#Hn4Ev
Zaczęło się od typowych dla mojej rodziny pytań, a ja w przypływie emocji palnąłem, że już kogoś mam. Myślałem, że po tym dadzą mi spokój. Przeliczyłem się. Wszyscy odrazu chcieli poznać "wybrankę mojego serca". Moja mama stwierdziła, że mam ją koniecznie zaprosić na kolację i nawet nie wymyślać wymówek. Ojciec dodał pół żartem, pół serio, że jak przyprowadzę jakiegoś chłopaka, to nie chce mieć ze mną nic wspólnego.
No cóż. Prawdopodobnie nie polubią mojego chłopaka.
jprdle....
inni mają jeszcze gorzej - ale taki sodomita z brakiem akceptacji najbliższego otoczenia to prawdziwy męczennik naszych dziwnych czasów
Może nie jest to najgorsze cierpienie, jakie mogę sobie wyobrazić, ale na pewno też nic miłego. Osobiście chciałabym, żeby mój wybranek (czy wybranka) został zaakceptowany przez moich najbliższych.
Widziałem tu historię o dzieciakach, którym rodzice nie pozwalali na realizowanie swoich pasji, okazywali (w opinii autorów) zbyt mało uczuć albo poświęcali zbyt mało czasu. Te historie były naszpikowane komentarzami pełnymi współczucia i ubolewania. Ale masz racje, nienawiść i obrzydzenie w stosunku do własnego dziecka to totalne zero w porównaniu z takimi historiami, nie ma co porównywać. Żałosny durniu.
Możesz znaleźć kogoś, kto będzie udawał twoją dziewczynę na takie okoliczności. W przyszłości od rodziny się oderwiesz i po problemie.
Okłamywanie rodziny to jednak nie jest najlepszy pomysł. Poza aspektem etycznym nawet mogą wyjść z tego różne komplikacje.
Tylko podałam popularną w takich sytuacjach propozycję. Ja sama wolałabym zataić swoją orientację przed taką rodziną.
@Daminguska prędzej czy później i tak się dowiedzą.
@Akwamarynowa Jeśli dalej jest zależny od rodziców, to lepiej później
Z drugiej strony nie wiemy ile lat ma autor i czy jest finansowo niezalezny od rodziny. Jezeli ma prace, mieszkanie to nie ma sensu ukrywac swojej orientacji skoro i tak sie kiedys dowiedza nawet przez osoby trzecie. Jezeli jest nastolatkiem to moze zostac nawet wyrzucony z domu przy takiej rodzince. Za malo informacji ale ten pomysl z udawana nie jest az tak zly jezeli autor narazie nie chce odcinac sie od rodziny.
Według mnie to najlepsze rozwiązanie. Po co robić sobie problemy, jak będzie niezależny finansowo (o ile teraz nie jest) to wtedy może powiedzieć. Niepotrzebne problemy by się zrobiły, a aspekty etyczne można chyba pominąć, bo podejścia rodzinki nie zmieni.
Ta, kto by chciał? No chyba, że za kasę
@GeddyLee
Ja bym się zgodziła, gdyby to był ktoś znajomy. Za symboliczną czekoladę. Chciałabym, żeby ludzie nie musieli udawać, że są hetero, ale jest jak jest, a ja uważam, że każdy powinien wyjść z szafy kiedy chce i na swoich własnych warunkach.
Jezeli poprosi znajoma to wlasnie jak ohlala mowi wystarczy czekolada lub dobra kawa. Jezeli bedzie musial znalezc kogos obcego to wiadomo ze bedzie musial zaplacic. Nie ma nic za darmo.
ja bym poszla z kolega i uratowala go od debilnych komentarzy
kilka lat, autor wyprowadzi sei, "zerwiemy" i spokoj
a on bedzie kryty podczas wizyt chlopaka (tu uczulam na zamykanie drzwi na klucz)
No cóż...tak to już jest z P.EDALAMI... nikt ich nie lubi
Ja też nie lubię rowerów, no ale nie przesadzajmy.
A ja nie lubię Ciebie. W dupie mam to czy poznają Twojego ciepłego chloptasia
A nie prościej byłoby po prostu szczerze porozmawiać z rodziną? Może zaproponowaliby Ci jakąś pomoc, rozmowę z psychologiem czy jakiekolwiek wsparcie w związku z zaburzonymi preferencjami seksualnymi...
