#VIgVw

Ostatnio tato podwiózł mnie do pracy. Koleżanka widziała przez okno jak tato otwiera mi drzwi i wysiadam z auta. Potem kilka razy mówiła o tym jakiego to mam tatę - dżentelmena, no po prostu tak go zachwalała, że aż głupio było się przyznać, że otworzył mi drzwi tylko dlatego, że one się po prostu zacinają :D
19941995 Odpowiedz

Już myślałam, że zaraz będą plotki, że sponsor itd xd

Odpowiedzi (1)
Przekliniak Odpowiedz

Żeby tylko koleżanka nie zachciala, żeby jej otwierał😹

Zobacz więcej komentarzy (6)

#G4oc4

Jestem z moim chłopakiem ponad dwa lata, w planach zaręczyny i absolutnie gardzę zdradą. A jednak mam potrzebę napisania wyznania.

Mieszkamy razem, jesteśmy dopasowani pod każdym względem, we wszystkim się zgadzamy i okazuje mi dużo miłości. Cud, miód, orzeszki. Wielu naszych znajomych powiedziało nam, że zazdrości nam związku. To w czym jest problem?

W najlepszym przyjacielu chłopaka, Tomku (imię zmienione). Tomka poznałam przez chłopaka, zakolegowałam się z nim rok temu i raz na jakiś czas spotykamy się we trójkę.

Niedawno musiałam zająć się domem rodziców, a chłopak wtedy nie mógł jechać ze mną, więc skończyło się na tym, że sama nocowałam w prawie już obcym mi domu. Boję się nie tylko ciemności i samotności, ale też smutnych wspomnień, które ten dom mi przynosi. Nie mogłam zasnąć, chłopak nie odpowiadał, ale za to Tomek tak. Po zwykłej koleżeńskiej rozmowie poczułam się bezpiecznie i spokojnie zasnęłam. Po tej nocy moje uczucia do Tomka uległy zmianie. A co do jego uczuć do mnie, poza częstszym pisaniem, nic się nie zmieniło.

Na domiar tego, dzień po tym musiałam jechać na tygodniową delegację. Myślałam że oszaleję, przez prawie cały wolny czas pisałam z Tomkiem. Odtąd walczę ze sobą żeby nie myśleć o Tomku w inny sposób niż czysto koleżeński, nie pozwalam sobie rozwinąć głębszych uczuć do niego. Bardzo kocham mojego chłopaka, niczego mi w nim nie brakuje i absolutnie nie chcę go zdradzić. Nie rozumiem więc dlaczego mnie aż tak kusi Tomek?

Tomek na szczęście mieszka na drugim końcu kraju, więc rzadko się widujemy, ale dzisiaj mój chłopak zaprosił go do nas na kilka dni, razem z nocowaniem, ponieważ nie ma innych opcji noclegu. Data już ustalona i Tomek przyjeżdża za miesiąc, a ja mam nadzieję, że pokusy do tego czasu mi przejdą. A jak nie, to nie wiem jak to wytrzymam.

Fatalnie się z tym czuję, nie mam pojęcia skąd mi się te pokusy wzięły. Nie wiem jak długo uda mi się je zwalczać. Nie chcę niszczyć naszego związku ani zranić mojego chłopaka.
SzeptNocy Odpowiedz

"Kiedy trawa jest zieleńsza po drugiej stronie płotu."

Odpowiedzi (13)
Minodapl Odpowiedz

Poswiecil Ci uwage i zauroczylas sie. Prawie kazda z nas to przezyla. Niestety rzeczywistosc jest brutalna, ale nikt z nas nie zadecyduje za Ciebie. Twoj chlopak daje Ci wszystko (poczatek wyznania), Tomek daje Ci rozmowy. Czego tak naprawde chcesz?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#oWgGE

W swoim życiu miałam wielu partnerów, w tym seksualnych. Z każdym z nich było mi dobrze, nawet bardzo, jednak nigdy nie doszłam - żaden nie doprowadził mnie do tego błogiego stanu. Kilka miesięcy temu padłam ofiarą gwałtu. 

