#GjYC6

Mam 17 lat i mieszkam w bursie w jednym z większych miast wojewódzkich.

Pewnego dnia kolacja była tak niedobra i to w dodatku w tak małej ilości, że nie najadłam się. Pomyślałam, że nie szkodzi, kupię sobie coś w sklepie. Otwieram portfel, a tam pusto. Wydałam wszystko poprzedniego dnia i byłam spłukana. No nic, przeżyję jakoś. Współlokatorka też nie miała nic do jedzenia, a że było już późno, poszłam spać.

Moja przyjaciółka zasnęła szybko, ja natomiast przerzucałam się z boku na bok, myśląc tylko o jedzonku. Ssanie w żołądku nie dawało mi spać. Przeszukałam wszystkie możliwe zakamarki w pokoju, nie znalazłam jednak nic. Gdy zaczęłam już zastanawiać się nad wzięciem siekiery i zamordowaniem kogoś oraz zabraniem mu pieniędzy, niczym Rodion Raskolnikow, mój wzrok przykuł słoiczek po koncentracie pomidorowym, wypełniony białymi kryształkami. Słoiczek, który sama zachomikowałam z obawy przed kontrolą kierownika lub sanepidu. Nie zastanawiałam się długo.

Zjadłam cały słoiczek cukru. Udało mi się zasnąć. Od tamtej pory zaczęłam oszczędzać i trzymać jedzenie na czarną godzinę.
MangoGreenTea Odpowiedz

Jak powiedziałaś słoiczek wypełniony białymi kryształkami to pomyślalam, że będziesz probowała najeść się narkotykami😆

Belikeyou

hah, pierwsze co mi na myśl przyszło 😎

AkariStyle

#Belikeyou
Mi też 😅

Vampire7

Ja pomyślałam najpierw o białych plamlach pleśni ;P

WildDiam0nd

same :D

T0RI Odpowiedz

U nas na stołówce było takie jedzenie, że w pokoju zawsze była szafka przeznaczona na jedzenie zapychajace żołądek. Pewnie nikt by na tej stołówce nie jadł, gdyby nie fakt, że był to warunek mieszkania w internacie...

IrisvonEverec

O matko, to tak się da? W sensie zmuszać do jedzenia na stołówce pod groźbą wywalenia z internatu? 😨 Nie mieszkałam nigdy w internacie i nie znam nikogo, kogo mogłabym o to zapytać, ale to dla mnie trochę dziwne... 😕

JanuszPiczka

Można przecież nie jeść ale za obiad i tak zapłacić trzeba.

IrisvonEverec

No, ja wiem, że można nie jeść, przecież nikt nikomu na siłę nie wciśnie... Chodziło mi o sam fakt zmuszania do korzystania z ich usług, opłacania ich. To jest chore, moim zdaniem mógłby to być tylko dodatek działający tak, jak w szkołach, czy przedszkolach: kto CHCE jeść ten płaci, a nie, że masz płacić za wyżywienie chociaż wolisz, dajmy na to, zjeść na mieście. Już serio się w głowie nie mieści, jak ludzie potrafią naciągać innych. 😕

SkrzydelkaWieprzowe

Potwierdzam, u mnie w internacie też była ta zasada - nie płacisz za jedzenie, to do widzenia

WildDiam0nd

A co jeśli ktoś miałby jakąś specjalną dietę? Pomijam kwestie jeśli ktoś preferuje dietę wegańską, ale jak np miał celiaklie czy cukrzycę i musiałby jeść nieco inaczej niż inni?

Mirabelkaa

Tu nie chodzi o naciąganie na kasę tylko o opiekę nad wychowankami. Gdyby ktoś nie miał wykupionych posiłków to nie sposób by było dopilnować co je i czy w ogóle je a to mogłoby się źle skończyć. U nas zawsze pilnowano czy wszyscy schodzą na posiłki, wiadomo czasem się komuś nie chciało i ok, ale jak ktoś notorycznie omijał np śniadania to był pilnowany. Co do specjalnych diet, wystarczyło zgłosić zapotrzebowanie i nie ważne czy to była dieta na jakąś chorobę czy dieta wegańska a nawet dieta dla sportowców to panie gotowały dla tych osób co trzeba...

doznudzenia Odpowiedz

Polecam kisiel. Tani, latwo zrobic (zalac rozrobiony wrzatkiem) i uspokaja zoladek.