Najlepsze wsparcie jakie mógłby dostać od rodziny to zaakceptowanie go takim jaki jest.
Najlepszym wsparciem dla dziecka zmagającego się z jakimś schorzeniem, jest nie zaakceptowanie tego schorzenia przez rodziców, lecz próba znalezienia adekwatnej metody leczenia.
Homoseksualizm to nie choroba. Proszę, wskaż mi w ICD-11 punkt który odnosi się do tego, że jest to choroba.
Problem w tym, że jemu nic nie dolega, jest normalnym zdrowym człowiekiem jak reszta, heteroseksualna część społeczeństwa. Ale nie, lepiej wmawiać mu że jest chorym odmieńcem, ciągać po lekarzach i leczyć "schorzenie", które ani schorzeniem nie jest, ani nie wymaga żadnego leczenia. To nic, że będzie resztę życia nieszczęśliwy. To nic, że być może w którymś momencie tego nie wytrzyma i targnie się na życie, jak wielu nastolatków lgbt. I to nie przez homoseksualizm a przez toksyczną, zacofaną rodzinkę, wmawiającą mu chorobę. Jestem autentycznie przerażony mentalnością ludzi i jak dotąd tęczowi byli mi obojętni, tak teraz szczerze współczuję tego, przez co muszą w tym chorym kraju przechodzić.
Fakt, że zebrała się grupa ludzi i przegłosowała czy coś zaliczamy do chorób czy nie, jest mało przekonujący. Zaś homoseksualizm nie jest normalnością - stanowi pewne odchylenie. Jest tak naprawdę zaprzeczeniem ludzkiej płciowości i jej prokreacyjnego charakteru.
@DwaGrosze nie ma czegoś takiego jak prawda przez aklamację. To znaczy, jeżeli dziewięć na dziesięć osób uzna, że Słońce krąży wokół Ziemi, a tylko jedna na dziesięć powie, że jest na odwrót, to nie znaczy, że większość ma rację.
@badzio
"Fakt, że zebrała się grupa ludzi i przegłosowała czy coś zaliczamy do chorób czy nie, jest mało przekonujący."
A jak sądzisz, w jaki sposób powstała lista chorób? ;)
Nie zaprzeczam faktom (ani WHO też nie zaprzecza), że homoseksualizm jest nieprawidłowością. Jednakże został ujęty za nieszkodliwy, jest jedynie odchyłem a nie chorobą.
Współczuję Twojej rodzinie. To przykre, że coraz więcej rodzin musi przeżywać taki dramat.
Chciałaś chyba napisać "Współczuję autorze. To przykre, że w XXI wieku osoby homoseksualne nadal są tak traktowane przez swoje rodziny."
Masz rację, autorowi też współczuję, że musi się z czymś takim zmagać. Mam jednak nadzieję, że jeszcze otrząśnie się z tego amoku, który jest tak skrzętnie rozprzestrzeniany przez wszelkiej maści homopropagandę.
Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego macie problem z tym, że osoba dorosła z własnej woli chce sobie ułożyć życie z drugą osobą dorosłą :)
Pomijam fakt, że podobne wyznanie było niedawno...
Po kiego grzyba im się tłumaczysz? Skoro jesteś dorosły, to nie masz obowiązku im się tłumaczyć. A tym bardziej przedstawiać im swojego partnera, obojętnie czy to baba czy chłop. Ignoruj ich rozmowy, a jak będą cię chcieli wciągnąć to udawaj, że nie słyszałeś o czym gadają i tyle.
Często zwyczajne "Nie interesuje mnie to." pomaga.
Było już podobne jak nie takie same wyznanie:/
To, że tak mówią i debatują jeszcze o niczym nie przesądza. Po prostu do tej pory się nie spotkali osobiście z tym powiedzmy zjawiskiem. Rodzice mogą w końcu stwierdzić, że przecież jesteś ich dzieckiem i kochają cię takim jakim jesteś i chcą dla ciebie szczęścia i tyle.
Oho. Kolejny atak homofobów. Nie wiem, ktoś się bawi w jakieś multikonta czy co?
Nie, po prostu nie lubimy pedalowania choc nie zabraniamy tego nikomu, byle by sie z tym nie afiszowal publicznie.
Co wy macie do tych rowerów no?