#WrDOZ

Wracałam z małżonkiem z imprezy i oczywiście zachciało mu się sikać (a swoją drogą, co faceci mają z tym laniem wszędzie? małe pęcherze mają? teren znaczą? fetysz taki?).
No więc małżonek stanął przy dość gęstych krzakach i sika... a tu z krzaków słychać jakieś niemrawe szamotanie i głos „no co jest, kurwa, no?”. Zaglądamy w krzaki, a tam leży pan żul, odpoczywa chłopina sobie, zmęczony tak, że tylko oczami mógł mrugać, innych ruchów za bardzo nie był w stanie wykonywać. Mężowi głupio się zrobiło i zaczął go przepraszać, a pan żul na to: „wspomóż kierowniku pięciokiem na amarenkie i będziem kwita”. Mąż wspomógł, żul przyjął, chuchnął i rozstali się w przyjaźni.

#9Prkl

Mam wesołego męża, którego wszyscy bardzo lubią, ma wspaniałe poczucie humoru. Jakoś nigdy szczególnie o mnie nie zabiegał, dopasowaliśmy się jakoś przez muzykę itd. Szybko się zaręczyliśmy, szybko dziecko, szybko ślub. A odkąd jest na świecie nasza córeczka (3 l.), mąż raz na jakiś czas robi mi straszne awantury, wyzywa, doprowadza mnie do łez. Nigdy nie przeprosił, zawsze po prostu jakoś tak zaczynamy rozmawiać.

Ostatniej soboty miał zły dzień w pracy, więc chodziłam jak na szpilkach, ponieważ bałam się go zdenerwować. Mamy w domu małe kotki, ponieważ moja kocica 2 tygodnie przed sterylizacją planowaną zaciążyła, i te kotki mu strasznie nie pasują, mimo że oczywiście ja o nie dbam i szukam im domu. Mąż jednak zdenerwował się na mnie o jakąś wymyśloną rzecz (że nie może powiesić obrazu, bo mu nie pozwalam (!?)) i doszło do tego, że wyrzucił kotki przez okno z 1 piętra... Wszystko widziała nasza córeczka, którą zabrałam i pobiegłam ratować kociaki. Całe szczęście nic im się nie stało, ale jak wróciłam i zaczęłam krzyczeć na niego, że jak mógł coś takiego zrobić, to usłyszałam kilka bardzo przykrych słów.

I tak już drugi tydzień śpię na kanapie, razem z córką, mąż co chwilę ma jakiś problem i ani myśli mnie przeprosić.
Bardzo chciałabym się rozwieść, bo już jestem wykończona psychicznie, jednak jest dobrym ojcem dla córeczki i ona bardzo lubi spędzać z nim czas. Tylko to mnie trzyma.

PS Na drugi dzień moja córka kazała mu przeprosić kotki, a on powiedział, że tego nie zrobi. Prosiła go ze łzami w oczach, a on nic. Moja córka jest bardziej dorosła od męża i przynajmniej zachowuje się z szacunkiem. Jestem z niej dumna.

#AFnkj

Będąc na studiach zaczęłam spotykać się z pewnym chłopakiem. Na początku naszego związku przy okazji podśmiewywania się ze zdjęć robionych do jakichś dokumentów, mój luby wpadł na pomysł i wydrukował dodatkowo 10 takich zdjęć swojej osoby i poprzylepiał je w moim pokoju (mieszkałam jeszcze z rodzicami) w ukrytych miejscach (pod blatem, za ubraniami w szafie itp.). Podał mi jedynie ich liczbę.

W ciągu 3 lat naszego związku znalazłam ich 9 (co jakiś czas coś po pewnym czasie odsłaniałam i widziałam moją miłość spoglądającą na mnie ukradkiem, a uśmiech od razu pojawiał się na mojej twarzy). Później rozstaliśmy się z powodów tj. "wypalenie", inne plany na przyszłość, a sprawa poszła w zapomnienie.