Przekliniak Odpowiedz

O kur*, to nieźle Cię musiało zasłodzić

NiePojdeZTobaNaKawe Odpowiedz

Ja mieszkam na stancji i pewnego dnia miałam podobną sytuację - też zabrakło mi pieniędzy. W mieszkaniu miałam tylko żółty ser i winogrona, a byłam tak bardzo głodna. Współlokatorki też wtedy nie było, pojechała na wycieczkę. Jednak głód za bardzo dawał o sobie znać, a ja nie chciałam jeść jakiegoś tam sera. Wymyśliłam więc, że zrobię sobie luksusowe danie. Ułożyłam na talerzu kilka winogron i przykryłam je plastrem sera. Włożyłam do mikrofalówki na dwie minuty, a później polałam resztką ketchupu. No przystawka żywcem wyjęta z menu restauracji Amaro. Zrobiłam nawet zdjęcie i wysłałam do kumpla. Odpisał mi, cytuję: ,, co to za gówno?". Ale nie przejęłam się tym. Byłam dumna, że udało mi się stworzyć takie danie. Chciałam już wysyłać CV do najlepszych restauracji w Europie.
Pierwszy kawałek był przepyszny. Następny nieco gorszy, ale nadal niezły. Następne były już ohydne, więc nie polecam. Ale zawsze to jakieś nowe doświadczenia smakowe.

Psotnaszpara

Czerwone winogrona, żółty ser, jogurt naturalny i w wersji luks siekane orzechy lub natka pietruszki. Moja ulubiona sałatka.

Olusza

Akurat sery (szczególnie te dojrzewające) zazwycza właśnie zagryza się winogronami lub np. figami ...

darkwalll Odpowiedz

Jeśli zrobiłabyś tak jak on, to byś się najadła tylko strachu, a to raczej mało wartościowy posiłek.

Nieprzepadamzaludzmi Odpowiedz

Szczerze mówiąc słysząc te wszystkie historie o bursach zastanawiam się jak można dobrowolnie się tam zgłosić...

SpaghettiJestem

Tak naprawdę to wszystko staje się codziennością, a resztę nadrabiają znajomi i często świetna atmosfera. U nas warunki nie są najlepsze, ale wszyscy chodzimy do bardzo dobrych szkół, a rezygnacja z zamieszkania w mieście musiałaby pociągnąć za sobą niestety też rezygnację ze szkoły. Na wynajęcie normalnego mieszkania i żywienie się na własną rękę często po prostu nie ma pieniędzy i tak zostajemy w bursie 😉

tamoj

W sumie zależy gdzie się trafi, u mnie nie było źle i jedzenie też całkiem spoko.

SpaghettiJestem Odpowiedz

Też mam 17 lat i mieszkam w bursie w jednym z większych miast wojewódzkich... U nas kilka razy spotkała mnie sytuacja, że po przyjściu na stołówkę nie zastałam pieczywa. Również ciekawy potrafi być brak masła, konieczność robienia kanapek do szkoły z chleba i rzodkiewki, kiedy nic innego nie udało mi się dostać. No i nagminne kradzieże z lodówki, która jest jedna na kilkanaście pokoi (całe piętro). Życie w bursie nie jest łatwe, przetrwają najsilniejsi 😏

nata Odpowiedz

Kolacje i śniadania w takich miejscach są przeciez najczęściej podawane w formie szwedzkiego bufetum.

KucykPoRewolucji

@nata raczej nie słyszałam o bursie gdzie na śniadanie lub kolację podany jest szwedzki stół bo to by było po prostu nieopłacalne dla placówki

SpaghettiJestem

Niby jest, ale z jedną rzeczą. Masz masło, szynkę, chleb i jeden rodzaj sałatki, nakładaj do woli ;)

AwatarPrzegrywu Odpowiedz

Jak wnioskuję z opisu, dziecko ma jakieś 4-5 lat i zawsze zachowywało się bardzo w porządku wobec psa. Dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, nie mają jeszcze doświadczenia życiowego i wielu oczywistych rzeczy muszą się dopiero nauczyć. Dzieci nie mają żadnego filtra poznawczego, który pozwoliłby im rozpoznać wiarygodne źródła wiedzy. Wierzą w bajki, podobnie jak niektórzy dorośli wierzą we wszystko, co przeczytają w internecie - na przykład, że ziemia jest płaska, a szczepionki powodują autyzm. Dobrze, że dzieciak sam nie skoczył z balkonu, próbując na przykład dogonić gołębia.

tamoj

Chyba wyznania się pomyliły XD

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie