Moja mama pojechała do pracy na nockę. To miał być mój wieczór. Z koleżanką kupiłyśmy jedzenie i picie, zaklepałyśmy laptopa, podłączyłyśmy go do telewizora i zaczęłyśmy oglądać serial. Po 2 odcinkach moja kocica zaczęła się dobijać do drzwi. Zdenerwowana wstałam i ją wpuściłam. Pewnie głodna jest jak zawsze, grubas jeden. Ale kot nie podchodzi do miski, tylko kładzie się na podłodze i jeb... zaczyna rodzić.
Wyobraźcie sobie minę mojej koleżanki, która wybiegła z domu w 2 minuty... Tak oto zostałam sama. Siedzę na korytarzu z kotem i czekam na jej potomstwo. I tak piszę sobie to wyznanie, zerkając na serial i usilnie unikając wzrokiem tego, co wychodzi mi z kota. Ale sobie dzień wybrała...
Dodaj anonimowe wyznanie
jakaś dziwna ta Twoja koleżanka, żeby od razu uciekać. ;d
Jak sama będzie rodzić to się nie dziwi jak pielęgniarki jej uciekna.
Jak jej dziecko się będzie rodzić to też ucieknie :)
@grejt Niektórych to obrzydza. Jako studentka weterynarii muszę przyznać, że zarówno zwierzęce, jak i ludzkie porody to nie najpiękniejszy widok na świecie. Zastanawia mnie zdanie "[...]usilnie unikając wzrokiem tego, co wychodzi mi z kota [...]". Jeśli to pierwszy poród kotki, powinnaś obserwować, czy kotki są dobrze ułożone (to nietrudne, widoczne na pierwszy rzut oka), czy poród przebiega bez komplikacji, po porodzie, czy kotka nie jest w szoku (może próbować zabić swoje młode). Ludzie, tak kochacie koty, a jak przyjdzie co do czego, to odwrócicie głowę i piszecie wyznania na anonimowych?
Ja z chęcią oglądałbym koci poród. Ot zamiłowanie do zwierząt od małego ☺
Moja kocica w czerwcu też wybrała sobię na rodzenie tę noc, kiedy byłam sama w domu. Chyba taki nowy koci zwyczaj ?
Czytając niektóre komentarze: wiecie, że poród dla kotki która może rodzić pierwszy raz jest szokiem większym niż dla opiekuna? Jeśli kotka jest w zaawansowanej ciąży, opiekun powinien mieć świadomość, że może rodzić w każdej chwili. Sama odbierałam trzy porody, nie kotów, a psów. Tak, wiem, studentka a porody odbiera. Ale... widziałam dużo. Ostatni poród, który odbierałam, był jakieś dwa miesiące temu. Z małym doświadczeniem starałam się najpierw uspokoić znajomą, później zajęłam się suką. (swoją drogą, do teraz pamiętam jej panikę w głosie "Proszę, ratuj, przyjdź, moja Sasza umiera!" Faktycznie, tak to wyglądało. Sunia wiła się w bólach, jej legowisko pokryte było krwią i śluzem) Pierwsze szczenię nie oddychało. Śluz zatkał mu drogi oddechowe. Reanimacja za pomocą gruszki. Od razu zorientowałam się, że ciąża ma komplikacje. Źle ułożony płód. Trzy na pięć szczeniąt urodziły się martwe. Do tej pory nie zapomnę widoku słodkiego kundelka z ogromnymi, orzechowymi oczami, z nadzieją wylizującego wszystkie pięć szczeniaczków. To niezrozumienie w oczach, kiedy młode nie oddychały, nie ruszały się, rozdzierające serce skomlenie... To zostaje w człowieku do końca życia. Miejmy nadzieję, że twoja kotka poradzi sobie z porodem i młode urodzą się zdrowe i silne.
Dziwna koleżanka
Na wakacjach kilka lat temu nasza znajoma kotka zaczęła rodzić na kolanach mojej mamy :P
Przypomiałaś mi jak ja kiedyś sobie grajac na swoim PC. Przyszła moja kotka na łóżko obok, była na wyciągnięciu mojej ręki, nawet chyba ją pogłaskałem. Az tu patrzę nagle zaczyna się kocic. Ogladałem nadal imformując swoją rodzinkę, a ona po ich wypchnięciu z siebie zaczeła je jeść! :o
Wiedziałem, ze koty tak czasami robią jak coś tam z malymi nie tak, wiec paniki nie było, lecz małe zdziwnienie. Ciekawe co by koleżanka zrobiła jakby zobaczyla ten maly akt kanibalizmu XDDD :D
Pozdrawiam :>
Tego co wychodzi mi z kota...
a takie pytanie... czemu nie wysterylizowałaś kotki? ma jakieś przeciwskazania zdrowotne? bo jeśli nie to bardzo nieodpowiedzialne i głupie z Twojej strony... ;//
no śmiesznie, ale... czemu nie sterylizowana :( ?