#9vRr7
Nikt nie podejrzewał u mnie tej choroby. Od pół roku miałam w nocy gorączki co jakiś czas, a następnie doszły okropne bóle stawów. Leczyłabym się teraz prawdopodobnie na tarczycę bądź reumatyzm, gdybym pewnego wieczoru nie trafiła na stronę „Gorączka a białaczka”. Moje jedyne dwa objawy się zgadzały, nie miałam jednak żadnych innych (anemii). Żadnych typowych objawów tej choroby. Powiedziałam mamie co wyczytałam i postanowiła zrobić mi odpowiednie badania na drugi dzień.
Gdy kolejnego dnia przyszłam ze szkoły, zobaczyłam wyniki – białaczka. Nie byłam zdziwiona. Kolejny dzień, wizyta u hematologa, który nas uspokoił i postanowił zrobić własne badanie. Kolejna wizyta. Dowiedziałam się, że na następny dzień muszą przyjąć mnie do szpitala, aby pobrać mi szpik. Kolejny dzień. Szpital, pobranie szpiku. Po południu wyniki – mam białaczkę. Teraz tylko trzeba określić jej typ… Psycholog rozmawiając i tłumacząc mi wszystko, powiedział mi, że mam zrezygnować ze szkoły i mam wycięty rok z życia. Kobieta mistrz. Od razu postanowiłam, że z niczego nie rezygnuję i nie pozwolę sobie na wycięcie niczego z życia, ponieważ można się leczyć i normalnie funkcjonować. Oczywiście 18-latce z tyloma planami w tym momencie wszystko runęło. Ale ja się nie poddaję i zawsze walczę o swoje, dlatego postanowiłam, że ani się nie poddam, ani nie załamię, tylko pokonam chorobę z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy.
W bardzo krótkim czasie zmieniłam patrzenie na świat, na wszystkie rzeczy. Tak bardzo wiele doceniłam. Doceniłam szkołę, na którą tak bardzo narzekałam, włosy, których z każdym dniem mam coraz mniej. Zobaczyłam ile znaczy rodzina i przyjaciele, ale ile i ja znaczę dla nich… Narzekamy w życiu na tak wiele rzeczy, ale doceniamy je dopiero, gdy je stracimy. Dlatego teraz, gdy słyszę, że ktoś narzeka, ze musi iść do szkoły, zrobić cokolwiek w domu, mam ochotę dać mu w twarz. Jestem sama w szpitalu, najmłodsza na oddziale, od 5 tygodni i jeszcze wiele tu spędzę, nie mogę nic. Mam jedynie telefon, laptopa, telewizor, książki, zadania domowe, notatki, podręczniki…
Cieszcie się z tego co macie, że możecie normalnie żyć, a nie walczyć z chorobą. I pamiętajcie: w życiu z niczego nie wolno rezygnować!
Powiem ci tylko jedno: walcz!
Nigdy nie zrozumiem jednej rzeczy. Dlaczego każesz komuś nie przejmować się takimi problemami, jakie ma, tylko dlatego, że Ty masz gorzej? Mam się cieszyć, że mogę się napić czystej wody, bo "dzieci w Afryce jej nie mają"? Równie dobrze można iść w drugą stronę i mogę narzekać, że nie odziedziczyłem fortuny i nie jestem ustawiony do końca życia. Moje problemy są moje i choćby obiektywnie rzecz biorąc, była to błahostka, to dla mnie może mieć to ogromne znaczenie. Wiem, że ten komentarz nie ma nic wspólnego z tym wyżej, ale napisałem go tutaj, żeby był widoczny. :)
"walcz"
Co ona ma iść na solówkę z białaczką?
Masz o co walczyć! Całe życie przed Tobą. Najważniejsze to myśleć pozytywnie- to już połowa sukcesu :) będziemy trzymać za Ciebie kciuki. Dasz radę :*
Mam 19 lat i za namową chłopka dopiero poszłam pierwszy raz do ginekologa, okazało się, że mogę mieć raka szyjki macicy. Teraz czekam na wyniki więc trzymajcie za mnie kciuki. A Tobie życzę dużo zdrowia i siły do walki bo warto!
Nieodpowiedzialnie trochę, że wcześniej nie poszłaś :/
Nie poszłam przez głupi strach,cczego teraz żałuję, ale niestety czasu nie cofnę i muszę przyjąć to na klatę :D
@Kalbi, jeśli jest się w tym wieku dziewicą to dalej nie bardzo się opłaca chodzić, jeśli nie ma się żadnych infekcji. Niby można wykonywać wtedy większość badań, ale wielu lekarzy odmawia.I tak, 20-letnie i starsze dziewice istnieją.
Jestem w szoku, że w tak młodym wieku masz takie podejrzenie - myślałam, że w takim wieku się to nie zdarza. Trzymam kciuki, żeby wyniki były pomyślne, żebyś była zdrowa! :-) @ Arbuz, ja właśnie byłam taką dziewicą 20+ i u różnych lekarzy slyszałam różne opinie - że i tak w tym wieku muszę wykonać cytologię, a druga opinia to taka, że nie ma sensu, bo i tak nic nie wyjdzie. Miałam ostateczie robioną dwa razy, jak jeszcze byłam dziewicą i wszystko było ok.
Dlaczego minusujecie odpowiedz Kalbi? Przeciez mądrze napisal/a :)
Wszystko pięknie, ale nie rozumiesz jednej rzeczy: każdy może narzekać lub być nieszczęśliwym. Twoja perspektywa się zmieniła, ale innych ludzi - nie. Doceniamy to czego nie mamy i głupim gadaniem, że inni mają gorzej, nic nie zmienisz. Nie wiesz, co przeżywają inni.
Fajnie, że się nie poddajesz i walczysz. Zdrówka :)
Jestes bardzo dzielna, trzymam kciuki! :)
Ja też niedawno dowiedziałam się że mam nowotwór ale i tak dalej narzekam na szkołę xD
Walcz dziewczyno! Anonimowi Cię wspierają :* Nigdy się nie poddawaj! :*
Dasz radę! :) a pani psycholog chyba powinna zmienić zawód... Żeby tak na dzień dobry człowieka zdołować :/
Będzie dobrze, musi być! Nie wiem, czy jesteś wierząca, czy nie, ale pomodlę się za ciebie <3