Moja babcia umiera odkąd pamiętam, czyli od jakichś 14 lat. Najmocniej jednak umierała, gdy na karku miałam pięć wiosen. Babcia cały czas powtarzała, że za niedługo umrze i opowiadała z zapałem o swoim miejscu na cmentarzu, że nawet nowy kamień sobie zrobiła! Potrafiła o tym mówić nawet, gdy u niej byłam sama, nie była to miła sytuacja.
Pewnego dnia gdy do nas przyszła wypaliłam w obecności ciotek:
- To kiedy w końcu umrzesz?
Po tym pytaniu umierała jakby trochę mniej.
Babcia żyje nadal, a ja jestem już pełnoletnia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moja babcia zawsze mówiła, że kiedy umrze to mam pamiętać, że ona kupiła sobie już ubranko do trumny, pokazywała mi które i że mam nie zapomnieć. Babcia była na biegu, każdy śmiał się z tej historii o ubranku. Do końca nic jej nie było, ale zawsze powtarzała, że będzie mi piekła torty do 18 urodzin bo potem umrze. I faktycznie, na mojej 18 niosąc mi tort uśmiechnęła się i powiedziała, że to ostatni raz. Dzień przed śmiercią zaniosła wujkowi całą blachę ciasta i pożegnała się ze swoją prawnuczką, a następnego dnia rano odjeżdżał spod domu karawan... :(
Nierozumiem.. to skąd ona wiedziała kiedy umrze? Była chora, czy co się jej stało?
Nikt w rodzinie nie ma pojęcia. Byla zdrowa, miala lepsza kondycje niz niejedna 30latka chociaz miała ponad 70... Kiedyś przeżyła śmierć kliniczną, może czuła coś albo po prostu wiedziała, chociaż wątpie czy to tak działa.
Tak działa podświadomość, tak zwana moc przyciągania. Jak w cos mocno uwierzysz to się wydarzy. Tak działają np cudowne uzdrowienia etc
Moja prababcia powiedziała, że umrze jak skończę półtora roku. Umarła dokładnie wtedy- gdy miałam rok i sześć miesięcy.
Bo starsze osoby już tak mają :( Mój dziadzio, kiedyś mnie wziął na spacer na cmentarz, żebym wiedziała jak dojść, kiedy umrze, na jego grób, który wybudował. A po kilku latach, jak już był poważnie chory, po każdej partii szachów, mówił, że nie wie czy jeszcze zdążymy kiedyś zagrać. Myślę, że starsze osoby chcą nas przygotować, na najgorsze, ale też i w pewnym stopniu siebie.
Nie zgodzę się. Wymyślanie sobie chorób to hipochondria, wymyślanie sobie śmierci też powinno być jakoś nazwane. Może chęć zwrócenia na siebie uwagi? Bo jak ktoś od 14 lat wróży sobie rychłą śmierć, to albo ma kukunamuniu, albo zauważa, że chociaż przez chwile wtedy wszyscy zajmują się tylko nim
Szczególnie sądząc po opisie jej zachowania do DZIECKA. Kto to widział biadolić 5-latce o śmierci :/
Moja babcia też tak ma już umiera od jakiś 10 lat
A moim zdaniem to mówiła tak bo chciała jakiegoś współczucia użalania się jaka to ona biedna bo umrze niedługo. Mogę się mylić ale niektórzy starsi ludzie strasznie szukają uwagi
Moja babcia też umiera dopóki nie dadzą czegoś w promocji w Lidlu co ją zaciekawi. Wtedy dostaje takiego ozdrowienia,że nie jednego 17 nasto latka prześcignie ?
Moja ciocia opiekowała się kiedyś swoją mamą po udarze. O odtąd powtarzała, że umrze na to co jej mama :( już ponad rok jej nie ma i faktycznie zmarła na to co babcia... Nieraz czuje się takie rzeczy..
Albo jest się genetycznie podatnym?
@nata może i tak, ale czujesz że umrzesz na to co ktoś z twojej rodziny (nie że tego ci życzę)? Może po prostu sobie to tez wmowila nie wiem.
Moja tak samo xD Mówiła że nie dożyję jak do szkoły pójdę, a w tym bagnie 10 lat siedzę
Mówiła, że nie dożyjesz? haha :p
Hahaha, jakbym czytała o mojej babci - ona też umiera od zawsze, szczególnie w okresie przedświątecznym, kiedy jest dużo pracy. Ostatnio zapytałam czy upiecze mi tort na 18 urodziny (jest w tym mistrzem, ale ze względu na permanentny stan przedagonalny zaprzestała praktyki), ale powiedziała, że nie wie, czy dożyje tego dnia, wieczna optymistka z niej ;)
To chyba ta sama babcia z wyznania niżej xd
Moja babcia też tak zawsze gadała przeżyła 22 lata dziadka i w tym roku niestety odeszła.
Wyrazy współczucia. :(