To był bardzo straszny i wręcz nie do opisania jak zły moment. Jednak jak się okazało mój oprawca doprowadził mnie do orgazmu. Sprawca się znalazł, odpowiedział przed sądem, a ja byłam na terapii. I szczerze powiedziawszy wraz z najgorszym chwilami z tym draniem cały czas pamiętam to jak wprowadził mnie w ten błogi stan. I w sumie to tyle. Chciałam się z wami tym podzielić.
Pestgirl Odpowiedz

Orgazm podczas gwałtu jest częsty i jest automatyczną reakcją - nie ma nic wspólnego z wolą ofiary.

Odpowiedzi (4)
jestemssakiem Odpowiedz

Tak działa oksytocyna, odpowiedzialna min. za orgazm. Wydziela sie podczas stresujacych sytuacji i podczas seksu. Dlatego orgazm podczas gwałtu jest możliwy.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#9lsIF

Jestem osobą wierzącą, ale nigdy nie wtrącam się ludziom w życie. Wszystkich traktuje dobrze i szanuje ich poglądy. Mam wśród znajomych wielu ateistów i homoseksualistów.

Ze względu na swoje poglądy postanowiłam zamieszkać z chłopakiem dopiero po ślubie. Chodzę do kościoła co tydzień. Mój kolega gej który na co dzień wykrzykuje hasła o wolności słowa najbardziej mnie z tego powodu nęka. Sam denerwuje się jak starsze babcie krzywią się, gdy widzą go z chłopakiem i walczy o prawa człowieka.

Ja nigdy nie wypowiadałam się krzywdząco na jego temat. Za to on praktycznie codziennie wyśmiewa i krytykuje moje postanowienia choć się z nimi nie afiszuje.

Nie jest to pojedyncza osoba, ciągle słyszę takie komentarze.
Możecie mnie już krytykować, ja uważam, że należy traktować innych tak jak samemu chciałoby się być traktowanym.
Rest2 Odpowiedz

Słuszne podejście, a on to chyba żaden kolega skoro się tak zachowuje. Powiedz mu co o tym myślisz. Albo zrozumie że jego zachowanie jest dla ciebie przykre i przestanie albo z czystym sumieniem będziesz mogła pozbyć się toksycznej znajomości.

PrzezSamoH Odpowiedz

Nie musisz szanować kogoś, kto Ciebie nie szanuje.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (29)

#1MJzl

O tym jak "biję" kota. 

Mieszkam w bloku, w którym mam strasznie wścibskich sąsiadów. Oprócz tego posiadam kota, taka fajna puszysta łajza. Ma na imię Gruby. Gruby jest kotem, który uwielbia zabawę, znalazłam go jako przybłędę i widać było, że to kot domowy, ale nie nauczony prawie niczego, oprócz kuwetkowania. Tak więc, musiałam go zacząć uczyć, że nie wolno skakać po stole, czy drapać może tylko drapak. Jednak w zabawie potrafił czasem za mocno ugryźć, lub nagle rzucić się na nogi kiedy obok niego przechodziłam. 

Czasem, gdy to mu się właśnie zdarzyło, i np. Niosłam go na rękach, a on niespodziewanie drapną mnie w twarz, biłam. Nie kota, tylko w swoją rękę, wydając tym samym takie "plask", po którym patrzył na mnie zdziwiony, zaprzestając torturowania swojego niewolnika. 

Pewnego dnia słyszę dzwonek do drzwi, a tam stoi pani mówiąc mi, że mają zgłoszenie o przemocy wobec zwierząt. Wpuściłam ją do siebie, żeby się przekonała, że nic takiego nigdy nie miało miejsca, kot zadbany, miski pełne, kuweta regularnie czyszczona. Pani ta wzięła kota sprawdzając, czy nic go nie boli, lub czy nie ma żadnych śladów pobicia, podziękowała mówiąc, że jest w porządku i nie widzi niczego niepokojącego. 

Wszystko byłoby okej, (cieszę się, że inni reagują na krzywdę braci mniejszych) gdyby nie to, że po tej Pani przyszły do mnie jeszcze trzy inne osoby, a po osiedlu rozeszła się plotka, że biję bezbronne zwierzęta i jestem potworem. Teraz nie mam spokoju, ciągle jakieś kartki z groźbami, że mnie też pobiją i zobaczę jak to jest, lub żebym lepiej się stąd wyprowadziła, bo zrobią ze mną porządek. Staram się tym nie przejmować, jednak czasami jest ciężko. Już sama nie wiem co robić, przecież nigdy nie skrzywdziłabym mojego kochanego zwierzaka. Jest mi przykro.
HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Musicie miec bardzo cienkie sciany, skoro plasniecie reki tak sie nosi. Nie mowiac juz o tym, ze nijak to sie ma do prawdziwego uderzenia kota, ktore ma tyle futra, ze uderzenie w nie reka i tak byloby bezglosne. Ciezko uwierzyc w ta historie z czystko technicznego punktu widzenia.

Odpowiedzi (2)
CichyWojownik50 Odpowiedz

Ludzie wierzą w to co chcą wierzyć i nie przejmuj się

Zobacz więcej komentarzy (10)

#HTTSB

Nienawidzę świąt. Z niczym miłym mi się nie kojarzą. Odkąd pamiętam w święta zawsze był alkohol, przemoc. Ojciec zawsze wtedy pił i bił nas. Zawsze kończyło się to wizytą policji. Święta kojarzą mi się tylko ze strachem, niepokojem, bólem.
Z jednej strony nienawidzę świąt, a z drugiej chciałabym kiedyś mieć takie prawdziwe święta, takie jak mają inni, takie jak z obrazka...
asienaebaam Odpowiedz

Ile masz lat? Jeśli jesteś dorosła, to w Twoich rękach jest to jak bedą wyglądały Twoje święta. Zrób takie jak z obrazka.

Odpowiedzi (9)
Matze334 Odpowiedz

Ja świat z moimi własnymi rodzicami również nienawidzę Ale od dwóch lat po moim rozwodzie spędzam je z rodziną mojej terazniejszej dziewczyny i już odliczam dni do tych wspaniałych chwil spędzonych z nimi.

Zobacz więcej komentarzy (11)

#UsTbk

W ogóle nie umiem liczyć. Nie widzę liczb. Jak mam obliczyć jakiekolwiek równanie, skoro muszę się zastanowić która cyfra jest większa od której? Nie zawsze do mnie dociera że 5 jest mniejsza niż 6.

Równania wykonuję na kalkulatorze ze sprawdzeniem wyniku kilka razy. Także takie w stylu 6x7.
Mam tytuł inżyniera.
Msciwoj82 Odpowiedz

Fakt że prawdziwa matematyka zaczyna się tam gdzie kończą się liczby, ale najpierw trzeba tam jakos dojść. Nie wierzę.

SheDevil Odpowiedz

Nie wierzę. Też mam inżyniera i miałam przynajmniej 3 przedmioty, na których matematykę trzeba znać na wysokim poziomie i żaden debil, który nie umie mnożyć nie byłby w stanie tego zdać.

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#t9lW7

Od najmłodszych lat czułam, że nie przywiązuję się zbytnio do ludzi. Miałam kilku przyjaciół, którzy byli mi bliscy, ale ostatecznie mam jednego. Nie jestem typem człowieka, lubiącego imprezy, a imprezy na jakichkolwiek byłam to bal gimnazjalny, który przesiedziałam na korytarzu z nosem w telefonie i dwie imprezy urodzinowe z okazji 18-stek koleżanek z klasy, które też przesiedziałam przy barze, pijąc Pinacoladę czy Sex on the Beach.

Obecnie w klasie maturalnej większość myśli o studniówce, tylko nie ja. Jako jedyna z całej 32-osobowej klasy zrezygnowałam ze studniówki, co jak zwykle zaowocowało pytaniami, dlaczego nie idę, czy zostałam zaproszona do kogoś, etc.
Mój problem jednak leży w naturze mojej rodziny. Moja siostra jak i mama poczuły się w obowiązku przygotowania mnie na ten wielki dzień jak i do wydania pewnych sum pieniędzy na to wielkie wydarzenie. Już jakiś czas temu zaczęłam mówić, że nie chce w tym brać udziału, co spotkało się ze sprzeciwem ze strony mamy. Teraz trochę się boję, jak wszyscy zareagują dobry miesiąc przed studniówką, gdy powiem im, że zrezygnowałam.
szinigami Odpowiedz

Też nie miałam ochoty iść na swoją studniówkę. Rodzice oczywiście nie przyjęli tego do wiadomości i dodatkowo wymusili na mnie osobę towarzyszącą. Pieniądze zdecydowanie wyrzucone w błoto, bo zgodnie z moimi oczekiwaniami, był to jeden z najgorszych wieczorów, w dennym towarzystwie (nie byłam zbytnio zżyta z ludźmi z klasy) spędzony przy stole z jedzeniem i z gościem podchodzącym pod 30, który wg rodziców był świetną partią na moją studniówę. Długo to odchorowywałam.

Odpowiedzi (3)
Ookami Odpowiedz

Ach ta studniówka... Ja po długiej walce z mamą która też uważała że koniecznie trzeba iść "bo to nie wypada tak się izolować" ostatecznie zostałam w domu. I nie żałuję ani trochę, w mojej klasie z nikim nie byłam blisko. Za większością osób wręcz nie przepadałam. I chociaż się osłuchałam od wszystkich że będę żałowała jeśli nie pójdę to póki co jestem szczęśliwa.

Zobacz więcej komentarzy (22)

#lxDXU

Wraz z mężem stwierdziliśmy, że już mądrzejsi nie będziemy i bardziej dojrzali i że to mimo wszystko najlepszy moment na potomka. 
Nasza mądrość nam podopowiadała, że to nie może być takie skomplikowane i po prostu codziennie zachowywaliśmy się jak niewyżyte króliki. Ale ciąży brak. Po 3 m-ce gdy już przerobiliśmy całą Kamasutrę i wszystkie genialne pomysły z internetu, poszliśmy do lekarza. Badania mówiły że wszystko ok i że to może być psychika. 
Dostaliśmy coś co ma ułatwić zajście i do roboty. Minęło kolejnych 5 m-cy a ciąży brak. Lekko już zmartwieni i smutni pojechaliśmy na święta do rodziny. Przy okazji czerwonego grzanego wina rozkleiłam się i wygadałam się mojej babci. 
Babulka sędziwa, pamięta jak to było pierwej wstała i gdzieś poszła łupiąc kulą o podłogę. Wróciła ze słoikiem z jakimś suszonym czymś. Wyjaśniła jak to pić i kiedy i dodatkowo po każdej ,,robocie" poduszka pod tyłek i leżeć na wznak. 
3 m-ce później byłam w ciąży. Babcia wiedziała jako pierwsza.

Zapytałam co to było? Bo to jakiś może przełom w leczeniu takich przypadków. 
Babcia na mnie popatrzyła... I mówi że wymieszała zwykła herbatę ze wszystkimi herbatkami ziołowymi jakie miała w szafce. 
Poduszka jak stwierdziła ułatwiała,, robotę" a nie wie czy coś dała... Patrzę na nią oczy jak 5 zł a ona że to wszystko było w mojej głowie i że to jest efekt placebo i słyszała o tym w TV. 
Synek ma na imię Aleksander, po ojcu babci. ;) 
Taka historia, o.
Biedronkawkropki Odpowiedz

Taka babcia to skarb, dba o swoją rodzinę, więc oby rodzina dbała o nią! :)

Wafelka Odpowiedz

Zazdroszczę takiej babci

Zobacz więcej komentarzy (11)

#UNmU4

Kilka lat temu, gdy zbliżał się termin mojego stawiennictwa na komisji wojskowej, nasłuchałem się dużo od starszych roczników o parawanie i słynnej, zimnej łyżce na którą są brane jądra badanego.

Będąc w samych bokserkach na komisji nadeszła ta chwila i lekarz poprosił mnie za parawan. Mimo skrępowania całą sytuacją starałem się wypaść naturalnie i na pewnego siebie.

Lekarz spokojnym głosem kazał mi opuścić bokserki, po czym powiedział słowa "w górę". Pamiętając opowieści o słynnej łyżce, wziąłem penisa w dłoń i uniosłem go do góry... Na to lekarz tłumiąc śmiech i zażenowanie rzekł do mnie: "chodziło mi o bokserki..."

Moja twarz chyba nie mogła być bardziej czerwona :D.
XX2411 Odpowiedz

Kiedyś to było. Teraz to nawet i badania na komisji wojskowej są mniej hardkorowe😉

Odpowiedzi (5)
asienaebaam Odpowiedz

I co, wyszedłeś zawiedziony zza parawanu? 😜

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie