Szedłem sobie w nocy starówką, wracając do domu. Zaczepiło mnie trzech dresów słowami typu: „Zgubiłeś się?”, „Masz jakiś problem?”. Miałem przy sobie tylko wojskową legitymację, ale zachowałem zimną krew i zarazem zaryzykowałem. Otworzyłem ją, mówiąc: „Kolego, policja, daj sobie spokój lepiej, dobrze?”.
Przeprosili i się rozeszli.
Uff...
Dodaj anonimowe wyznanie
Miałam kiedyś podobną sytuację, ale na szczęście mnie poznali i poprosili o autograf