#9uaFy
Kiedy wyjechałam na studia, zaczęłam pracę i postanowiłam leczyć swoje kompleksy. Ubierałam się coraz lepiej, w końcu poszłam do fryzjera i z każdym dniem widziałam w lustrze coraz bardziej atrakcyjną kobietę. To był czas, kiedy poznałam pierwszego chłopaka i szybko okazało się, że ta zakompleksiona nastolatka nadal we mnie siedzi.
Byłam tak głodna uwagi i zainteresowania, że dosyć szybko wchodziłam w związki z nieodpowiednim facetami. Byłam ślepa i głupio tłumaczyłam to, że nadużywają alkoholu czy traktują mnie jak rzecz. Często byłam bankomatem od pożyczania kasy czy cytuję „ładną niunią, którą będzie można wkurw... byłą dziewczynę”. Dlaczego się na to godziłam? Bo ktoś mnie w końcu zauważył i mówił miłe rzeczy, w końcu nie byłam tą najgorszą.
Dziś mam 33 lata i jestem sama od roku. Dotarło do mnie, że nie warto się pchać w byle jakie związki. W końcu po roku bycia singielką nauczyłam się kochać samą siebie.
Wiem, że nic na siłę i że kiedyś pojawi się ta odpowiednia osoba. Na razie chodzę na siłownię, biegam, uczę się języka hiszpańskiego i spotykam ze znajomymi.
Jakbym widziała siebie sprzed paru lat. Dobrze, że uświadomiłaś sobie problem, teraz będzie już tylko lepiej