#KU6Ku

Jestem już dorosłym człowiekiem, kończę studia, mam za sobą pewne doświadczenia związkowe. Wychowałem się w domu z bratem i rodzicami. Wydawałoby się, że zawsze byliśmy zgraną rodzinką, która lubi ze sobą spędzać czas. Niemniej zabrakło w niej według mnie jednego czynnika. Otóż rodzice nigdy, odkąd pamiętam, nie okazywali sobie czułości cielesnej. Chociaż może źle się wyraziłem... były (i są) pocałunki w policzek czy w czoło, ale nic więcej. Nigdy nie widziałem, żeby była między nimi jakaś chemia. A starałem się dobrze przyglądać. Wiadomo, że z takimi sprawami się ukrywa. Ale chyba to nie jest normalne, że w zdrowym małżeństwie nie dąży się do sytuacji sam na sam z małżonkiem chociaż raz na jakiś czas. Oglądam filmy czy seriale, w których mówią, że w wieku 50 lat to już „tylko” raz w tygodniu. A tutaj jestem pewny, że przez miesiące lub nawet lata nie mieli okazji na cokolwiek, bo zawsze albo ja, albo brat byliśmy w domu. Chyba że wynajmowali w tym celu pokój w hotelu w godzinach pracy... Jak się zrobiliśmy starsi, to staraliśmy się z bratem wysyłać rodziców na wyjazdy we dwoje, na które jeździli niechętnie i wracali prędzej pokłóceni niż w skowronkach. 
Na co dzień sypiają w innych pokojach. Rozumiem, że wygodniej jest mieć duże łóżko tylko dla siebie, ale chyba jak się kocha kogoś, to się chce go/ją mieć jak najbliżej. Ale oni śpią osobno, odkąd tylko pamiętam. Długo myślałem, że wszyscy tak mają, i odbiło się to na mojej psychice. Nie umiem inicjować zbliżeń z dziewczynami. Pociągają mnie, marzę o tym, ale przez to, że seksualność była czymś obcym w domu, to wydaje mi się nienaturalna, nie na miejscu. Lubię sprośności, ale jak je komuś mówię, to czuję się... gorszy. Temat seksu wydaje mi się ogromną tajemnicą, o której można mówić tylko szeptem na ucho.

Od razu mówię, że rodzice nie kłócą się jakoś często, w każdej innej kwestii to normalne, w miarę zgrane małżeństwo. Po prostu mam wrażenie, że matka dała ojcu szlaban na zbliżenia jakieś 20 lat temu. Tylko o co foch może trwać tyle lat? Marzę o tym, żeby kiedyś wrócić do domu, jak będą się w pośpiechu spoceni ubierali...
Frog Odpowiedz

"mam wrażenie, że matka dała ojcu szlaban na zbliżenia jakieś 20 lat temu."
Równie dobrze:
1. Ojciec może być od 20 lat impotentem i nie chce się leczyć.
2. Ktoś kogoś zdradził, a zostali razem ze względu na dobro dzieci / wspólne mieszkanie / kredyty / i temu podobne.
3. Istnieją ludzie, którzy nie uzewnętrznają czułości - może Twoi rodzice właśnie tacy są?

"Temat seksu wydaje mi się ogromną tajemnicą"
Jakaś nadmierna świątobliwość w rodzinie? Seks to grzech?

Dragomir

Albo może dla rodziców ten temat to też jakaś tajemnica. Koleś robi dokładnie to samo, a zwala winę że to przez rodziców. To ojciec jeszcze mu ma pokazywać jak to się robi z dziewczynami, czy jak?

HansVanDanz Odpowiedz

Dla wielu par, seks jest ważnym aspektem relacji, ale nie dla wszystkich.
Jeżeli im taki układ odpowiada, to nie twój problem.
Równie dobrze mogą mieć satysfakcjonujące pożycie seksualne, a ty nie masz o tym pojęcia.
Może robią to, gdy są sami w mieszkaniu.

Dragomir Odpowiedz

Może mówił że wyjmie na czas, a dwa razy nie zdążył :)
Ale serio, nie zwalaj swojej pierdołowatości na rodziców. Sam kreuj siebie tak jak chcesz, a nie szukasz w innych winy za coś, czego nie potrafisz.

Postac Odpowiedz

Moi rodzice podobnie. Spali w jednym pokoju, ale w osobnych łóżkach. Do pokoju mojego brata przechodziło się przez ich pokój, więc prywatności nie mieli. Mama nie pracowała, tata na zmiany - może znaleźli czas we dwoje.
Ale to jest zupełnie nie moja sprawa. Ja widziałam jak sobie dają buziaki tylko na Boże Narodzenie. Mimo to mama zawsze dbała o tatę, a tata o mamę. Widać, że się kochają.

A ja mam męża i 3 dzieci. Nie mam problemów ze zbliżeniami, mam... A raczej miałam fantazje, które zrealizowałam.

Mam wrażenie, że szukasz usprawiedliwień na swoje niepowodzenia. Idź do psychologa czy coś.

ArabellaStrange Odpowiedz

Ja akurat uważam, że dzieci powinny widzieć jak rodzice okazują sobie czułość. I owszem, zgadzam się, że mogą mieć trudności w relacjach, jeśli nigdy tego nie doświadczyły. Co by nie mówić, wzorzec relacji damsko-męskich wynosi się z domu.

Tyle że zasłaniać się tym można tylko do pewnego momentu. Dorosły człowiek sam ponosi odpowiedzialność za siebie, czy mu się to podoba, czy nie. Autorze, zapisz się na studium rodziny, poukładasz sobie sprawy :)

KurzaStopa Odpowiedz

Trochę tak jest, że uczymy się takich zachowań od rodziców i jest ryzyko, że powielimy schematy. Dobrze, że masz świadomość, że to schemat i że nie chcesz mieć tak samo.
A do tych, którzy twierdzą, że to wyłącznie podejście autora jest winne: do 20 roku życia nie mogłam znieść dotyku innych ludzi, nawet koleżeńskiego uścisku czy buziaka od cioci, bo nauczyłam się w domu, że nie ma dotyku bez skrępowania. I tak, to bardzo utrudnia wchodzenie w bliskie relacje, bo kiedy ktoś cię łapie za rękę, a ty sztywniejesz, to jest dla niego sygnał, że nie chcesz konkretnie JEGO dotyku.

Frog

"nauczyłam się w domu, że nie ma dotyku bez skrępowania"
Niestety, wiele osób ma podobne doświadczenia...

.... a potem matka następnego pokolenia widzi jak jej dziecko kupuje / czyta książkę "Toksyczni rodzice"...

Bo obciążenia międzypokoleniowe same nie znikną - trzeba je odkryć w sobie, nazwać i opisać, głośno i wyraźnie (najlepiej z kolejnym pokoleniem - żeby nie powtórzyło schematów) - wybaczyć, zamknąć temat i żyć dalej, już bez tego pieprzonego plecaka.

Dodaj anonimowe wyznanie