#9DFtL

Nie powiem tego głośno. Raz to zrobiłam i praktycznie mnie za to zlinczowali, bo jak to tak?! Łolaboga!

Nie lubię, nie szanuję i nie współczuję ludziom, którzy narobili sobie kupę dzieci, a nie mają pieniędzy ani możliwości, żeby je wychować! Właściwie to nawet nimi gardzę. Rozmnażają się jak króliki, nie potrafią się zabezpieczyć przed ciążą, bo są na to albo za głupi, albo mają to gdzieś. Rodzą potem te dzieci, które są najczęściej tak samo głupie i ograniczone jak rodzice. Czasem zdarzają się jakieś wyjątki ale to rzadkość, bo jak to mówiła moja babcia - nie urodzi sowa sokoła. Potem żyje toto w skrajnym ubóstwie i oczekuje, że ktoś się zlituje i pomoże, coś da, bo to dla dzieci, to przecież trzeba pomóc. No i ludzie najczęściej dają, a to i tak nikomu nie pomaga. Rodzice wszystko przechlają albo nakupują pierdół na jeden raz. Nie wspomnę już nawet o tych matkach co latają na paznokcie co dwa tygodnie, a dzieciak jak siedział w syfie, tak siedzi. I tak rośnie kolejne pokolenie nierobów i pasożytów, bo jak nie mają odpowiednich wzorców, to co ma z nich wyrosnąć? Ci znowu narobią dzieciarów i jakoś to się będzie kręcić.

Dlatego nie jestem za tym, żeby takim ludziom pomagać. Brzmi to okropnie, ale tak uważam. Jakby zobaczyli, że za darmo nic nie ma i nikt im nic nie da, to może by się wreszcie opamiętali, wzięli do roboty i przestali taśmowo produkować latorośle.
bazienka Odpowiedz

moim zdaniem te wszystkie pincetplusy powinny byc
1. w formie bezgotowkowej. odpisy od podatku. miejsca w przedszkolach i zlobkach na konkretne dziecko- nieodsprzedawalne. obiady w szkolach. cokolwiek tego typu.
2. przyslugiwac, jesli PRZYNAJMNIEJ JEDEN z rodzicow dziecka PRACUJE, stop wspieraniu nierobow

Ronika

Jestem bardzo podobnego zdania. Mam jedno dziecko, kolejne w drodze, mąż ma firmę, ja o ile mogę to mi pomagam - nie potrzebuje 500+, ale byłoby super, gdyby np. Obniżyć podatki na artykuły dziecięce, na pampersy, „słoiczki”, na książki, art. szkolne czy ubrania do jakiegoś rozmiaru. To by była realna pomoc która napewno szłaby na dzieci a to chyba takie było założenie...
Tak samo z dopłatami do żłobka, przedszkola czy później np. Darmowymi podręcznikami dla starszych uczniów, i obiadami w szkole czy jakimiś zajęciami dodatkowymi.
Można pomagać, ale dobrze by było żeby to było rozsądne

Msciwoj82

Orban na Węgrzech tak zrobił, na dzieci są ulgi podatkowe. A matka która urodzi czworo, jest do końca życia zwolniona z podatku dochodowego.

Ale mam wrażenie, że w Polsce rządzącym nie o taki elektorat chodzi...

agathe

Uczyłam w szkole z darmowymi podręcznikami i było to rozwiązane w ten sposób, że każda książka miała numer jak w bibliotece i dzieci musiały oddać je na koniec roku lub semestru w nienaruszonym stanie. O ile rozumiem takie rozwiązanie jeśli chodzi o podręczniki do matematyki lub polskiego, to w nauce języka był to koszmar. Dzieci czytając tekst musiały zaglądać co chwila do zeszytu lub do listy słówek, którą przygotowywałam wcześniej i kserowałam dla każdego, co zajmowało bardzo dużo czasu. Łatwiej dla każdego byłoby, gdyby mieli własne podręczniki i mogli po nich pisać, zaznaczać coś na kolorowo albo podpisywać słówka bezpośrednio w tekście. No i zadania. Kiedy dziecko się uczy, to ma w zeszycie listę rozwiązań bez kontekstu, a w podręczniku zadanie z pustymi miejscami. Mało komu chce się zajrzeć i tu i tu. Inicjatywa wspaniała, ale należałoby ją trochę przemyśleć. Doszło do tego, że dzieci prosiły mnie o kserowanie tekstu, żeby mogły pisać bezpośrednio nad nim, a szkoła nie chciała mi robić kserówek bo "dzieci mają podręczniki do wglądu", więc kserowałam to wszystko w domu.

bazienka

ja na angielskim na studiach pracuje na tekscie wyswietlanym na rzutniku i przepisuje slowka do zeszytu. dziala.

agathe

Etanolan, no tak, bo ty tak masz, to znaczy że mają tak wszyscy. Co wymyślam? To, że dzieci mnie prosiły o kserowanie? Po co miałabym to wymyślać? Jest dużo osób, które najlepiej uczą się słówek z kontekstu. Ja sama zaznaczałam zawsze słówka w tekście zakreślaczami albo pisałam znaczenia nad nimi, a moja koleżanka uczyła się z listy słówek zapisywanych w zeszycie. Niech każdy uczy się jak chce. To nie fair, żeby narzucać dzieciakom, w jaki sposób mają zapamiętywać słówka.

Tayla

No dobra dobra ale tu musze sie zgodzic z etanolanem choc zostala zminusowana. Jezeli “gora” mysli takim tokiem jak agathe to ja sie nie dziwie dlaczego stoimy miejscu skoro kazda blaha wymowka jest uznawana za konkretny powod. Tez sie ucze z takich ksiazek. 4 lata i nie bylo zadnych problemow. Przepisywalismy zadania do zeszytu, nikt nawet nie pomyslal zeby kserowac (?) zadania z ksiazki. Z nauka hiszpanskiego tez nie bylo problemu. Podczas czytania tekstu mielismy karte ze slowkami obok. To nie jest jakas wielka trudnosc. Tak samo osoba moglaby sie wypowiadac przeciwko bibliotekom bo po co porzyczac ksiazki skoro nie mozna zakreslic. Nazywasz to narzucaniem ale ja wiekszym narzucaniem moglabym nazwac fakt ze wiele ludzi MUSI kupic ksiazki ktore czesto sa uzywane tylko pare razy w roku. Jak komus to az tak bardzo przeszkadza to niech rodzice kupia dzieciakowi ksiazke. Darmowe podreczniki dzialaja w wielu krajach i nikt nie narzeka. Nie ma idealnego rozwiazania, zawsze bede jakies minusy.

agathe

To przyjdź na kilka tygodni do podstawówki i spróbuj tak uczyć, dziesięć osób mówi co chwila "Proszę pani, a ja nie zdążyłem zapisać", dobra, to czekam, piętnaście innych osób w tym czasie się nudzi i zaczyna hałasować. To tylko dzieci, nie licealiści ani studenci, nie potrafią szukać odpowiedzi w podręcznikach i zeszytach naraz i zajmuje im to cenny czas, w którym można robić coś innego. Lekcja to tylko 45 minut, jeśli się chce wykorzystać ten czas na maksa, to trzeba minimalizować czas spędzany na takich głupotach, jak przepisywanie zadań do zeszytu. Zależało mi na tym, żeby każdy coś zapamiętał, dlatego drukowałam im listy słówek, a kiedy grupa uczniów zapytała mnie, czy im nie odkseruję tekstu, bo wolałyby sobie robić notatki obok niego, to co, miałam powiedzieć "Nie, macie podręcznik"? Jak najbardziej popieram pomysł darmowych podręczników, ale nie kosztem nauki, która jest ważniejsza.

Oktawian

A z jakiej racji dawać jakiekolwiek zapomogi na dzieci? Ktoś ma być uprzywilejowany, bo ma dziecko? Przyznam rację, że z dwojga złego, lepsza jest forma bezgotówkowa, ale w obu przypadkach ktoś jest ulgowo traktowany tak właściwie bez powodu.

Asasynka

Stawiam na punkt drugi. Nie jestem pewna, jeśli się myślę, to mnie poprawcie ale u Niemców tak chyba to właśnie działa, że zasiłki dostają ludzie, którzy pracują. Druga sprawa - o której pisze Ronika - darmowe obiady dla dzieci z ubogich rodzin nie są wcale takie złe, bo dlaczego dziecko ma chodzić głodne przez głupotę rodziców? Tak to chociaż w szkole zje coś ciepłego przynajmniej raz dziennie. ;) Są rzeczy ważne i ważniejsze ale rozdawanie pieniędzy za nic jest śmieszne. Nie mam dzieci, nie planuje ich, a i tak utrzymuje cudze bachory, bo komuś się zachciało nierobom dać moje pieniądze. I nie tylko moje, to pieniądze nas wszystkich. ;)

Dragomir

Ot i @bazienka dobrze prawi. Jestem jak najbardziej za!

