#JKsi9

Mieszkamy w mieście, gdzie mieszka też część rodziny mojego mężczyzny. Mój ma problemy ze zdrowiem i to nie chodzi o przeziębienie, ale poważne problemy, między innymi z poruszaniem się, więc to raczej my zapraszamy do siebie, zamiast odwiedzać rodzinę i znajomych. W mieście mieszkamy my, siostry, mama i brat. Każdy osobno, ze swoją rodziną. Oto jak rodzinka bardzo powoli odsuwa się od swojego braciszka. 

Mieszkaliśmy po sąsiedzku z mamą. Siostra 1, Basia (imię zmienione) codziennie odwiedzała mamę. Ja się o tym dowiedziałam przypadkowo, kiedy podeszłam do teściowej zapytać, czy czegoś nie potrzebuje, zobaczyłam Basię, zaprosiłam do nas – teraz nie może, ale przecież możemy się zgadać i ją odwiedzić. Aha. Niestety. Nie mamy samochodu, ona ma, mój ma bardzo duże problemy z chodzeniem i przemieszczaniem się, ona nie ma. Skoro jest u mamy codziennie, mogłaby czasami odwiedzić brata, ale nigdy tego nie zrobiła.

Siostra 2 śmiertelnie obraziła się na mojego faceta. Dlaczego? Przez wiele lat pomagał jej między innymi finansowo, niestety okazało się, że nie będzie mógł już pomagać, bo nam się pojawiły większe wydatki i zwyczajnie nie może. Powiedzmy, że ta zmiana była planowana, Siostra 2 była poinformowana o tym wcześniej, a dodatkowo jak człowiek usiadł i policzył, to wcale taka biedna ona nie jest. Siostra 2 nie chce widzieć swojego brata, który przez około 20 lat pomagał jej na różne sposoby.

Basia miała urodziny. Byliśmy przekonani, że nie robiła przyjęcia, nie byliśmy zaproszeni, ale zadzwoniliśmy złożyć życzenia. Przyjęcie było, ale robione razem z Siostrą 2, bo mają kilka dni różnicy między sobą, a Siostra 2 nie chce widzieć brata, więc był jedyną osobą z rodziny niepoinformowaną o imprezie urodzinowej swojej siostry. O urodzinach dowiedziałam się przez przypadek.

Mój facet jest dobrym człowiekiem. Zawsze jak może, to pomaga. Choroba pozbawiła go sił. Jedynie brat o nim pamięta, ale przykro mi, że najbliższa rodzina, której zawsze pomagał, odsuwa go na bok.
Dodaj anonimowe wyznanie