#6em1h

Kilkanaście lat temu, jeszcze jako dziecko miałem komunię świętą, po której każda klasa miała wycieczkę do jakiegoś miejsca "świętego". Ja trafiłem na Niepokalanów. Razem z nami jako opieka pojechała moja babcia.

Dobra dzień wycieczki, wszystko spoko, każdy śpiewa jakąś religijną piosenkę, chwalimy Boga pod niebiosa, gdy nagle kierowca zarządził przerwę aby załatwić potrzeby fizjologiczne, odpocząć, itp. Wyszedłem jako pierwszy z autobusu, udawszy się w kierunku WC aby oddać mocz, jednak taka przyjemność kosztowała 5 zł. Zrezygnowałem i poszedłem w kierunku lasu, tak jak wszystkie 3 autokary dzieci. Szliśmy w kolumnie, ja na czele, za mną reszta osób, na końcu moja babcia - opiekunka. 

Idziemy idziemy, gdy nagle słyszę donośny głos babki "Andrzej! Chcesz chusteczkę, żeby sobie ptaszka wytrzeć?!". Struchlałem. Moja twarz wyglądała, jak rozpalony do czerwoności garnek. Dopiero po chwili dotarły do mnie odgłosy śmiechu całej wycieczki. Nie życzyłbym tego najgorszemu wrogowi.

W tym momencie śmieję się z tej sytuacji razem z babcią, jednak kiedyś była to dla mnie epicka trauma.
tthisislove Odpowiedz

Znam ten ból. Moja mama w podstawówce też kilka razy pojechała z moją klasą na wycieczkę...
W tym roku mam maturę. A na studniówkę jako opiekun idzie... Mój tata ?

paulina791 Odpowiedz

Epicka trauma z dzieciństwa ? kiedyś dzieciom opowiedz ?

quuZi

Zależy bo może mu się coś z "ptaszkiem" stać xxd :)

hople

Kiedy ja byłem w twoim wieku... :D

gruba06146 Odpowiedz

?

vanja Odpowiedz

a chusteczkę w końcu wziąłeś?

bobylon89 Odpowiedz

A teraz już sobie nie wycierasz ptaszka?

xXxVevoxXx Odpowiedz

Uwaga ty masz ptaszka ja kiedyś myskę na wycieczkę zabrałem :))

ZieloneMleko Odpowiedz

Super wyznanie :-)

americandream Odpowiedz

hahahaha :D babcia chciała dobrze, a wyszło jak zwykle :D

Dodaj anonimowe wyznanie