Moja siostra w tym roku kończy szkołę. Na każdą okazję (typu Dzień Nauczyciela, zakończenie roku szkolnego, urodziny/imieniny wychowawczyni) rodzice muszą kupować prezent. Wychowawczyni podaje im trzy warianty do wyboru. Są to rzeczy typu żelazko i inne sprzęty domowe, droższa biżuteria... Nie jakieś tam zwykłe kwiatki i czekoladki.
Do tego dochodzi składka na poczęstunek z okazji zakończenia szkoły i upominki dla reszty nauczycieli...
Nie każdego rodzica stać na takie wymysły, a mnie przeraża bezczelność niektórych ludzi.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie, nie muszą :) a juz szczególnie na imieniny i urodziny wychowawczyni, ona tez daje kazdemu uczniowi z ich okazji?
Pod..bać do kuratorium i urzędu skarbowego
Tego dziadostwa jak dawanie prezentów w ramach podziękowań uczą sami ludzie. Pierw miał być gest wdzięczności, potem konieczność. Bo nauczycielowi, bo księdzu, bo urzędnikowi czy lekarzowi.
Każdy fach jest wynagradzany, każdy "bonus" winien być dobrowolną możliwością, nie koniecznością.
To prawda, u mnie w liceum też były takie wymysły. Szkoła katolicka, ale tylko z nazwy (ksiądz był dyrektorem). Czasem na przerwie chodził po korytarzu z tacą i obniżał zachowanie jak ktoś nie wrzucił
Egzorcyzmy też odprawiał? Bo chyba za mało na tą tacę dawałeś.
To chyba ten proboszcz co go podrywał 😁
Ja nigdy nie rzucałam, przez co miałam zachowanie nieodpowiednie (chociaż w sumie nie tylko przez to). Owszem, miałam kontakty seksualne z nauczycielami, dzięki temu skończyłam szkołę, ale ten ksiądz był jednak za stary