#4RGSM
Była również niezwykle nadopiekuńcza i do 16 roku myła mnie w wannie. Krępowałam się być z nią nago, ale nie miałam wyjścia. Każde sprzeciwienie się kończyło się krzykami. Kiedyś kazała mi wąchać brudne gacie po tym, jak krew z miesiączki wylała mi się na nie. Była bardzo nerwowa i uważała, że muszę być idealna. Mam autyzm i jestem niesamowicie słaba z matematyki. To bardzo drażniło moją mamę. Kiedy nie potrafiłam po drugiej próbie odpowiedzieć na odpowiedź, to biła mnie po plecach lub tyłku i robiła aferę na cały dom. Ale to nie była moja wina, że nie potrafię odpowiedzieć na pytanie z matematyki – po prostu byłam z niej słaba i tyle. Po pierwszej złej odpowiedzi tłumaczyła mi, po drugiej krzyczała i przeklinała, po trzeciej już nie wytrzymywała psychicznie i biła.
Wciąż mieszkam z moją mamą, mam 23 lata i przez mój autyzm problem z utrzymaniem pracy. Mama się zmieniła, już nie bije, tylko czasami mocno krzyczy i przeklina. Pomogła mi uzyskać orzeczenie o niepełnosprawności i wspierała mnie w ciężkiej depresji. Zaczęłam ją kochać i nasze relacje się poprawiły, ale jakoś po prostu nie mogę wybaczyć jej tego, co robiła mi w dzieciństwie. Mama dba o mnie, kupuje mi to, czego chcę i pomaga mi finansowo, jestem jej za to niesamowicie wdzięczna, kocham ją i chcę dla nas dobrze, ale kiedy głębiej się zastanowię, to pomimo całej wdzięczności za to, co dla mnie robi, nie mogę jej w pełni wybaczyć.
Nie wiem, czy jestem niewdzięczna, czy to dobrze, że nie mogę jej wybaczyć, bo nie powinno się bić dziecka. Moja mama pochodzi z biednej wielodzietnej rodziny, musiała od dzieciństwa pracować na roli, była najstarsza z rodzeństwa i musiała się wszystkimi siostrami i braćmi zajmować. Ale nie wiem, czy trudne wychowanie to to, przez co mnie tak źle traktowała. Mam 23 lata i wciąż nie mogę się pozbierać, by się wyprowadzić, u nas wokoło same wsie, a najbliższe małe miasteczko jest godzinę drogi autobusem.
Mam kota, którego nie chcę zostawić samego, więc muszę liczyć się na dodatkowe koszty, by utrzymać go w bloku (jest to dziki kot, którego ciężko utrzymać w domu).
Powiem tak - idę o zakład, że zdiagnozowany autyzm cofnie Ci się po prawidłowo przeprowadzonej przez psychotraumatologa terapii traumy. Typowe objawy po traumie dziecięcej mogą być brane za autyzm. I nie, najpewniej nie masz problemów z utrzymaniem pracy z powodu spektrum, tylko zaburzeń potraumatyycznych spowodowanych nie tylko traumą relacyjną, ale przemocą fizyczną i seksualną. Powiedz, jakie województwo wchodzi w grę, spróbuję Ci pomóc.
A! I nie daj sobie wmówić, że matka załatwiła Ci orzeczenie. Orzeczenie dostajesz że względu ma swoją niesprawność, i tyle. Nic nie jesteś matce winna i po pierwsze pozbądź się poczucia wdzięczności.
Z ciekawości- możesz podać kod orzeczenia? Te dwie cyferki i literkę.
Diagnoza przez i teoretycznie na podstawie historyjki, bez wywiadu środowiskowego, bez zapoznania się z dokumentacją. Profeska :)
Ojciec Autorki występuje w tym wyznaniu wyłącznie jako właściciel śrubokrętów.
Czy może to być jeden z powodów takiego, a nie innego zachowania matki? 🤔
Nie rozumiem. Powodował takie zachowania matki biernością lub nieobecnością?
@chybajednaknie
Bierność lub nieobecność ojca Autorki - tak, myślę, że to możliwy powód.
Gdyby ojciec był obecny (w jakiś sensowny sposób) w życiu tej rodziny, zareagowałby na każdą z opisanych akcji / nie dopuściłby do ich eskalacji.
A w wyznaniu nie ma o tym mowy.
Może Autorka pomoże nam rozwikłać tę zagadkę.
Przepraszam za kłopot. Jest Pani naprawdę wspaniała, jednak trochę to brzmi jak przerzucanie odpowiedzialności. Trochę jak te komentarze jak często są historie, że ojciec bije i wszyscy "to wina matki", ale wtedy wszystkie te komentarze mają +20 co najmniej i każdy kto powie, że to jednak bijący jest winny zostaje z tym domyślnym +1. Tutaj jest odwrotnie, że "to wina ojca" ma tylko +1, a dopiero ludzie, którzy istotnie są źli na bijącą osobę mają więcej.
Ale właśnie, zły jest ten, który robi, lub każe zrobić coś złego. Też ten, kto ma możliwość powstrzymania tego, ale ma wszystko w odwłoczku. Jednak, tak samo jak z tymi częściej spotykanymi historiami, istnieje też opcja po prostu strachu. Tak jak się może zdarzyć, że ojciec bije, a matka zupełnie nie może go powstrzymać, bo już kilka razy wylądowała na SOR, to też tutaj może taka sytuacja mieć miejsce, gdzie ten ojciec się może matki bać. Oczywiście też może ignorować. Jak u mnie przychodziła ciotka i właśnie też takie wszystkie "ty się nawet umyć nie potrafisz" i oczywiście "pomaganie w myciu", którego lepiej tutaj nie opisywać, też właśnie takie podstawianie noszonej bielizny pod pysk, do tego bicie miotłą jak się za długo szykowałam do kościoła i ogólnie dużo rozrywek, to też tata tylko "po prostu bądź grzeczna, to będzie spokój". Sam przy ciotce jeszcze ją chwalił, że mnie "ustawia do pionu", a jak wychodziła to "a niech sobie pogada, wpuszczaj jednym uchem, wypuszczaj drugim, żeby tylko był spokój".
Jednakże to właśnie ta bijąca osoba jest głównym złem. Nie można mówić dziecku "a może byłaś niegrzeczna", ani uznawać "a pewnie ktoś inny tą osobę zdenerwował". O ile można jeszcze zrozumieć, jeśli dziecko bite w domu pobije kogoś w szkole i wtedy uznać, że to wina rodziców, to jednak już rodzice bijący dzieci to jednak nie jest wina innych.
@Meanness
"Jednakże to właśnie ta bijąca osoba jest głównym złem."
Tak, Meanness.
Nie przerzucam odpowiedzialności, lecz szukam przyczyny zachowania.
Nie bronię matki ani jej nie usprawiedliwiam. Zastanawiam się jedynie (choć może zbyt zwięźle i niezrozumiale) dlaczego zwykłe, codzienne sprawy wzbudzały w tej kobiecie tak ekstremalne reakcje, z przemocą fizyczną na czele. A także - jaki wpływ mogła mieć osoba ojca Autorki na taki stan matki.
Przyjmuję a priori treść wyznania - nie umniejszam krzywd, jakich doznała Autorka. Po prostu próbuję szukać przyczyn innych niż te, o których mowa w wyznaniu.
Pani Frog, istotnie należy znaleźć przyczynę zachowań, by w razie możliwości usunąć przyczynę, by już nie było problemu.
Jednakże takie "to dlatego, że ktoś inny coś zrobił" może pasować do dziecka z patologicznego domu, które jest przez rodziców nauczone złych rzeczy, a jeszcze nie zna dobrych, albo może do pojedynczej sytuacji, że ktoś w pracy dostał ochrzan i w domu nakrzyczał na żonę, ale zaraz pobiegł po kwiatki. Ta sytuacja zaś niezbyt pod to podchodzi. To już raczej by było wręcz przyzwyczajenie czy znalezienie sobie "worka treningowego". Już taki prawie codzienny rytuał, że jak mąż nakrzyczy to idzie pobić dziecko. Tak, jakby to już zostało przez tą matkę uznane za odpowiednie zachowanie. Nie jednorazowa słabość, tylko sprawdzone "rozwiązanie problemu". Więc chociaż istotnie źródło stresu może być źródłem problemu to jednak da się znaleźć inny sposób na ujście stresu.
Przeżyłam coś podobnego ale po pewnym czasie był powrót do bicia a potem traktowanie gorzej niż kiedykolwiek przedtem. Nie popełnij mego błędu i gdy cię jeszcze raz uderzy uciekaj z domu.