Po 7. latach od rozstania, czyli 10. od rozklejenia zdjęć, kiedy odwiedzałam rodziców weszłam do swojego starego pokoju i przeglądałam swoje rzeczy powracając myślami do czasów, z których pozostały mi owe pamiątki. Odczepiając stary plakat odnalazłam owo 10. zdjęcie, które przypomniało mi o tamtych 3. latach. Pod wpływem emocji zrobiłam zdjęcie swojego odkrycia i wysłałam mojemu byłemu, z którym od czasu rozstania nie utrzymywałam kontaktu (znalazłam go na fb). W ten sposób doszło do spotkania i tym samym zaczęliśmy się na nowo ze sobą umawiać.

Kolejne szczęśliwe zakończenie, których tak nie lubicie. Dla mnie jednak szokujące jest, jak jeden drobiazg potrafi wpłynąć na nasze życie. Jeden moment niepewności, jedno wspomnienie, a sprowadza naszą przyszłość na inne ścieżki. Ze szczegółów tworzymy całość.
Pozdrawiam :)

#GoHxF

Wczoraj wieczorem pokłóciliśmy się z moją dziewczyną i zerwaliśmy ze sobą. Dzisiaj rano przyszła do mnie, mówiąc, że to było głupie i w ogóle jej wina. Przeprosiła i się ze sobą znów zeszliśmy.
Parę godzin później kumpel napisał mi na fejsie, że jak się tylko dowiedział, że się rozstaliśmy, to do niej pojechał i poszedł z nią do łóżka, ale potem stwierdził, że to było trochę dziwne i czy w sumie nie mam mu za złe.
Świat jest *urwa szybki, rozstaliśmy się na 12 h, zdążyła się przespać z innym. :|

#csUxr

Jechałam wczoraj spokojnie trasą do domu, na jezdni dwupasmowej, dojeżdżając do ronda o ruchu spiralnym. Aby ustawić się do trzeciego zjazdu, musiałam zmienić pas jeszcze przed rondem, tak też zrobiłam. Za mną jechał czubek w Passacie, jakiś młody kierowca, który poruszał się slalomem między autami. Ja osiągnęłam już limit dozwolonej prędkości i nie miałam zamiaru go przekraczać, a obok mnie odrobinę wolniej poruszał się drugi pojazd. Ten czubek za nami próbował się wcisnąć między nami, ale zrównałam się z pojazdem obok. Kiedy pirat w Passacie wreszcie przejechał gapił się na mnie jakby chciał mnie zabić. Pokazałam mu, by walnął się w czoło, to zajechał mi drogę i przyhamował!

Dalej we mnie siedzi to, co ten typ odwalił. Nie obchodzi go jego własne bezpieczeństwo i innych. Pierwszy raz mi się zdarzyło, by ktoś celowo przede mną hamował, ale po tej sytuacji kupuję wideorejestrator.

#D8vcw

Jestem kobietą blisko 30 i mam kontrowersyjne zdanie na pewien temat. Uważam, że osoby z niepełnosprawnością umysłową czy też z różnymi zaburzeniami nie powinny decydować się na dzieci. Zostałam kiedyś nawet przez to porównana do pana na H.

„Cierpię” na autyzm wysokofunkcjonujący i moje życie od samego początku było ciężkie (tym bardziej, że moi rodzice olewali temat). Po latach różnych terapii i pracy ze specjalistami nadal jestem dziwna :). Nie chcę sprezentować nikomu podobnych zaburzeń, więc nie zrobię sobie bombelka, pomimo ogromnej chęci posiadania dzieci.

Boli mnie to, że wielu ludzi nie podziela mojego zdania. Pomijając autyzm, są również o wiele gorsze zaburzenia. Jak można być takim egoistą? A najlepsze jest to, że najwięcej do gadania mają zawsze osoby neurotypowe. Zdaję sobie sprawę, że to okrutne zabronić komuś posiadania potomstwa, ale jeszcze bardziej okrutne jest sprowadzanie na świat niepełnosprawnych dzieci.

PS Ludzie po 35. roku życia również nie powinni zachodzić w ciążę.

#Wagob

Mieszkam od trzech lat w niewielkiej wsi, do której przeprowadziłam się z mężem. Jest tu nam dobrze, ale... zawsze jest ale.

Kilka domów dalej mieszka rodzina, rodzice plus czwórka dzieci. Rodzice to alkoholicy i nieroby, ale dzieci to już inna historia. Najstarszy jakieś 15-16 lat , różnica między kolejnymi dziećmi na oko dwa lata. Z tego co wiem, to dzieciaki uczą się bardzo dobrze i nie sprawiają żadnych kłopotów. Najstarszy w wakacje pracuje przy zbiorach owoców i u różnych gospodarzy przy zwierzętach. Z zarobionych pieniędzy żywi rodzeństwo i kupuje im, jak i sobie buty, ubrania. A rodzice pieniądze z GOPS-u przepijają. Mąż nie pozwolił mi się wtrącać, by nie było kłopotów z sąsiadami.
Nie wytrzymałam, gdy sąsiedzi byli pod wpływem, to dzwoniłam na policję. Po kilku interwencjach policji zawiadomiłam opiekę społeczną. Dzieci trafiły do jakiejś ciotki z innej wsi.

Nikt nie wie, że ja doniosłam, ani mój mąż, ani sąsiedzi. A sąsiedzi dalej piją. Za co? Nie mam pojęcia.

#t7oE3

Planujemy z narzeczoną ślub i wesele. Szukaliśmy ostatnio inspiracji. Natrafiliśmy na film, w którym wokalistka weselna opowiada, co je na tych przyjęciach. Padły słowa, że „na obiad zawsze wybiera rosół”. Zaciekawiło nas, dlaczego ona ma wybór, ponieważ na weselach w naszych regionach na pierwsze danie obiadowe podaje się „zupę” w wazach na stoły. Natomiast na drugie danie, prócz ziemniaków, jest kilka mięs i surówek. Więc grzecznie zapytałem „Skąd możliwość wyboru?”. I wtedy się zaczęło... Jazda po mnie w komentarzach:
- Zawsze kelnerki pytają, jaką zupę chcesz!
- Dziwne pytanie. Żyjesz pod kamieniem?
- Co ty, na weselu nigdy nie byłeś?
- Jak to skąd? Do Ciebie cywilizacja nie dotarła?
- Biedak nigdy na weselu nie był.

Czytając te „uprzejme” odpowiedzi, zastanawiałem się, czy warto o cokolwiek pytać w dzisiejszych czasach. Ludzie nadal nie rozumieją, że mamy wiele regionów w kraju, więc i wiele tradycji. Człowiek z ciekawości i zainteresowania zapyta, a może oczekiwać linczu albo zakopania żywcem.

#iCPjM

Historia miała miejsce kilka lat temu w Łodzi, w okolicach dworca fabrycznego. Wysiedliśmy z mężem z autobusu i poszliśmy na przystanek tramwajowy. Było ciemno i nieprzyjemnie, w oddali słychać, jak jakieś łebki się kłócą, obok w parku kilku pijaczków zaczepia przechodzących ludzi, a my plus jakaś dziewczyna i starszy pan o lasce stoimy w lekkim napięciu oczekując na tramwaj. Na dworze zimno, a w głowie tylko jedno pragnienie „no niech już przyjedzie”. Wtedy podchodzi on, pasjonat taniego wina i zaczyna szukać naiwnego, żeby naciągnąć go na parę groszy. Spojrzał na nas, ale tylko przeszedł obok, wybierając łatwy cel – stojącą samotnie dziewczynę. Zaczął normalnie, ale gdy zauważył, że nie jest gotowa oddać mu ani złotówki, zrobiło się nieprzyjemnie. Napierał na nią, mąż rzucił mi pytające spojrzenie, czy to już czas się wtrącić i wtedy stało się... Starszy pan poderwał swoją laskę i energicznie zaczął nią okładać żula. Mało tego! Żul padł na ziemię i się skulił, a starszy pan tylko poprawił czapkę i spokojnie stanął jakby nigdy nic, mówiąc „Widzieliście państwo, że to w samoobronie było?”.
Przytaknęliśmy zgodnie i wszyscy wsiedliśmy do tramwaju, który właśnie podjechał.
Dodaj anonimowe wyznanie