#GkcJC
Poszłam do kibelka na dwójkę. Siedzę na tronie przewijając Facebooka i robię co trzeba na pełnym autopilocie - bezmózgie scrollowanie internetu i robienie kupy nie wymagają pełnego zaangażowania od mózgu.
Kiedy skończyłam walić klocka, wciąż jechałam na auto. Wzięłam papier, podtarłam dupsko i zauważyłam, że ubrudziłam sobie rękę. Popatrzyłam na nią tępo i bez zastanowienia zlizałam z niej kupę.
Uświadomiłam sobie, co zrobiłam jakieś dwie sekundy później, kiedy zrozumiałam, skąd ten posmak w ustach.
Dawno nie szorowałam tak języka i zębów.
+ bonus, jak smakuje kupa - no powiem wam, że gównianie. Nie polecam.
Myślałam że się podetrzesz telefonem
Pewnie zbyt często miałaś uwalone palce w czekoladzie i zadziałał odruch Pawłowa.
Jak mnie wkurza ciągłe używanie sformuowania ,,odruch Pawłowa". To jest odruch warunkowy, a Pawłowa to pies był.
Sformuowania XDDDD
Akurat jadłam śniadanie i jakoś mnie to nie ruszyło. Gorsze historie tu były, choć ta też jest obrzydliwa.
Z tym opisem kupy to się nie popisałaś. Trzeba było trochę ubrać to w słowa, a nie gównianie.
Myślałam że przypadkiem włączyłaś transmisję na żywo na Facebooku 😂 😂
Co ta technologia robi z ludźmi... nie dość, że gówno w głowie, to jeszcze kałmanawardze i zdaje relacje z degustacji. Mamy przesrane.