#5H06M

Jestem organistą, do tego normalnie pracuję.

Raz po kolejnej z rzędu nieodespanej nocnej zmianie grałem na pogrzebie. Byłem tak zmęczony, że zamiast „Anielskiego orszaku” zagrałem marsz weselny Mendelssohna, zorientowałem się w trakcie grania...

Na szczęście rodzina zmarłego była bardzo wierząca i uznała to za zamierzone, że niby radość z pójścia do nieba.

Dla mnie wstyd do końca życia.
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Gorzej by było, jakbyś na ślubie zagrał marsz żałobny…

JoseLuisDiez

Też by pasowało.

thor1908

Marsz Mendelssohna i marsz Chopina to najczęściej grane kawałki na świecie.

KurzaStopa Odpowiedz

Na pogrzebie mojej mamy ksiądz sam poprosił organistę o zagranie radosnej kolędy, bo odeszła w Boże Narodzenie. Jak lubię śpiewać, tak w tym momencie mi nawet słowo przez gardło nie przeszło. Miałam ochotę kogoś udusić.
A "Anielski orszak" to też w gruncie rzeczy radosna pieśń o pójściu do nieba, więc dobrze wyszło. Jak dla mnie to nawet zbyt boleśnie wesoła jak na taką okoliczność.

Frog Odpowiedz

Obydwa utwory są w tonacji durowej i oba będą odebrane jako pogodne, ale nie chce mi się wierzyć, że można być aż tak nieprzytomnym, by zagrać zamiast zaśpiewać.

Bo jedno to kompozycja muzyczna bez tekstu, a drugie to pieśń.

Alflen Odpowiedz

Jakoś nie chce się w to wierzyć bo przecież na pogrzebie jest nie tylko najbliższa rodzina. A ktoś kto nie jest w głębokiej żałobie na pewno by zauważył że coś jest nie tak. Jak raz na pogrzebie ksiądz był niedysponowany to nawet w kilku gazetach o tym napisali.

Dodaj anonimowe wyznanie