#CIfIR

Mieszkając z rodzicami w bloku mieliśmy dziwnego sąsiada. Facet po czterdziestce, mieszkał sam. A dlaczego był dziwny? Potrafił siedzieć na parapecie z nogami na zewnątrz na drugim piętrze, a w dodatku jego wygląd sprawiał, że wszystkie dzieciaki się go bały.

Końcówka wakacji, ja 13-14 lat. Wyszłam z psem i spotkałam go pod blokiem. Wracał do domu rowerem. Kiedy mnie zobaczył zszedł z niego i podszedł do mnie. Zaczął do mnie mówić w jakimś dziwnym języku. Nie byłam głupią nastolatką, nie był to żaden znany mi język, nawet ze słyszenia. Kiedy powiedziałam, że niestety nie rozumiem, co do mnie mówi on zapytał po polsku "nie rozumiesz?" i zaczął podchodzić bliżej.

Stwierdziłam, że dla mnie to już za dużo i zwiałam z psem do domu. Tak strasznie mi się ręce trzęsły, że nie mogłam otworzyć kluczem drzwi do bloku i do mieszkania. Pies mi w tym nie pomagał, bo kiedy go szarpałam, żeby biegł ze mną do domu to on się zapierał i szczekał. Koleś cały czas za nami szedł.

Kiedy wleciałam do mieszkania i zamknęłam je na wszystkie spusty, nie mogłam się uspokoić. Akurat nikogo nie było w domu. Po powrocie rodziny powiedziałam im o wszystkim. Wyśmiali mnie, że niby jego się boję?

Niedługo później, zimą, ten sam koleś zaczepił pod blokiem naszego niewidomego sąsiada. Zaczął się do niego dowalać. Na dole był też inny sąsiad, który próbował go odciągnąć, ale tamten jak w jakimś amoku zaczął bić niewidomego. Sąsiad zadzwonił po karetkę i policję i obezwładnił w końcu agresora. Cały czas trzymał go przygniecionego do ziemi. W międzyczasie z bloku wyszli gapie, ktoś skoczył do apteki po folię ochronną, żeby agresor nie zmarzł do przyjazdu służb.

Ogólnie dobrze się stało, że to wszystko widziała z okna moja mama i wtedy już nie śmiała się ze mnie, że głupia uciekałam przed tym człowiekiem. Powiedziała, że dobrze zrobiłam.

Ostatecznie dowiedzieliśmy się później, że ten typ jest chory psychicznie i odbija mu jak nie bierze leków.
SansaStark Odpowiedz

Nie wyobrażam sobie, że moje dziecko mówi, że się kogoś boi, a ja to wyśmiewam i bagatelizuję.

scor Odpowiedz

Spotkałem już kilku takich ludzi podczas służby. Mężczyzna chory psychicznie mieszkał ze swoją starą schorowaną matką, którą się opiekował. Gdy mężczyźnie zrobiło się źle chciał wziąć leki, okazało się że już ich nie ma. Zadzwonił więc pod 112, a tam powiedzieli mu że skoro może dzwonić to również da radę pójść po leki. Jakiś czas później dostaliśmy wezwanie od jego matki, jej syn zamknął ją w łazience a po chwili wpadł w amok i rzuca krzesłami. Po przyjeździe trzeba było wybić drzwi. Mężczyzna od razu się na nas rzucił, ale został równie szybko obezwładniony. Zaczekaliśmy z nim do czasu przyjazdu karetki, a oni ubrali mu kaftan. Nie będę wchodzić dalej w szczegóły, ale tu prośba do was. Nigdy nie bagatelizujcie tego typu zachowań bo może skończyć się nieszczęściem.

szymon96 Odpowiedz

Z Twoimi rodzicami też chyba było coś nie tak, skoro wyśmiali własne dziecko, bo uciekało przed jakimś świrem.

Nancy666 Odpowiedz

Tak poza tematem, zauważyliście że to trzecie wyznanie pod rząd w którym tak jakby słowo klucz było słowo "blok"? Dziwne.

Magda6315

Rzeczywiście, bardzo dużo wyznań z sąsiadami, już niekoniecznie dziwnymi, dzieje się właśnie w blokach.

Dragomir

No jak ludzie mieszkaja w blokach to maja pisac ze gdzie niby mieszkaja?

marcio0015 Odpowiedz

Też siadam na parapecie z nogami na zewnątrz. Hm.

nata Odpowiedz

Folię NRC a nie ochronną. ;)

Dragomir

Ale chroni przed wychlodzeniem...

Dodaj anonimowe wyznanie