#GSjTQ

Majówka. Wyjazd ze znajomymi na parę dni nad jezioro. Miejscowość raczej imprezowa - "miasteczko" zaraz przy jeziorze, otoczone lasem.

Ogólnie rzecz ujmując miałam ogromne problemy z zasypianiem w wynajętym przez nas domku. Drugiej nocy już tak się wierciłam w łóżku, że postanowiłam, że nie będę już tak hałasować i się męczyć - wyjdę na spacer. Godzina 5 rano. No nic. Ubrałam się, wzięłam komórkę i wychodzę. Moim planem było aby przynajmniej do godz. 9 pospacerować i już nie wracać do domku, aby nie hałasować znajomym. Przeszłam się wzdłuż i wszerz głównych uliczek. Ani żywego ducha, miejscowość taka bardziej imprezowa, to i pewnie wszyscy dopiero pousypiali niedawno. Zresztą to w końcu 5-ta rano :D Stwierdziłam, że nie byłam jeszcze po drugiej stronie ośrodka, zwłaszcza przy linii brzegowej. No cóż... no to idę.

Jak się okazało jednak nie wszyscy spali. Mijam szerokim łukiem jakiegoś chłopaka wyglądającego na "wczorajszego". Zaraz jak go ominęłam skręciłam w stronę plaży. Wychodzę na plażę rozglądam się - a tu ten sam chłopak! Jak szybko wydedukowałam, cofnął się i wcześniejszą uliczką musiał wyjść na tę plażę. No cóż. Myślę sobie, a co tam. Kto mu zabroni iść też na plażę? No to tak jak sobie zaplanowałam, poszłam nad brzeg jeziora i wzdłuż brzegu zaczęłam oddalać się od miasteczka w stronę lasu. Tak. W stronę lasu. Włączyłam GPSa w komórce i mapkę, coby się nie zgubić i dalej. Idę. Raz była ścieżka, raz jej nie było. Idę jak taka idiotka przez ten las, bo lubię takie wędrówki, a jak już się możecie domyślać - nagle słyszę jakiś trzask za sobą. Tak wrzasnęłam jak jeszcze nigdy w życiu - to ten chłopak za mną polazł. Milion myśli na minutę - uciekać? Uderzyć go? Co robić?

W pierwszym odruchu odskoczyłam na kilka metrów i tak czekałam na rozwój wydarzeń. Jeszcze bardziej mnie zdenerwował, gdy okazało się, że zapytał mnie którędy do miasteczka - na co mu odpowiedziałam czy ma mnie za totalną idiotkę, przecież dopiero stamtąd wróciliśmy i że go poznaję.

Ta historia mogłaby się skończyć tragicznie, ale tak nie było. Na raz oceniłam sytuację - zadyszkę i zaczerwienienie chłopaka. Kilka skleconych na szybko słów wytłumaczenia. Okazało się, że chłopak imprezował dosyć mocno w nocy i też nie mógł zasnąć. Śledził mnie z początku, bo przynajmniej 'coś się działo', a potem to już nie wiedział jak do mnie zagadać, żeby mnie nie przestraszyć. Spędziłam z nim parę dobrych godzin spacerując po okolicy (już w rejonie miasteczka) i naprawdę dziękuję po dziś dzień, że tak to się skończyło :)

Dla ciekawych: tak, poprosił mnie o numer telefonu. i chciał utrzymać ten kontakt. Nie zgodziłam się. Więcej się nie spotkaliśmy :P
Lalamalowana Odpowiedz

Byłaś na spacerze o 5 rano z nieznajomym chłopakiem, który mocno zaimprezował i śledził cię do lasu, potem spędziłaś z nim kilka godzin? I po tym wszystkim bałaś się dać mu swój numer?

ignorantka20

Może jest zajęta i wcale się jej nie podobał? BTW co za podryw śledzić kogoś od debila tez bym nie chciała nr

HeisenbergBrBa

Odpowiedzialna dziewczyna, nie ma co :)

Burzujka

Nie bała się tylko nie chciala

Po prostu po tych kilku godzinach spaceru wiedziałam, że nie jest w moim typie. Nigdzie nie napisałam, że bałam się mu podać nr ;) Nie chciałam mu robić złudnych nadziei. Jasno przedstawiłam sytuację, że fajnie się rozmawiało i miło spędziliśmy czas, ale nic więcej.

Bizal Odpowiedz

A mógł zgwałcić ..

Januszenko

hehehe :D Gościu pewnie siły nie miał, temu tego nie zrobił ;p

Ryby

Wasze komentarze są obrzydliwe i wspierają kulturę gwałtu.

redokoks

@ryby istnieje coś takiego jak żart, jest jeszcze coś takiego jak czarny humor. A moim zdaniem, dopóki żarty to tylko żarty to można żartować nawet z tego, że wsadzi się do pieca 2 miliony żydów.

Misiaaaa Odpowiedz

Przepraszam, ale jesteś skończoną idiotką. Idzie za Tobą oby, pijany chłopak, a ty skręcasz w stronę lasu. Trzeba nie mieć za grosz wyobraźni.

clemon Odpowiedz

Ja kiedyś wracałam przez Katowice ( pracowałam jako audytor inwentaryzacji ,więc pracę skończyłam kolo 3 w nocy, a ze nie znam za dobrze tego miasta to się zgubiłam i nie umiałam dotrzeć na przystanek. W pewnym momencie weszłam w przejście podziemne a za mną pojawiło się dwóch dryblasów. Oczywiście widziałam już śmierć przed oczami ale koniec końców panowie okazali się bardzo mili i nawet odprowadzili mnie do centrum, wprost na mój przystanek :)

Olusza

Ale w Katowicach trzeba bardzo uważać, zwłaszcza w okolicach centrum ... pełno takich co polują na dziewczyny po imprezkach i roi się od naćpańców

Evelifes Odpowiedz

Myślałam, że to trojaczki xD

gmd Odpowiedz

No i?

ThisLove Odpowiedz

Kobiety to jednak idiotki. Nikt normalny nie śledzi drigiej osoby. A ta jeszcze się z nim spotkała.

OMBoze

Oceniasz miliardy kobiet na świecie po jednym wyznaniu? Ok

Dodaj anonimowe wyznanie