#upNFZ

Kiedy byłam dzieckiem nie przelewało nam się. Ojciec nadużywał alkoholu, matka paliła jak lokomotywa i robiła awantury o wszystko.

Po jednej takiej awanturze ojciec wyszedł z domu i nie wrócił. Powiesił się. Znaleźli go nazajutrz.

W domu było strasznie. Wszyscy powtarzali, że teraz została nam tylko matka (mam dwoje starszego rodzeństwa). I co z tego? Ona w ogóle nie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji. Ja miałam 12 lat, nikt z nami porządnie nie porozmawiał. Kiedy dowiedzieliśmy się co się stało z ojcem i co działo się przez całe małżeństwo z moją matką (próbował popełniać samobójstwo już wielokrotnie, zawsze go odratowali) zapytałam się, że skoro o tym wszystkim wiedziała, to dlaczego mu nie pomogła? Przecież można pójść do psychologa, psychiatry, ostatecznie zamknąć w ośrodku. Wydarła się na mnie, że ja przecież też mogłam mu pomóc (ale jak? ja nawet nie wiedziałam o jego problemach, byłam dzieckiem).

Kochałam ojca. Pił, ale nigdy nas nie uderzył, nie krzyczał na nas, jego jedynym przekleństwem było "cholera". Za to matka co drugie słowo to wulgaryzm. Nas wyzywała od najgorszych, a mnie upatrzyła sobie na ofiarę - biła. Za wszystko. Za wolno uczę się wiersza do szkoły, boję się połknąć lekarstwo, zsikałam się na mieście mimo usilnych próśb byśmy wróciły już do domu...

Zawsze biła tak, żeby ojca nie było w domu. Kiedy już był zawsze mnie za siebie chował. Nawet śmiał się, że ja płaczę, a to przecież on obrywa pasem (matka w dzikim szale próbowała mnie dosięgnąć).

Najgorsze było jednak to, kiedy biła, a ja krzyczałam wniebogłosy, żeby ktoś mi pomógł. Nikt nigdy nie pomógł. Ani rodzeństwo (brat był najstarszy, 8 lat starszy ode mnie). Nie winię ich za to, też byli zastraszeni psychicznie, siedzieli w drugim pokoju, a ja krzyczałam. Żaden sąsiad nigdy nie zadzwonił na policję. Cały blok udawał, że nic nie słyszy. Po takich akcjach zostawałam w domu, bo zwykle się rozchorowywałam - wysoka gorączka ze stresu, albo siniaki, które mógł ktoś zauważyć w szkole.

Zdarzały się też sytuacje, kiedy matka po zbiciu mnie, nagle brała mnie na kolana i przepraszała. Kołysała jak maleńkie dziecko i obiecała, że już nigdy mnie nie zbije. Niestety nie dotrzymała słowa.

Lata mijały. Kolejne rocznice śmierci ojca. Poważne myśli samobójcze. Udało mi się po maturze wyrwać z domu. Od tamtego czasu nie utrzymuję kontaktu z matką, a rodzeństwo trzyma jej stronę i odcięło się ode mnie.

Powiedzcie mi drodzy Anonimowi, czy to, że została mi już tylko matka ma jakieś znaczenie? Ludzie mówią, że to przez nią mój ojciec się zabił. Ja im wierzę.

I taka mała-wielka prośba do Was: nie pozwólcie krzywdzić dzieci, reagujcie na każdą przemoc, a szczególnie tą stosowaną wobec dziecka. Ono jest bezbronne, małe, przestraszone. Nie czekajcie, aż ktoś za Was zadzwoni na policję.
Angel12345 Odpowiedz

Takie za przeproszeniem pier.... że ojca i matkę ma się jednego to TRZEBA ICH KOCHAĆ . Mimo że biją, upokażaja, molestuja, gwałcą, niszczą psychiczne. To niech wszyscy sobie wysadzą w tylną część ciała. Bo nic nie tłumaczy takiego zachowania wobec drugiej osoby, a tym bardziej dziecka. Tak samo jak użalanie się jak taka matka czy ojciec umrze i niby takie dziecko ma płakać, bo to była twoja mama czy tata. Nie kurde, to byli moi oprawcy i niech im ziemia ciężką będzie i żeby trafili do piekła (jeżeli takie istnieje) za to co mi zrobili. Ktoś napisze że nie było by mnie na świecie gdyby nie oni. Moja odpowiedź, i racja nie było by mnie i tego z czym się teraz męczę. Wolałabym żeby ta która mnie urodziła popełniła aborcję, przynajmniej nie musiałabym przechodzić przez to piekło. Także ten, trzymaj się autorko. A was, anonimowi, przepraszam że mnie aż tak poniosło.

Nancy666

Dokładnie. To że "wychowują" Cię biologiczni rodzice, nie znaczy że masz ich kochać ponad wszystko, bo to wkońcu Twoi rodzice.

Gro9 Odpowiedz

Nie masz matki. Masz tylko osobę która cię urodziła. A skoro jest to jedyne co dla ciebie zrobiła to nie jesteś jej nic winna. Zwłaszcza miłości.

Xanx Odpowiedz

Dla mnie wieży rodzinne nic nie znacza więc z mojej perspektywy nie ma żadnego Znaczenia że masz tylko matkę

bazienka Odpowiedz

jestem dumna, ze sie odcielas. mam nadzieje, ze poszlas do psychologa...

Firbar Odpowiedz

Jeśli dalej kochasz matkę będziesz mieć duży bagaż do niesienia na długie lata. Nic z nim nie zrobisz i trzeba po prostu to cierpienie nieść.

Erin

Może coś z tym zrobić-udać się do psychologa po pomoc.

Fantagiro

Firbar nie masz racji. Wcale nie trzeba nieść cierpienia. Ludzie są różni i każdy inaczej mógłby przeżywać podobną sytuację. Jeden będzie się męczył i będzie mimo wszystko ok o utrzymywał kontakt z taką rodzina. A inna osoba może się odciąć i mieć wyrzuty sumienia. Ja np się odcięłam i nie mam wyrzutów sumienia. Jest mi lepiej bez awantury, pretensji i wyzwisk. A kochałam Matkę. Teraz ja rozumie, wybaczyłam ale nigdy jej tego nie zapomnę. I nie mam ochoty na kontakt z nią. Z tym, że ja jestem po kilku latach terapii. I każdemu z całego serca polecam. Pomaga przetrawić wszystko co kiedyś było. Dzięki temu można zacząć inne, nowe życie bez tak wielkiego bagażu i cierpienia.

bazienka Odpowiedz

kochana, ojciec niszczyl mi zycie od 10 roku mojego, kiedy to publicznie sie mnie wyparl
potem bylo upokarzanie, bicie ( przed tez) i inne radosci zycia
wyszlam z domu majac 20 lat i sie od niego calkowicie odcielam, nie amm nawet jego nru tel
jak odwiedzam mame ( ze wzgledu na ejgo obecnosc nie czesciej niz raz na rok, obecnie nie bylam u nich prawie 2 lata) to probue mi dogryzac bardziej subtelnie- odcinam sie, wychdoze
absolutnie nie zamierzam utrzymywac z nim zadnego kontaktu, jesli mamie cos by sie stalo to tym bardziej. jesli mama ebdzie potrzebowac opieki- rpzyjme ja, jakos sobie poradzimy. jesli on- niech zdycha
absolutnie zadnych wyrzutow sumienia nie amm
polecam psychoterapie jesli jej nie przeszlas

anakonda257 Odpowiedz

No i co z tego, że matka ci została? To był twój osobisty tyran, a nie osoba kochająca. Nie masz co na nią strzępić myśli i słów. Zapomnij o niej jako o matce. Więzy krwi o niczym nie świadczą, rodziną trzeba być, a nie zostać tylko krewnymi.

FoxyLadie Odpowiedz

Ale spieprzyłaś wyznanie ostatnim akapitem, boże...

anakonda257

@FoxyLadie No, bo wyznania się pisze dla poklasku i emocji...

Strony ci się pomyliły.

duza Odpowiedz

Och skąd ja to znam

bazienka Odpowiedz

nie ogarniam w ogole myslenia spoleczenstwa- bo to ojciec, bo to matka. ktoos cie katuje rpzez cale zycie albo psychicznie mysli- ale to rodzic. kochaj. ja pierdziele.
to, ze ktos cie splodzil czy wydal na swiat nie daje mu prawa do robienia z tym zyciem, co chce. nie masz obowiazku kochac kogos, kto cie niszczy.
albo- nie reagujmy bo lepeij z rodzicami niz w omu dziecka. w domu dziecka przynajmnej nikt cie nie uderzy ( jasne rowiesnicy tez nie zawsze sa aniolkami, ae sa metody dyscyplinowania i wychowawcy maja obowiazek chronic podopiecznych), wychowacy nie bede bili, nie beda cie wyzywali- rpzynajmniej nie powinn. wolalabym byc w domu dziecka niz taki, gdzie mnie krzywdza fizycznie i pscyhicznie. ale nie- ludzie mysla, ze lpeiej przy rodzicach, acykolwiek by nie byli
zgroza mnie ogarnia jak cos takeigo pisze
a potem ejsli rodzicowi cos sie stanie, a dziecko ma ulge, ze koszmar juz sie skonczyl- to wyrodne jakies jest
a jaks sie odetniesz, to towja wina. tylko twoja i jestes zlym dzieckiem. nie daj sob ie tego nigdy wmowic. odcinasz sie z powodu ich zachowania, walczysz o siebie- i dobrze. ja jestem dumna.

Mikser

A ty dalej w literki nie trafiasz. Oczy bolą czytać

bazienka

kup mi nowego laptopa to przestana :)

Mikser

Chętnie. Jaki Cię interesuje? Tylko nie zapomnij wysłać pieniędzy :)

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie