#MpdkS

Historia z mojego dzieciństwa, której wciąż się wstydzę i mam do siebie żal.

Miałam 10 lat. Mieszkałam wtedy w małej, typowej wsi, w której praktycznie wszyscy się znali. Jeden mieszkaniec tej wsi taki był biedny, że aby nie umrzeć z głodu zakładał wnyki na dzikie zwierzęta (poczujcie ten sarkazm). Jednak oczywistym było, że na wnyki łapał się każdy: koty, psy, ludzie, ale ci ostatni potrafili się wydostać. No i właśnie. Byłam wtedy z najkochańszym psem mojego życia na spacerze po lesie. Ot, przechadzka - często taka chadzałam i nie było żadne zagrożenia. Niestety w pewnym momencie mój piesek pobiegł za odgłosami jakiegoś psa. Wołałam go, ale nie przyszedł. Czasami już tak uciekał i wracał do domu może po godzinie. Wróciłam do domu i dopiero gdy nie wracał przez dłuższy czas, jeszcze tego samego dnia poszłam do lasu go szukać. Nie znalazłam.

Następnego dnia przyszła do nas miejscowa babcia, taka typowa plotkara, a wśród jej nowin była informacja, że ten mój pies padł ofiarą wyżej wymienionego wnykarza Edka. Ponoć za bardzo się rzucał, a że złapany był za szyję, to się udusił.

Na początku płakałam i przez trzy dni nie zrobiłam nic. A później chciałam zemsty, ale cóż ja - choćby w nocy i z nożem nie zabiję dorosłego mężczyzny. Zamiast tego wykryłam tą jego pułapkę i wykonałam szatański plan - na wydeptanej ścieżce prowadzącej do sidła zawiązałam mocną linkę, że nie ma szans nie wywalić się na pysk. Mało tego, z widzenia kojarzyłam tego mężczyznę i mniej więcej orientowałam się ile ma wzrostu. W miejscu, w którym po wywróceniu wnykarz powinien mieć szyję postawiłam zardzewiałego, ostrego gwoździa. Chciałam go zabić.

Dwa dni później znów przyszła babcia plotkara, tym razem z wesołą nowiną - wnykarz został ranny w oko. Gdy wrócił ze szpitala, a na jego powrót trzeba było długo czekać, nie miał oka. Ponoć było tragicznie i całe trzeba było "wyciąć". Oczywiście, wiedział, że to ktoś zastawił na niego pułapkę, ale mnie w życiu nie podejrzewali. A ja dziś z jednej strony czuję wstyd, bo przecież mógł zginąć, ale z drugiej strony na myśl o bólu jakiego doznał, czuję satysfakcję.

PS: Piszę to wyznanie tydzień od jego śmierci. Podobno za dużo palił, czy tam pił. Aż mi cieplutko.
doznudzenia Odpowiedz

O tak! O takie anonimowe nic nie robiłam!

KawaiiPoTATTO Odpowiedz

Szkoda tych zwierząt...

Elementrix Odpowiedz

Powinnaś pójść siedzieć za takie coś

Kwasaloes Odpowiedz

Jak było go stać na palenie czy tam picie, to wcale taki biedny nie był...

KurkaNioska Odpowiedz

Podobnym tematem samosądu opowiada film "Biała wstążka" . O pobożnych dzieciach ze wsi, które dokonały samosądu na innym dziecku, wykluczonym z ich społeczności. Film mówi o tym, skąd bierze się "zło" i metaforycznie tłumaczy jak to możliwe, że Niemcy 20 lat później poszli za Hitlerem zamiast zakuć go w kaftan bezpieczeństwa. Nie mogłam zapomnieć o nim przez wiele tygodni, teraz czuję się tak samo po przeczytaniu tego wyznania. Obrzydliwa osoba, zbiera mnie na wymioty.

KurkaNioska Odpowiedz

Dziecko, które chce zabić człowieka jest bardziej przerażające niz dorosły, który zakłada wnyki na bądź co bądź, ale ZWIERZĘTA! Owszem, w jego sidła też mógł wpaść człowiek, ale docelowo nie było jego zamiarem ranić ludzi. Uważam, że powinnaś zrobić sobie badania psychiatryczne, być może masz "psychotyzujaca" osobowość.

Anda

Zwierze wprawdzie jest niżej zaawansowane ewolucyjnie niż człowiek, ale ból odczuwa dokładnie tak samo.

PrzezSamoH Odpowiedz

Nie ogarniam, jak możecie popierać autorkę. Dla mnie to dziewczyna jest zaburzona. To obrzydliwe czuć satysfakcję na myśl, że doprowadziła do cierpienia i trwałego uszczerbu na zdrowiu drugiego człowieka. Jak sama wspomniała kłusownictwo było spowodowane biedą i głodem, nie wiadomo ile lat temu historia miała miejsce, więc możliwe, że facet faktycznie nie miał skąd uzyskać pomoc. Nie usprawiedliwia go to, ale można to zrozumieć. Dorośli wiedzieli o problemie wnyk i to oni ewentualnie powinni tym się zająć (zgłosić, pogadać z nim, czy chociażby uczulić córkę, żeby uważała i nie puszczała psa w lesie) a nie smarkula. Na jej zasadzkę mogła złapać się inna osoba, też byście tak kibicowali?

Anda

On stanowił realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi. Autorka wspomniała, że we wnyki kilkakrotnie złapali się ludzie. A gdyby komuś z nich stała się poważna krzywda? A gdyby w sidła wpadło dziecko? Bieda nie usprawiedliwia ryzykowania zdrowiem a nawet życiem innych ludzi. Moim zdaniem, jeżeli to go powstrzymało, to autorce należą się gratulację. Tak ja już pisałam, dobro potencjalnych ofiar zawsze będzie ważniejsze od dobra przestępcy.

PrzezSamoH

A jesteś tego całkowicie pewna? Bo skoro cała wieś wiedziała o wnykach i nie zrobiła z tym nic to może nie było to tak niebezpieczne dla ludzi? (Nie znam się na tym, to czysta spekulacja). Gdyby rodzice martwili się o swoje dzieci to zapewne poszliby "pogadać" w kilku chłopa. A autorka zachowała się dokładnie tak samo jak ten facet (tylko motywacja inna), więc czego tu gratulujesz? Zastawiła pułapkę, na którą mógł złapać się każdy i to dużo skuteczniejszą od pana kłusownika. A to zemsta pozwala nam ryzykować zdrowiem i życiem innych? Gdzie byłoby to dobro potencjalnych ofiar, gdyby pozbawiła oka przypadkowego faceta?

Anda

Autorka sama napisała, że kilka razy złapali się ludzie. A wnyki nie mogę "nie być aż tak niebezpieczne dla ludzi". Człowiek który się w nie złapie w najlepszym razie się porani, mniej lub bardziej poważnie. Jedyny zarzut wobec autorki, który do mnie przemawia to właśnie stworzenie zagrożenia dla przypadkowych ludzi

PrzezSamoH

I nic im się nie stało, dlatego uznałam, że pułapka autorki była skuteczniejsza i jak widać stanowiła większe zagrożenie niż te wnyki. Tak jak pisałam wcześniej - nie uważam, że facet robił dobrze, ale to nie do autorki należało wymierzenie sprawiedliwości i nie w taki sposób.

PoraNaPiwo

PrzezsamoH, mówisz że wnyki nie są niebezpieczne? Przecież równie dobrze mogły zrobić z przypadkowej ofiary kalekę. O ilości bakterii, zwierzęcej krwi i innego syfu które są na takich wnykach, to już nie wspomnę, bo chyba wiadomo co to może spowodować. Może i autorka zrównała się z tym facetem, ale całkowicie zasłużył na to, co go spotkało. I rozwiązanie było mocne, ale skoro nic innego nie podziałało, to co miała innego zrobić?

iwerka

@PrzezSamoH zgadzam się, dla mnie gratulowanie autorce jest bardziej chore niż to co ona zrobiła. Facet robił źle, ale to dorośli powinni się tym zająć, a nie dziecko rozstawiać zabójcze pułapki. Dwa nie robił tego dla własnej satysfakcji tylko z głodu. I jeszcze zrozumiałabym złość i chęć zemsty u dziecka, ale autorka jest ewidentnie zaburzona, jeśli po tylu latach nadal pała nienawiścią do faceta i cieszy się z jego śmierci. A Wy razem z nią...

PrzezSamoH

Tak jak pisałam wcześniej - na wnykach nie znam się kompletnie i tu oparłam się tylko na bierności reszty wiejskiej społeczności - tej dorosłej, która zna się na tym i powinna być odpowiedzialna za bezpieczeństwo swoje i swoich dzieci. Jak ktoś z anonimowych ma jakieś pojęcie na ten temat to może nas dokształcić.
Tylko skoro facet zasłużył na to, co go spotkało to na co zasłużyła autorka? Na to samo?
Właśnie o to rozchodzi się, że autorka miała nie robić nic. Albo pójść do kogoś dorosłego. I nie dopisuj jej jakiejś szczytnej motywacji (ochrona innych ludzi), bo to była zemsta za psa. Resztę autorka miała gdzieś.

Anda

Ale ja nie dopisuje jej żadnej zaszczytnej motywacji, uważam tylko, że przy okazji, nawet przypadkiem, mogło z tego wyjść coś dobrego

Kajoja

Ludzie nauczcie się czytać ze zrozumieniem - to był SARKAZM (jeżeli nie wiecie co to, polecam zapytac wujka google) Ten bydlak wcale nie był biedny - po prostu lubił zabijać zwierzęta.

lessthan3 Odpowiedz

Ludzie, gdzie wy widzicie rozwiązanie problemu? Facet nie przestał kłusować! Nie ma o tym słowa w wyznaniu, a z pewnością autorka by się pochwaliła jakby facet przez utrate oka przestał rozstawiać pułapki. Więc jej wybryk NICZEGO NIE DAŁ, żadnych pozytywnych skutków.

Anda

Nie wiadomo czy przestał, może bał się do tego wracać, przecież nie wiedział, że osobą która to zrobiła jest mała dziewczynka

lessthan3

Wiadomo, że nie przestał. Dam sobie rękę uciąć, że jakby przestał to autorka by o tym wspomniała by się pochwalić.

Ookami Odpowiedz

Osoba która mści się w taki sposób za doznane krzywdy niewiele różni się od krzywdziciela. Nie mówiąc już o tym, że spuszczanie psa ze smyczy, w dodatku gdy w okolicy mówi się o rozstawianiu pułapek, to jak włożyć rękę w palenisko i mieć nadzieję, że się jej nie poparzy.

ProstowOczy

no właśnie, jak każdy wiedział o pułapkach, to czemu to puszczanie luzem psa? Skąd tam nagle tyle osób na spacerach? Psa na wsi nie trzeba wyprowadzać aż do lasu, zwłaszcza, że na wsi każdy ma podwórko, po którym pies może sobie swobodnie chodzić i biegać..

ProstowOczy

@ HandsomeWhis Nie. To przez znieczulicę społeczną i postawę ludzi, pewnie takich jak Ty, którzy zamiast pomóc człowiekowi w potrzebie, wolą nie robić nic, przez co doprowadzają go do skrajności (kłusowania zamiast śmierci z głodu), a w odwecie zamiast zrobić coś, by przestał, czyli dać mu jeść/znaleźć pracę, z premedytacją zamierzają go zabić. To już nawet nie jest działanie w afekcie, tylko przemyślana zbrodnia.

Anda

Skąd tam tyle osób na spacerach? Serio? Mamy rezygnować z korzystania ze wspólnej przestrzeni bo ktoś postanowił, że będzie tam popełniał przestępstwa?! To chyba powinno działać w drugą stronę.

Anda

@ProstowOczy "To przez znieczulicę społeczną i postawę ludzi, pewnie takich jak Ty, którzy zamiast pomóc człowiekowi w potrzebie, wolą nie robić nic, przez co doprowadzają go do skrajności" no tutaj to już zupełnie popłynąłeś/popłynęłaś. Nie mam obowiązku pomagać obcym mi ludziom, bo są w potrzebie! I nie ma w tym żadnej znieczulicy, po prostu mam prawo żyć sobie swoim życiem i nie rozglądać się na każdym kroku za biedakami do nakarmienia. I nikogo tym nie doprowadzam do skrajności, bo nie mam wobec tej osoby ŻADNYCH obowiązków, również moralnych.
Za to moim świętym prawem jest iść do lasu na spacer, bez obaw, że złapię się we wnyki! To jest przestrzeń publiczna, nie można oczekiwać, że ludzie przestaną z niej korzystać, bo ktoś chce tam kłusować.

ProstowOczy

@ Anda jakie emocje. Jakie wzburzenie. Chyba nie do końca umiesz panować nad sobą i wkurza Cię każdy komentarz, który nie zachwala autorki wyznania, czyli najwyraźniej Ciebie. Dalej tak ppstrzegaj ludzi potrzebujących, proszę bardzo, tylko nie zdziw się kiedyś, jak nikt Ci nie pomoże w potrzebie i jak usłyszysz od ludzi, że nie pomogą, bo nie mają obowiązku Ci pomagać.

Anda

Jakie emocje? Jakie wzburzenie? Jedyne, co mogłabyś w moim komentarzu odczytać jako przejaw emocji, to to, że napisałam jedno słowo z wielkich liter, aby je podkreślić jako clou mojej wypowiedzi, albo to że czasem używam wykrzykników. Nie mam pojęcia, w jaki sposób wysnułeś/łaś wniosek, że mam problem z panowaniem nad sobą, to czysta insynuacja. Jestem osobą bardzo spokojną, na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których dałam się ponieść emocją, a i tak te parę razy nie było zbyt spektakularne. Potrzeba dużo, dużo więcej żeby mnie wkurzyć, niż komentarz na anonimowych. Po prostu, kiedy się z czymś lub kimś nie zgadzam to wchodzę w dysputę. Poza tym, naprawdę nie czuję potrzeby być "wychwalana" przez obcych ludzi w internecie, po prostu piszę co myślę.

Anda

No i jeszcze jedno, bo dopiero co zobaczyłam ten "kwiatek" : "autorki wyznania, czyli najwyraźniej Ciebie". Bzdura. Ani nie ja napisałam to wyznanie, ani nie znam jego autorki. Często angażuję się w dyskusję pod różnymi wyznaniami, czy to znaczy, że je napisałam?

majer Odpowiedz

Przecież o zmarłym można tylko dobrze, albo wcale. Nie wstyd ci? ;)

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie