#XUKSj

Moje życie nie było usłane różami i do tej pory jest ciężko w niektórych momentach. Matka alkoholiczka zdradzająca mojego ojca przez ponad 20 lat. Ojciec szybko wpadający w gniew i wyżywający się na niej bądź na biednych zwierzątkach. To było na początku ich związku i wdarło się w moje dziecięce lata. Historia bardzo krótko sformułowana, bo nie zmierzam do robienia z siebie ofiary losu... No właśnie.

Przeraża mnie myślenie ludzi. Wiele razy opowiadając historię (co wiąże się z tym że komuś ufam) słyszę coś w stylu "robisz z siebie ofiarę losu, inni mają gorzej". Wiem.
Są dzieci w Afryce, które głodują, teraz w Australii umierają zwierzęta. Współczuję bo to przykre, bo rozumiem ich ból. Jednakże nie jestem nimi. Jestem sobą ze swoimi przeżyciami i zmartwieniami. Moje problemy charakteryzuje to że są moje. I co ma mój sąsiad, którego okradli z moimi problemami...

Czy ja w ten sposób pokazuje egoizm? Próbuje zrobić z siebie ofiarę losu?
Kiedyś myślałam, że to ludzkie mówić o swoich problemach, podzielić się o tym z kimś. A potrafię słyszeć, że ktoś ma gorzej, bo mama każe mu się uczyć niemieckiego. Chciałabym żeby ludzie byli bardziej ludzcy w stosunku do samych siebie.
ZrytyMoherowyBeret Odpowiedz

Ja Ci współczuje. I nie uważam, że robisz z siebie ofiarę losu.

Odpowiedzi (5)
SzaraDama Odpowiedz

Swoją drogą pamiętam jak mój facet się źle poczuł na weselu i ludzie się dopytywali co się stało (bo to nie było od alkoholu) i mówi, że jest chory na to I tamto, przez to bierze takie, a takie leki i czasami spacer może spowodować omdlenie, a co dopiero wesele, na którym chciałby jednak potańczyć. Od razu znalazła się ciotka, która jest najbardziej chora ze wszystkich i opowiadała jak bardzo jest chora. Jednak ciotka miała wystarczająco dużo siły aby schodzić z parkietu tylko aby coś zjeść i się napić. Jak widać zawsze znajdzie się ktoś kto ma "gorzej" xD

Zobacz więcej komentarzy (17)

#O6cBd

Od jakiegoś czasu boję się odgłosów, które słychać w moim bloku, a które wynikają z normalnego użytkowania przez mieszkańców. Boję się szumu wody jak sąsiedzi się kąpią, boję się pralki jak piorą, boję się nawet kiedy słyszę jak biją kotlety na obiad. Mieszkam w wielkim starym bloku i wszystko to bardzo wyraźnie słychać, przy czym nie chodzi o konkretnych sąsiadów, ale o odgłosy w ogóle. Słysząc je zamieram, czekam aż się skończą, czasem potrafię nie spać czekając aż sąsiedzi zakończą kąpiel i nastanie cisza. Boję się, że jak nie będę "czuwać" to zdarzy się jakieś nieszczęście, zalanie, awaria, prawdziwie mnie to przeraża.

Dzisiaj po powrocie z zakupów jak ledwo je rozpakowałam, sąsiad zaczął wiercić wiertarką. Kiedy nie kończył po kilku minutach zaczęło mnie to niepokoić, szybko przerodziło się w panikę, z płaczem ubrałam się i wybiegłam z bloku. Tyle zdążyłam sprawdzić, że odgłosy pochodziły z mieszkania na klatce obok. Wyszłam mimo, że dopiero co wróciłam, na zewnątrz pada deszcz, jest zimno, jestem głodna i nie mam gdzie iść, ale boję się wracać. Boję się wiertarki, boję się, że sąsiad będzie wiercił i wiercił aż naruszy konstrukcje bloku i doprowadzi do nieszczęścia. Minęło już 40 minut od kiedy wyszłam, ale wciąż ledwo powstrzymuje się od płaczu z nerwów.

Wcześniej nie zdarzało mi się coś takiego, nie umiem nawet powiedzieć kiedy się to zaczęło, ani w jakich okolicznościach - w bloku mieszkam od 4 lat, "objawy" obserwuje u siebie od kilku tygodni, może miesięcy, i chyba się nasilają. Wcześniej dobrze znosiłam wszelakie wiercenia i awarie na mieszkaniu (zdarzyło się kilka drobnych), teraz trzęsę się ze strachu z powodu wiertarki u sąsiada. Może nie jest to specjalnie "anonimowe", ale musiałam się komuś wygadać.
KluseczkaMala Odpowiedz

Może to początek jakiejś nerwicy lękowej lub coś podobnego

Odpowiedzi (2)
littleshiro Odpowiedz

Marsz do psychologa/psychiatry! Bez pomocy profesjonalistów to się nasili, a to nie jest normalne, by dorosła kobieta wybiegała z domu z powodu hałasu wiertarki

Zobacz więcej komentarzy (12)

#yAePG

Lubię jeść rzeczy. Tak, RZECZY. Teoretycznie coś, co nie jest do jedzenia np. kredę albo papier. Często jak ktoś nie widzi mam ochotę polizać ścianę. Surowymi ziemniakami też nie pogardzę. A na noc uwielbiam dosłownie chrupać kostki lodu. Dla wszystkich dobrodusznych - tak, robię badania, ale na własną rękę. Nie umiem przyznać się przed lekarzem o tym.
Aredei Odpowiedz

Ciekawią mnie te badania na własną rękę. Masz własne laboratorium?

Odpowiedzi (3)
iskier89ka Odpowiedz

Masz objawy anemii. Mialam to samo, kiedy bylam w ciazy. Piasek, kreda, kamyki, ziemia z doniczki...

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#XulKH

Z okazji świąt razem z rodzicami i moim bratem wybraliśmy się do babci, do której zjeżdżała się cała rodzina. Zdaje mi się, że miałam wtedy 13 lat. U babci razem z całą gromadką dzieci zaczęliśmy się bawić w chowanego.


Babcia w łazience miała wannę z taką zasłonką, którą można było się zasłonić by nikt nie widział osoby która bierze kąpiel. Wtedy wydawało mi się to dobrym pomysłem, więc usiadłam na oparciu wanny między ściana a tą zasłonką. Pamiętam, że nikt przez długi czas nie mógł mnie znaleźć i kiedy miałam już wyjść ze swojej kryjówki do łazienki wbiegł wujek i zaczął srać.


Okropnie się wtedy bałam ze wujek mnie zobaczy podczas siedzenia na tronie... koniec końców siedziałam w łazience z niczego nieświadomym wujkiem przez 10 minut (najgorszych w moim życiu).
Ale i tak wygrałam w chowanego.
Deaneris Odpowiedz

Stare dobre anonimowe XDDDD

Odpowiedzi (4)
Naklejka Odpowiedz

Trzeba bylo wujka wystraszyc, poszloby szybciej. :)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#LxzEQ

Byłam opiekunką w DPS - dom dla osób starszych.
Normą jest tam przyjęte, że jedną gąbką myje się każdego podopiecznego "od głów do stop". A mieszkańców jest na jednym oddziale 20. Pampersy są wymieniane 2x dziennie. A ksiądz tam pracujący potrafi zjawić się o 22 i odprawiać msze. A wszystko to za 4500 zł miesięcznie, które płaci rodzina za pobyt mamy/taty w takim miejscu.
JoseLuisDiez Odpowiedz

To normalne w wielu prywatnych firmach. W firmie gdzie kiedyś pracowałem szefostwo na czysto zarabiało miliony, a nawet na papierze do ksero oszczędzano. Do tego pensje większości pracowników minimalna krajowa i umowy -śmieciówki.

egzemita Odpowiedz

Jeśli nie masz tam nikogo z rodziny komu możesz zaszkodzić to naglośnij temat. A te 4500 to chyba nie rodzina płaci bo wlicza się też emeryturę podopiecznego.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#NnMr8

Nie kryłam zdziwienia, gdy kilka dni temu odezwała się do mnie kobieta z nazwiskiem takim samym jakie ma mój były, nie było ono tak popularne jak na przykład Nowak, więc od razu wiedziałam, że ta pani ma coś z nim wspólnego. Lekko poddenerwowana zaczęłam czytać dość długą treść wiadomości. Kobieta pisała, że jest żoną mojego byłego, że spodziewają się razem dziecka i bardzo mnie prosi o oddanie jakiegoś starego albumu, który Marcin u mnie zostawił, gdy jeszcze byliśmy razem. Nie napisała nic złego, a jednak z nerwów aż zrobiło mi się słabo. Przez kilka minut siedziałam nieruchomo, trzymając palce na klawiaturze. W końcu odpisałam, że przeprowadziłam się dawno do innego miasta, a moje stare mieszkanie zostało sprzedane, więc niestety jeśli album gdzieś został, to już nie jest do odzyskania. Podziękowała mi i tyle.
Narzeczony, który siedział obok, spojrzał na mnie z wyrzutem i spytał, czemu jej nie ostrzegłam.

Fakt jest taki, że album razem z resztą rzeczy byłego został przeze mnie wyrzucony za drzwi, gdy po ponad roku znęcania się nade mną psychicznie i przyczynienia się do tego, że poroniłam, Marcin został wyrzucony z mojego mieszkania. Dodatkowo cały ten czas był przeze mnie utrzymywany, ponieważ nie mógł utrzymać się w pracy, bo brał i ukrywał ten fakt dość długo. Mnie również nakłaniał do szybkiego ślubu, na szczęście odrobina zdrowego rozsądku mnie od tego odwiodła. Po czasie dowiedziałam się również, że zdradzał mnie z dziewczyną, której brat załatwiał mu towar.

Nie wierzę w przemianę Marcina, przede mną także była dziewczyna, której zrobił dziecko, a po rozstaniu widział je dwa razy przez cztery lata, w tym raz, kiedy był ze mną. Marcin zniszczył mnie tak bardzo, że nawet teraz po trzech latach mam koszmary nocne, w których krzyczy na mnie, wyzywa od najgorszych, bo jest na głodzie a ja nie chcę dać mu pieniędzy.
Teraz sama nie wiem, czy powinnam skorzystać z okazji i wszystko jej napisać, czy jednak odpuścić. Nie chcę mieć na sumieniu kolejnego dziecka...
Caldas Odpowiedz

Lepiej jej napisz. Ona zostanie poinformowana, ty będziesz mieć czyste sumienie, a co ona z tym zrobi to już jej sprawa.

Odpowiedzi (1)
egzemita Odpowiedz

Dziwnie to wygląda. Jeśli jest jego żona i spodziewają się dziecka to musiała coś zauwazyć. Brania narkotyków nie da się zbyt długo ukrywać. Mógł też przestać nie dlatego że się zmienił tylko postraszyl go lekarz. Za dużo tu niejasnosci. Ostrzeganie mogło przyniesc więcej szkody niż pożytku bo ciąży raczej się nie da cofnąć.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#VZziI

W wieku wczesnoszkolnym, kiedy jeszcze mieszkałam z rodziną w bloku, za każdym razem, gdy szłam na „dłuższe posiedzenie” do toalety zabierałam ze sobą książeczkę do nabożeństw. Potrafiłam na kibelku spędzić godzinę, wyśpiewując ulubione pieśni i kolędy. Szkoda tylko, że mieszkanie znajdowało się na ostatnim piętrze, więc nie miałam pojęcia, jak bardzo roznosi się ten dźwięk w toalecie mieszkania poniżej.
TumpTumpTump Odpowiedz

Musiałaś być ulubienica starszych sąsiadek 🤣

Givemetheoxygen Odpowiedz

A wszystkie starsze panie w okolicy, pewnie zachwycone, że takie miłe, pobożne dziecko...

Zobacz więcej komentarzy (4)

#ZrZxx

Przez cały okres szkoły średniej czułam się brzydka. Brzydka i gruba. Były kąśliwe docinki ze strony koleżanek z klasy, izolowanie od grupy, obgadywanie, krzywe spojrzenia. Wszystkie przerwy spędzałam sama słuchając muzyki lub z nosem w książce.


Nie jestem duszą towarzystwa i wiele mnie kosztowało, żeby do kogoś zagadać, zacząć rozmowę, więc jeśli ileś tam razy zostałam spławiona to zwyczajnie dałam sobie spokój i trzymałam na uboczu. 

W miarę dobrze się też uczyłam i to również nie przysparzało mi popularności w klasie, w której prym wiodła zżyta grupka nieuków, za to w markowych ubraniach.
Dzisiaj, po ponad 10 latach, z ciekawości weszłam na stronę internetową mojej dawnej szkoły i odnalazłam stare zdjęcie klasowe, a na nim siebie. 

Ładną, bardzo ładną i szczupłą młodą dziewczynę. Bez makijażu, w przeciwieństwie do reszty dziewczyn, tyle że ubraną, w jakieś tam bazarowe ciuchy.
I jestem kompletnie skołowana, bo nie wiem skąd w takim razie wzięło się to całe traktowanie, które znosiłam przez 4 lata.
sinusoidazemniejest Odpowiedz

No właśnie stąd, że uważały Cię za "inną", albo z powodu odstawania ciuchami (bo przyjęły sobie JedynySłuszny wzorzec ubranio-makijażowy), albo ze wzgledu na wyczucie tego, że się tym przejmujesz i ich docinki działają (bolą)
Z jakichś dziwnych powodów była to dla nich rozrywka (czego też kompletnie nie rozumiem i nie popieram)

Odpowiedzi (1)
LingSu Odpowiedz

Też tak miałam, byłam uważana za brzydulę, kiedy patrzę z perspektywy czasu widzę ładną dziewczyną, skromnie ubraną, bez makijażu. Byłam bardzo nieśmiała ale urodą zdecydowanie przewyższałam większość wyszpachlowanych dziewczyn z klasy

Zobacz więcej komentarzy (11)

#z6l03

Kilka lat temu, będąc na koncercie ze znajomymi oraz chłopakiem, zostałam ofiarą bardzo niesmacznej przygody.


Jak wiecie bądź nie, na koncertach zazwyczaj stoją tak zwane toytoye (przenośne toalety). Na sobie miałam długie spodnie, koszulkę oraz bluzę. Po kolejnej dawce alkoholu musiałam znowu udać się do ów niezbyt przyjemnego pomieszczenia. Alkohol działał w najlepsze, była już późna godzina, szumiało w uszach. Wchodząc do mojego miejsca ulgi oczywiście poczułam charakterystyczny smród, jednak moja nietrzeźwa już głowa powiedziała "Śmiało śmiało w każdym toytoyu tak capi", po czym nie patrząc nawet na scenerię wokół mnie zsunęłam spodnie na sam dół aż do ziemi i przybrałam charakterystyczną pozycję "na Małysza". 

Kiedy doznałam ulgi pustego pęcherza i chciałam wsunąć spodnie z powrotem na swój tyłek dotknęłam czegoś lepkiego.. tak, było to gówno. Cudze gówno. Rozejrzałam się. Było wokół mnie, wszędzie. Spojrzałam na spodnie. Cała dupa w cudzym gównie. Środek koncertu. Znajomi czekają na mnie na zewnątrz. Upokorzenie wzięło górę i postanowiłam jakoś ukryć to co się wydarzyło. 

Bardzo niechętnie wytarłam resztki cudzych wydalin z moich spodni, zabezpieczyłam tyłek sporą ilością papieru toaletowego i wsunęłam obrzydliwy ubiór na siebie. Zdjęłam bluzę i przepasłam nią spodnie ukrywając olbrzymią plamę. Był jednak jeszcze jeden problem.. smród. Smród ze spodni jak i z rąk, które dotknęły niespodzianki przy pierwszej próbie ponownego ubioru. Kranu brak, wody brak, mydła brak. 

Wychodzę z "toalety". Koleżanka pyta czy nie jest mi za zimno bez bluzy, śmieje się i odpowiadam, że w życiu, że gorąco jest. Zaraz kolega "co tu tak wali?", ja uciekam wzrokiem, na szczęście ktoś inny odpowiedział, że pewnie to z tych kibli. Śmierdziało, bardzo. Problem był jeszcze większy, gdyż byłam ze swoim chłopakiem.. pijanym.. który się do mnie lepił. 

Moja głowa postanowiła wytrzeć smród.. trawą. Odwróciłam się do znajomych i jak gdyby nigdy nic powiedziałam "ej idę ręce umyć trawą po tym kiblu" i poszłam trzeć łapy trawą z trawnika. Usiadłam także na tym trawniku tyłkiem i starałam się tym wspomóc. Nikt nic nie podejrzewał, koleżanki nawet do mnie dołączyły w czyszczeniu rąk magiczną trawą. Smród się trochę zmniejszył, każdy pijany, jakoś dotrwałam do końca koncertu.

Po koncercie, wracając zatłoczonym nocnym autobusem z moim chłopakiem, usiadłam mu na kolanach.. Zapomniałam całkowicie o niespodziance na spodniach. Wiedziałam, że coś poczuł, szczególnie kiedy w domu rozbierając się przy nim zauważył wielką plamę na spodniach i zapytał "O kurde Olka, to od ciebie tak je**ło?", na co ja skwitowałam "Oszalałeś?!! Przecież to błoto, wywaliłam się!!".
Do tej pory nikomu się nigdy nie przyznałam.
Esza Odpowiedz

On wiedział :)

Odpowiedzi (1)
Pichos Odpowiedz

Jak już to Toi Toi

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#i4rrn

Dzisiaj miałam straszny problem z zaparkowaniem samochodu, niezależnie od tego, co robiłam, i jak bardzo kombinowałam, ciągle nie mogłam się zmieścić między samochodami na parkingu. Postanowiłam zostawić auto, tak jak stało i poprosić kogoś o pomoc, wtedy okazało się, że nie mogę otworzyć drzwi i... się popłakałam. Magicznym sposobem to wcale nie rozwiązało mojego problemu.
Karolajn2 Odpowiedz

Dzisiaj miałam straszny problem z daniem minusa kolejnemu dennemu wyznaniu, niezależnie od tego, co robiłam, i jak bardzo kombinowałam, ciągle nie mogłam znaleźć strzałki w dół pod wyznaniem. Postanowiłam zostawić wyznanie, tak jak wisiało i poprosić kogoś o pomoc, wtedy okazało się, że jest to politycznie niepoprawne i... się rozpłakałam. Magicznym sposobem to wcale nie rozwiązało mojego problemu.

Odpowiedzi (2)
milA00 Odpowiedz

I co tu się dziwic, że tyle wypadków na drogach, skoro ludzie nawet zaparkowac na parkingu nie potrafią tylko szukają pomocy osób trzecich.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie