#G9s77
Raz na jakiś czas z mamą natrafiamy na skrytki pełne takich pochujowych skarbów. Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, żeby zebrać taki składzik i wysłać na licytację na bazarek na rzecz bezdomnych zwierząt. Jak wymyśliłam, tak też zrobiłyśmy, ku naszemu zdziwieniu pierwsza paczka okazała się ważyć 46 kg (!), a końca pochujów nie było widać! Pani z fundacji, do której wysłałam paczkę nie kryła zdziwienia, gdy otworzyła paczkę i zaczęła przeglądać coraz bardziej wymyślne gadżety, o niektóre musiała mnie pytać do czego w ogóle służą (nie zawsze byłam w stanie udzielić jej konkretnej odpowiedzi).
Tym sposobem pierwsza paczka zarobiła dla zwierzaków naprawdę konkretną sumkę. Kolejne kompletujemy i co jakiś czas podsyłam fundacji.
Tata póki co nie zauważył braków w swoich bezcennych pochujach...
To chamskie robić coś takiego za jego plecami z rzeczami, które sam kupił. I niby żona i córka? Pf... Porozmawiajcie z nim na ten temat, może też o tym jego kupowaniu, a nie.
a moze probowaly i romowy nie dzialaja?
Jak próbowały i się nie zgodził, to kradzież tym bardziej.
I nie ważne, na co wydają, pomagać cudzym kosztem każdy umie, nawet rząd.
Ale jesli maja wspolne pieniadze to w sumie noe do konca kradziez.. on o tych rzeczach zapomina wiec pewnie ich nie potrzebuje wiec zona je sprzedaje pomagajac innym.. moze nie jest do super wporzadku wobec męża ale kradzieza by bylo, jesli to tylko i wylacznie jego kasa
Ajatanczycchcee pozbywanie się rzeczy zbieracza bez jego wiedzy i zgody przyczynia się tylko do pogorszenia jego stanu. Efekt tego będzie taki, że tata im nie wybaczy i odbuduje swoją kolekcję jeszcze większą. Po takiej akcji z pewnością nie będzie chciał już z nimi rozmawiać. To najgorsze co można zrobić zbieraczowi czy zakupoholikiem. Taka osoba zaspokaja przedmiotami potrzeby. I tak wyrzucenie czyichś rzeczy czy ich sprzedaż bez jego zgody to kradzież.
Fantagiro myślę, że trochę przesadzasz. Jako dziecko czy później nastolatka często mama wyrzucała jakieś moje ciuchy czy mniej ważne rzeczy i owszem, wkurzało mnie to ale żebym miała jej nigdy tego nie wybaczyć? Po drugie każdą rzecz, którą kupi mąż jest automatycznie własnością również żony (oczywiście o ile nie mają rozdzielności aczkolwiek większość małżeństw nie ma, więc tutaj też tak zakładam) także moralnie może i go okradają, ale prawnie to już nie do końca. Swoją drogą ojciec musi bardzo 'kochać' te swoje gadżety skoro jak na razie się nie zorientował.
FestinaLente1 sytuacja o której napisałam dotyczy zbieracza lub zakupoholika. Czy ty jesteś zbieraczem? Po komentarzu wnioskuje, że nie. Mi też Mama we dzieciństwie segregowała rzeczy i wyrzucała. Byłam zła ale jeszcze to przetrwałam. Wyrzuciła mi za to rzeczy bez ostrzezenia gdy już u niej nie mieszkałam a miałam u rodziców kilka kartonów swoich gratów w piwnicy. I tak tego jej nie wybaczyłam. Niestety mam też w swoim bliskim otoczeniu zbieraczkę śmieci, która tłumaczy swoje zbieractwo sztuką. Jej teściowa wywaliła sporo rzeczy pod jej nieobecność i efekt jest taki, że zniosła jeszcze więcej. Dopiero gdy mąż od niej odszedł zrozumiała że ma problem. Byłam z nią nawet u psychologa na pierwszej wizycie. I właśnie to wtedy usłyszałam. Zbieracz musi uczestniczyć w porządkowaniu rzeczy i na każdą rzecz by ją wyrzucić musi się zgodzić. I potrzebuje fachowej pomocy. Samemu jest ciężko. Raz w miesiącu z znajomymi jeździmy do koleżanki zbieraczki pomagać jej ogarniać dom. Raz jedno z nas się pospieszyło i wyrzuciło lalkę z dziura w brzuchu. Wszystkich nas wyprosiła jak zauważyła ja w kontenerze. Poczytaj o nałogowym zbieractwie, to sie przekonasz o czym piszę.
Nie ważne, czy się to komuś podoba czy nie - to JEGO rzeczy i dysponowanie nimi bez jego zgody jest złodziejstwem. Nie ważne czy mają spólny majątek czy nie!
Fantagiro mialas kiedys stycznosc z taka osobą? Ja uważam, ze nie jest to kradzież z racji tego, że autorka nie opisala jak maja sie finanse w rodzinie. Jesli kasa jest wspolna a rozmowy nie pomagaja to przynajmniej kasa za te graty idzie na dobry cel.
Ajatańczycchcee tak się sklada, że mam taką koleżankę. Byłam z nią na pierwszej wizycie u psychologa i z znajomymi pomagamy jej ogarnąć dom. Ma zawalony "rzeczami" cały dom od strychu po piwnice i zaczyna już przechowywać rzeczy na podwórku. Pisałam o tym w komentarzu wyżej. Wiem o czym piszę. Sytuacja autorki posta nie wydaje się być tak zaawansowana jak mojej koleżanki. Choć brzmi jakby zmierzało w podobnym lub tym samym kierunku. Właściwie nie ma znaczenia czy ktoś jest zbieraczem czy nie. Jak Ty czuł byś/ czuła byś się gdyby ktoś wyrzucił lub sprzedał Twoje rzeczy bez Twojej zgody? Jakaś kolekcję zbierana od dawna. Nie muszą to być super cenne rzeczy. Jestem przekonana, że nie byłoby Ci do śmiechu. Mi samej matka wyrzuciła trochę gratów z piwnicy. Nie mieszkałam u niej i nie dała mi znać. Po kilku miesiącach gdy znalazłam większe lokum przyjechałam po rzeczy i okazało się, że dawno ich nie ma. Do dziś jej tego nie wybaczyłam a zbieraczem nie jestem. Zbieracz przedmiotami zakrywa swoje problemy, próbuje zaspokoić swoje potrzeby. Zbieractwo się leczy. A pozbywanie się jego rzeczy bez jego zgody i wiedzy prowadzi tylko i wyłącznie do pogarszania się jego stanu. Nie trzeba znać takiej osoby. Wystarczy poczytać o leczeniu nałogowego zbieractwa w sieci, żeby się przekonać jaka krzywdę autorka wyznania potencjalnie wyrządziła ojcu. Możliwe, że same mają już dość i z bezsilności uznały że to dobry pomysł.
To zwykła kradzież.
Uwierz mi, że nie. Mój tata też tak robi i gdy z nim o tym rozmawiałam to nie słuchał.
No i co że nie słuchał? Nie masz prawa zabierać czyichś rzeczy bez jego wiedzy i zgody.
Yyy, nie? Nie przypominam sobie, by jakiekolwiek prawo stanowiło "Nie kradnij. No chyba, że właściciel nie pamięta skradzionej rzeczy, to wtedy nie jest kradzież".
Postac, co cię to obchodzi? To JEGO rzeczy! I słuchać was nie musi!
Pstac, domownicy czy nie, NIE MACIE PRAWA rozporządzać jego rzeczami.
Mam nadzieję że tata pozabiera tobie i twojej matce rzeczy które uzna za zbędne i je komuś sprzeda. Ciekawe jak się wtedy poczujecie.
Nie ma to jak udawać dobroczynność kradzionymi rzeczami.
Jeżeli jest to w takich ilościach jak mówisz to jest to zwykła choroba, a dokładniej zbieractwo. Poczytaj na ten temat, mam w domu to samo, z czasem z domu robi się magazyn śmieci
@niepatrznanie patrząc na to że tego bylo az 46 kg to wątpię aby to bylo po prostu lubienie
Nawet jeśli Twój tata jest zakupoholikiem, zbieraczem to wyrzucenie czy sprzedanie jego rzeczy to jest najgorsze co można takiej osobie zrobić. Właściwie, to jak tata zauważy, że mu rzeczy znikają to będzie wściekły i będzie chciał odbudować swoją kolekcję. Pogarszasz tylko stan swojego taty. Takie rzeczy się leczy, on musi sam zrozumieć, że ma problem. Wtedy poszuka pomocy. A tak fundujesz ojcu traumę, której nigdy Ci nie wybaczy. Poczytaj o zbieraczach, zakupoholikach. Sama się przekonasz.
Wyślijcie tatę do terapeuty uzależnień (behawioralnych), to może być początek zakupoholizmu (skoro kupuje niepotrzebne rzeczy). A wy już zachowujecie się jak współuzależnione... Sprzedając/oddając po cichu jego "zdobycze". Nie twierdzę, że tak rzeczywiście u was jest - wymaga to głębszej diagnozy. Ale warto sprawdzić, zanim to przywczajenie rozwinie się w coś bardziej poważnego.
A mnie to wyznanie rozbawiło :) łapka w górę dla autorki
Łapka w dół dla złodziejki.
Rozumiem, ze cło opłacacie? Innych formalności tez dopełniacie?
Jakie znowu cło? Cło przy zakupach z jakiegoś aliexpress?
Jeśli dla siebie, to zwykle spoko- przesyłają to jako gift, więc nie trzeba opłacać, ale nie wolno tego sprzedawać ot tak...
Przekonajcie się, co to zbieractwo, a skonczycie gadac o kradziezach wobec ojca. U mnie to samo, co u autorki. Rzeczy od chuja, niepotrzebnych, gromadzonych "na zapas". Dzieki za pomysl sprzedazy, moze wreszcie sie pozbede tych smieci.