zobaczyłam, że Miłosz sika na siedząco.
Nie wiem czy to efekt stresu koronawirusowego, czy coś jest z nim nie tak. To jest w ogóle normalne?
karolyfel Odpowiedz

O ile siada przy tym na toaletę, to wszystko jest w normie.
Powinnaś się zacząć niepokoić, jak zacznie sikać siedząc w fotelu.

StaryTapczan Odpowiedz

Spytaj na jakiejś związkowej grupie na fejsie. Serio, chyba sama założę jakąś stronę i będę was tam odsyłać.

Odpowiedzi (14)
Zobacz więcej komentarzy (39)

#NtjtH

Jest czas epidemii, zatem rodziny siedzą razem w domach, spędzają wspólnie każdą chwilę i w końcu mają czas na szczere rozmowy, bliskość i pielęgnację więzi…
Jasne. Mój mąż od tygodnia gra w wiedźmina i tyle go widziałam.
StaryTapczan Odpowiedz

Skończcie, proszę...

Odpowiedzi (4)
Corazwiecejpustki Odpowiedz

Jesli chcesz koniecznie wejsc z nim w interakcje, poczekaj az pojdzie spac. Nastepnie dobrze schowaj komputer i powiedz, ze go wyrzucilas. Byc moze tego nie przezyjesz ale na pewno skupi cala swoja uwage na tobie.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#bzpkq

Nigdy nie chciałam mieć dzieci. Uważam, że się do tego kompletnie nie nadaję i więcej radości by mi sprawiło spokojne życie, gdzie będę mieć mnóstwo czasu na swoje pasje i podróże. Niestety, stanowisko mojego męża jest niezmienne, zawsze chciał mieć dwójkę, a najlepiej trójkę maluchów. Nigdy mu się do tego nie przyznałam, bo bałam się, że ode mnie odejdzie i znajdzie się inną, która da mu rodzinę. Kiedy się mnie pytał o tę kwestię, zawsze odpowiadałam wymijająco, że może kiedyś. Już o nacisku ze strony jego rodziny nie wspomnę. Jego matka to typowa starsza kobieta z wartościami życiowymi jak za komuny, uważa, że kobieta nie jest kobietą, jak nie ma dziecka.

Mąż zaczął naciskać, żebyśmy odstawili prezerwatywy. Nie stosujemy już ich od roku i ciągle się zastanawia, czemu nie mogę zajść w ciążę. Nie wie jednego, że właśnie od roku stosuję wkładkę domaciczną i udaję, że jestem tak samo zaskoczona jak on. Będę rżnąć głupa jak długo się da, w końcu moje szczęście też jest ważne w tym wszystkim.
PaniPanda Odpowiedz

Skoro nie chcesz mieć dzieci, po cholerę go okłamywałaś od samego początku?
Nie ten facet, to inny. Smutne to jest i żałosne, jak bardzo go chciałaś zatrzymać przy sobie, i ciągle go okłamujesz
Brzydzę się takimi ludźmi

Odpowiedzi (7)
Norskekatten Odpowiedz

Twoje szczęście jest ważne, a jego nie? Niszczysz i marnujesz jego najlepsze lata życia. W końcu odejdzie, a ty zostaniesz rozwódką w tak młodym wieku. Nie wierzysz chyba, że zrezygnuje dla ciebie z dzieci?

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (47)

#mgzGb

Dwa dni temu skończyłam 36 lat. Zawsze myślałam, że w tym wieku będę mieć już poukładane życie: własne miejsce na ziemi, rodzina, wymarzona praca. A odkąd zaczęłam dorastać, pragnęłam zostać lekarką. Przez lata ten zamiar mi wiernie towarzyszył. Ale czas mijał, a wszystko wymykało się z rąk. Maturę zdałam nie najgorzej, lecz wszystko inne leciało na łeb, na szyję. Zapracowanego ojca niemal nigdy w domu nie było, a gdy się już zjawiał, to tylko ciałem. Kompletnie ignorował wszystko i wszystkich. Z matką nie potrafiłam się porozumieć. Właściwie nigdy. Dopiero po długim czasie dostrzegłam, że w domu był spokój jedynie wtedy, gdy albo schodziłam jej z drogi, albo robiłam wszystko pod jej dyktando. Nie potrafiłam wcześniej zrozumieć, dlaczego u nas ciągle są kłótnie, a w innych domach widok szczęśliwej, zgranej rodziny to coś normalnego...