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Firbar Odpowiedz

Przede wszystkim nie wolno zabierać tym ludziom, którzy uczciwie pracują a dawać tym, którzy nie pracują. Gdyby wtedy jakąś rodzina faktycznie potrzebowała to sąsiedzi, rodzina i otoczenie doskonałe by wiedzieli czy pomóc czy pójdzie to na alkohol.

bazienka

do pracy trzeba jeszcze CHCIEC chodzic

scor Odpowiedz

Nawet nie wiesz co przy czytaniu poczułem. W końcu znalazł się ktoś z tymi samymi poglądami. Zgadnij, u jakiego typu rodzin najczęściej zdarzają się interwencje domowe.

ZimnaFrytka

Ja pracuję przy egzekucji i mam jedną ulicę z dzielnicy, gdzie nigdy nie bym po zmroku nie poszła. Ale jednak najczęściej ludzie stamtąd mają długi z tytułu Funduszu Alimentacyjnego (czy niezależnie pobrany, czy za to, że gmina wyręczała zobowiazanego) i jednocześnie za pobyty na izbie wytrzeźwień.

Szalka

Zasiłki czy innego typu pomoc (bo zasiłki to ch.j) myśle ,ze normalni ludzie woleliby pewne miejsce w żłobku czy obiady bądź coś innego wyłącznie dla dzieci rodziców pracujących czy dzieci niepełnosprawnych i problem rozwiązany.

jhope

@wergil mi alimenty od panstwa akurat ratują dupę bo nie mam ojca i mam niepełnosprawną matkę ;))) a właśnie wybieram się na studia

bazienka

wergil, jak "normalnym" czyt pracujacym ludziom pomaga, to moj postulat jest jak najbardziej uzasadniony- ich sytuacja sie nie zmieni
po dupie dostana nieroby z pokolenia na pokolenie

Makikrokusy Odpowiedz

jest to raczej opinia, dość powszechna, sama się z tym zgadzam. Tylko męczy trochę już czytanie o tym. Nie głosuj na partie która ten socjal wprowadza, od samego gadania nic się nie zmieni. Nie rozumiem tych komentarzy "zlinczuja mnie za to", "pewnie powiecie że jestem taka a taka" (przy historii kiedy tak naprawdę była to słuszna decyzja i autor dobrze o tym wie. Co to, sposób na plusy za wyznanie?

krakuski

Wydaje mi się, że część osób faktycznie stosuje taki „zabieg”, żeby sztucznie podkreślić rzekomą inność swoich poglądów i, jak piszesz, u celu tkwi zebranie więcej plusów, ale jestem też w stanie zrozumieć, dlaczego ktoś może użyć podobnej frazy na poważnie – z przekonaniem, że naprawdę zostanie zaatakowany. Opinie, które dla nas: anonimowych i generalnie internautów, wydają się takie powszechne, zwyczajne i rozsądne, komuś, kto codzienne życie wiedzie w środowisku ludzi z memów o nosaczach i madkach, mogą się wydawać autentycznie odmienne i wyjątkowe, niezrozumiane. Ba, ja sam, mimo że nie pochodzę z żadnej zabitej dechami dziury, a ponadto już od podstawówki miałem dostęp do internetu i trafiałem na osoby o przeróżnych poglądach też tam, poczułem się jak jakiś społeczny wyrzutek, kiedy wyszło w rozmowie z rodziną, że nie planuję się żenić i spłodzić gromadki dzieci, za co zostałem skrzyczany, niemal zwyzywany, zarzucono mi brak ambicji i męskości, wręcz zhańbienie całej rodziny, a do tego czasu uważałem ludzi, którzy te inwektywy rzucali, za tolerancyjnych, a nawet nieco nowoczesnych.

