Spotkałam się z chłopakiem z internetu. Otworzył się przede mną, opowiadał o sobie, o swoich uczuciach, emocjach, przemyśleniach... ale nie mogłam się na tym skupić, bo jedyne o czym przez ten cały czas myślałam to "Boże, jak mi się chce srać".
Dodaj anonimowe wyznanie
No tak, bo przecież na randce nie można pójść do kibla. Nie daj boże by się dowiedział, że kobiety też tam chodzą.
A co dopiero jaki dowiedział się, że poszla na dwojeczke! No przecież kobiety nie sraja!
Nie jest napisane gdzie się spotkali. Jeśli w parku to trochę słabo z pójściem do łazienki.
Zgodzę się z Biedronkąwkropki.
Jeśli było to miejsce na zewnątrz, a nie kawiarnia, restauracja, czy nawet głupi McDonald, to faktycznie... Nie bardzo. Bo co? Pójdzie w krzaczki?
Komunikacja to podstawa, zwłaszcza, jeśli chce się budować z kimś potencjalny związek.
Co to za problem, nawet jeśli byli w parku czy na jakimś skwerku, to mogła powiedzieć coś w stylu "Słuchaj, muszę skorzystać z toalety. Przejdźmy się, może coś się znajdzie po drodze".
Ten koleś zapewne też już kiedyś był w WC i myślę, że nawet dwójka nie jest dla niego czymś nadzwyczajnym :)
Ech, ale łatwiej jest nigdy nic nie mówić, na żaden temat, a potem za 15 lat płakać, że "mój facet mnie w ogóle nie rozumie".
Wtorek09, zgadzam się, że komunikacja jest ważna, nawet bardzo ważna, ale oni nie byli ze sobą, to było - wnioskuję z początku wyznania - pierwsze spotkanie. Nie znali się aż tak. Czasem wstyd zwycięża, nie ma co się oszukiwać.
Ponadto weź proszę poprawkę, że w społeczeństwie funkcjonuje wizerunek kobiety, która nie musi chodzić do toalety, nie ma potrzeb fizjologicznych, a okres nie istnieje. Przez to, że zajęcia z dojrzewania, rozmowy o menstruacji i całej reszcie, która dotyczy dziewczynek są utrzymywane w sekrecie, "nie mówcie chłopcom", a facet lat 30 dalej się dziwi, co to za dziwne rzeczy ze skrzydełkami. Już nie wspominając o tym, że niektórzy panowie nie widzą różnicy między łechtaczką, a cewką moczową.
No to od razu by odsiala jakiegoś kretyna. Jakby facet zareagował zdziwieniem, że muszę iść do toalety, to nie chciałabym marnować na niego czasu. Nie wszystko trzeba tłumaczyć szczegółowo, człowiek może się też domyślić, że kobieta jak każdy inny człowiek ma układ pokarmowy, który kończy się odbytem
mila no te ladne nie sraja ;p
Myślę, że to bardziej chodzi o temat rozmowy
"— no więc mama opuściła nas gdy miałem...
— ej, sory, że przerywam, ale muszę do kibla"
Jeśli się nie znali dobrze, co wynika z treści wyznania, autorka mogła się bać tego, że weźmie to za lekceważenie
Mam rozwiązanie - powiedzieć coś w stylu "chodźmy do kawiarni, restauracji (cokolwiek, gdzie jest toaleta), będzie nam się milej rozmawiało"
Miłość i sraczka przychodzą znienacka. Natomiast patrząc na tą stronę, często współgrają ze sobą.
tak ciezko zalatwic potrzeby fizjologiczne przed randka? albo powiedziec "przepraszam cie, musze skorzystac z toalety"?
@bazienka Czasami jest tak, że w momencie gdy wychodzisz z domu zwyczajnie ci się nie chce i dopiero później przyciśnie. Ile ty masz lat, że ciężko jest tobie wytłumaczyć sobie taką sytuację w najprostszy możliwy sposób? Umiesz, za przeproszeniem, srać na zawołanie? Jeśli tak to zazdroszczę.
Bardzo nie lubię jak ludzie, a szczególnie kobiety ujmują to tak dobitnie. Można by powiedzieć, że potrzebujesz iść do łazienki czy tam toalety. Rób jak chcesz i to Twoja sprawa, po prostu wyrażam opinię. Wiele razy słyszę jak kobiety narzekają na zniewieściałych mężczyzn, podczas gdy same mówią 'chce mi się srać'. Brr.
Uwielbiam zniewieściałych mężczyzn i jestem z tych, co chodzą "srać", a jak ty uważasz, że kOBiEtOm nIE WyPAdA, bo to kobieta, to sory typie, ale gówno to obchodzi kogokolwiek 💁♀️
Mam prawo do wyrażenia swojej opinii i tak, uważam, że kobietom nie wypada się tak wyrażać. A Ty masz prawo się z tym nie zgadzać i zachowywać się tu jak burak, którego w domu nie nauczono kultury.
C2H5ONa, to przy rodzicach, znajomych, mężu tak się wyrażasz? Poszłam się wysrać? Przecież to gruba patologia.
bo kobiety nie sraja. one pier... emmm wypuszczaja teczowe obloczki. kupy tam nie ma ani grama, bo fuj.
Kończmy moi zacni przyjaciele, tę niezręczną dywagację o potrzebach jednakowoż prostych, jak i wstydliwych. Pozdrawiam, zawsze światła kobieta :)