Po skończeniu szkoły chciałam aplikować na ukochaną medycynę, oczami wyobraźni już widziałam siebie w zielonym chirurgicznym fartuchu. Ale matka mi ni z tego, ni z owego zakomunikowała, że nie będzie mnie utrzymywać. Ojciec ją poparł. Od dawna wiedzieli o moich planach, obiecywali wsparcie, a koniec końców zostawili mnie na lodzie. Popełniłam wtedy błąd. Zrezygnowałam ze studiów jakichkolwiek i poszłam do pracy. Bez kwalifikacji nie miałam jednak szans na coś "dobrego". Im częściej zaś słuchałam matki, tym mocniej wierzyłam, że więcej w życiu nie osiągnę. Dla świętego spokoju oddawałam jej większość swojej i tak niedużej wypłaty, reszta szła na moje osobiste wydatki. Marzenia, miłość, związki, rozwój... Zakopałam je w sobie głęboko. Tak mniej bolało.

Dopiero sześć lat temu coś się zmieniło. Nie wiem, czy to ja pękłam, czy po prostu dojrzałam do tej decyzji, ale zostawiłam dom za sobą. Znalazłam stancję, powoli zaczęłam odkładać niewielkie sumy co miesiąc. Wiecie, tak na zaś. Nowych znajomości jednak nie potrafiłam już nawiązywać i nadal nie umiem, lata domowej tresury wyrobiły we mnie lęk przed odrzuceniem i porażką.

I wiecie co? Moje marzenie o studiach medycznych odżyło powoli. Z jednej strony chciałabym bardzo spróbować, gdy sytuacja w kraju wróci do normy... Ale potem myślę sobie, że to przecież strasznie dużo czasu. Sześć lat studiów, kolejne tyle specjalizacji, a ja przecież nie jestem w wieku studenckim. Boję się, że dla mnie za późno, że nie ma już sensu próbować. To marzenie było moim życiem, a teraz... Nie wiem co z nim zrobić.
Lelonka Odpowiedz

Jestem studentką drugiego roku medycyny, też miałam po górkę, tata zaczął pić jeszcze jak byłam dzieckiem, okres liceum to był dramat. Matura nie poszła mi tak jak chciałam, nie dostałam się. Poszłam do pracy, ale po dwóch latach marzenie wygrało, złożyłam papiery i udało się te moje marne ponad 80 procent wystarczyło. Co prawda dostałam się do uczelni na drugim końcu Polski, ale to nie ma znaczenia. Pod górkę mam dalej, w zeszłym roku zaliczyłam kilka pogrzebów i bolesne rozstanie, zawaliłam rok. Martwię się, że skończę studia przed 30, nie wiem co zrobię gdy skończy mi się renta rodzinna już za dwa lata. Boję się, że zostane starą panną, bo często przez naukę brakuje na wiele czasu. Mimo obaw nie poddaje się tę parę lat w plecy nic nie zmieni, co z tego, że jestem starsza? Rok wyżej jest facet koło 40, pracował za granicą, odłożył na studia i całkiem dobrze mu idzie. Ta więc da się, trzeba tylko bardzo chcieć. Powodzenia, trzymam kciuki :-)

Odpowiedzi (18)
Bluepurple Odpowiedz

Spróbuj może się uda.

Zobacz więcej komentarzy (22)
Dodaj anonimowe wyznanie