GeddyLee

Smutne jest to, że obecnie ogłoszenie sprzeciwu wobec zasiłków jest równoznaczne z wyrokiem śmierci dla swojej partii politycznej. Nigdy nie przebijesz progu pięciu procent, jeśli nie chcesz niczego rozdawać.

FakeSmile Odpowiedz

No ja się od matki dowiedziałam, że wyjęcie penisa w odpowiednim momencie to jest zabezpieczenie a ja z rodzeństwem jesteśmy na świecie tylko dlatego, że ojciec nie wyjął w odpowiednim momencie :D. Oczywiście dla matki zabezpieczenie się prezerwatywą to grzech, ale seks przed ślubem już nie xD. Rodzicom ta rola niezbyt wychodzi, byli niegotowi na dzieci. Tym bardziej trójkę. W 5 osób żyliśmy z jednej wypłaty. Najstarszy brat, mający innego ojca wyprowadził się jak tylko skończył 18.

A co do mnożenia się i życia w biedzie. We wsi, przez którą się przejeżdża żeby dojechać do większego miasta stoi drewniana, rozwalająca się chata z dziurawym dachem. Mieszka tam rodzina oczywiście. Dostali około 15 tysięcy na remont. Wszystko przeje&ali i dalej żyją w tym burdelu.

histamina Odpowiedz

Zgadzam się.

Natalia Odpowiedz

Dlatego mnie cholera bierze, jak oglądam te programy typu "Damy i wieśniaczki". Ludzie żyją w krowich odchodach w zagrzybiałej klitce bez łazienki z piątką dzieci. Czy im nie wstyd taki los tworzyć swojemu potomstwu? Czy im nie wstyd żyć w takich warunkach? Czy naprawdę nie stać ich na antykoncepcję, a stać na utrzymywanie gromady dzieci? Również gardzę takimi ludźmi. To jest tworzenie sobie taniej siły roboczej i potomstwa tylko po to, żeby ich skrzywdzić, żeby dać im gówniany start w przyszłość i prawdopodobnie spieprzyć również życie, a to wszystko najczęściej w imię tego, że antykoncepcja droga/dzieci mieć trzeba/kto się gospodarstwem zajmie i starymi rodzicami. Koszmar. I za nasze pieniądze wspiera się taką głupotę.

TakaJa12345 Odpowiedz

W dodatku karmimy patologiczne darmozjady, które mogłyby pracować a mające uzasadniony problem z podjęciem pracy (bo umówmy się że nie każdy na wózku jest Hawkingiem, mało które autystyczne dziecko jest żywym kalkulatorem, a osoby którym coś uchlastało rękę mają problem z zapracowaniem na dobrą protezę tylko jedną) osoby które na prawdę potrzebowałyby pomocy, dostają fige z makiem.

nazwa34 Odpowiedz

Mnie najbardziej boli że tacy rozmnażają się bezproblemowo...a ci co chcą mają warunki itp to lata starań i nic z tego... :-(

Lesssthan3

Guzik prawda. Chciałam, mam warunki i udało się za pierwszym razem. Tak samo jak innym w rodzinie i znajomych.

umyjraczki

Ja co prawda mam już jedno dziecko, ale baaardzo chcialabym mieć kolejne. Tylko jakoś nie wychodzi 😕 i czasem mi przykro jak widzę na fcb czy nawet ulicy matki, które wogóle się dziećmi nie przejmują, a mają ich całe gromady. Zastanawiam się wtedy, czemu chociaż jedno z nichnie trafiło do mnie, ale los nie jest tak łaskawy.

Luuuuuuzik

Lessthan3 A dziewczyna brata przyjaciółki mojej krawcowej piła taką herbatę z Tybetu i nagle już minęły jej boleści kręgosłupa! Więc poleciła go żonie brata szwagierki i jej też pomogło! Toż ta herbata czyni cuda! Skoro im pomogła to na pewno działa!
Mniej więcej tyle sensu ma to co piszesz.

bazienka Odpowiedz

jestem tego samego zdania
jak nie masz pieniedzy na np. samochod, zaplacenie oc, benzyne itp, to go sobie nie kupujesz
jak nie masz peiniedzy na wykarmienie, zapewnienie podstawowych dobr, wyksztalcenie dziecka- to go sobie nie rob
a nie potem do panstwa raczke, bo #dej

Zobacz więcej komentarzy (35)
Dodaj anonimowe wyznanie