Gdy byłam mała, moja mama często robiła ciasto drożdżowe. Jako że z bratem byliśmy dość hałaśliwi, to zawsze powtarzała nam, że jak będziemy głośno, to ciasto nie wyrośnie, ot, żeby przymknąć nam jadaczki na jakiś czas.
Teraz mam 17 lat. Wczoraj naszła mnie ochota na takie ciacho. Gdy skończyłam robotę, wyłożyłam moje dzieło w brytfance i wyłączyłam radio, żeby nie oklapło... Brawo mamo...
Dodaj anonimowe wyznanie
Skoro mama tak mówi, to coś w tym musi być :P
Chyba tez musze spróbować tego sposobu :)
A to tak nie działa?
Mi też tak mama wkręcała...
Całe życie w kłamstwie ?
Działa. Bardzo skutecznie. Dzięki kłamstwom mamy traci się do niej zaufanie :/
Moja babcia zawsze mówi "Ciasto drożdżowe lubi ciszę i spokój" . Zawsze jak czekam aż wyrośnie to przykrywam ścierką i stawiam w zaciemnionym miejscu w kuchni. Coś w tym jest! :)
Ciasto drożdżowe serio gorzej rośnie przy hałasie :)
Mama też mi tak mówiła ?
Całe życie w kłamstwie... Ja dalej myślę, że jednak oklapnie..
Hmm... u mnie było ccos takiego, że podczas pieczenia nie można usiąść, bo ciasto też usiądzie xd o, i nie można mieszać masy jak ma się okres... ja nie stosuję się do tych zasad, a ciasta wychodzą wyśmienite :D np. taka karpatka, albo porzeczkowiec :D
Ach te zabobony :D
I co? Nie opadło? :D
u nas w domu za to, mama po włożeniu ciasta do piekarnika mówiła się "pocałuj mnie w d**ę", mnie tak zostało do dziś:)