Moja żona rozpływa się z zachwytu nad faktem, że nigdy nie sprzeciwiam się wyjazdowi na weekend do jej rodziców na wieś, a czasem nawet sam proponuję odwiedziny, chociaż teściowa szczerze mnie nie cierpi.
A ja po prostu uwielbiam wannę z genialnym hydromasażem, którą mają w łazience. I nalewkę orzechową teścia. Moim skromnym zdaniem to najlepszy trunek w znanym wszechświecie.
No i nie obchodzą mnie po nim docinki teściowej. :)
Najgorzej, gdy przyjeżdzają do was.
Jak przywiezie nalewkę to nie jest źle
OkiemKreta, teść nalewkę, teściowa wannę :D
Jeżeli wszyscy są szczęśliwi, to fajnie :)
Teściowa nie.
Teściowa się nie liczy :)
Teściowa też szczęśliwa, bo ma na kogo gderać.
Ojj taka wanna to marzenie :(
Ja mam podobnie z teściową, może nawet gorzej...
Sebastian ?
Zjadłam dzisiaj na obiad rybę. Nikt o tym nie wie, cśś...
My o tym wiemy.
Mam Déjà vu cz.2
Niewiem, na pewno kiedyś to widziałem.
Nie ostatnio w poczekalni ani w niezweryfie, bo ostatnio tych nie przeglądałem.
Było kiedyś takie wyznanie chyba, albo coś podobnego. Ale nie wiem.