#N49fK
Aby dostać się do kontenerów, trzeba przyłożyć czip do bramy. Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie trzeba to zrobić tylko wtedy, kiedy wchodzi się DO śmietnika, a wyjść można już swobodnie, ale nie chcę ryzykować. Mieszkam sama, więc wynoszenie śmieci wygląda u mnie tak, że otwieram bramkę, po czym - stojąc w niej i pilnując, by się nie zamknęła - rzucam sklejonym taśmą workiem na śmieci, by trafić do odpowiedniego kontenera i zadowolona wychodzę.
Jestem dorosła, czasem rzucam tymi śmieciami na oczach sąsiadów. Nikt nie pyta.
To nie jest bezpodstawny lęk. Jak w mojej altance śmietnikowej wymienili drzwi na takie z czipem, to nie pomyśleli o tym że wychodząc nie ma jak przyłożyć klucza. Dopiero później zamontowali przycisk do otwierania drzwi od środka. Do tego czasu można były spotkać ludzi, krzyczących żeby ich ktoś wypuścił ;)
Oj, to raczej nie pomoze Autorce przezwyciezyc strachu 😅
A nie możesz czymś podeprzeć bramki na czas wyrzucania śmieci?
A jak to coś będzie za lekkie i/lub się obsunie?
To by było za łatwe
O tym samym w pierwszej chwili pomyślałam. Nie trzeba żadnych gadżetów do tego, wystarczy chociażby zablokować drzwi jakimś kamykiem, na pewno się gdzieś znajdzie pod ręką.
Angel12345 ty chyba oszukać przeznaczenie nie widziałaś..
Chyba mieszkamy na tym samym osiedlu :D
Nawet Cię widziałam niedawno
Zawsze noś ze sobą telefon. W sytuacji kryzysowej zadzwoń do jakiegoś znajomego, który mieszka blisko albo do sąsiada. Jeśli czipa nie da się przełożyć przez drzwi, znajomy zawsze może poprosić kogoś z bloku.
Nie bylbym taki pewny, ze mozna swobonie otworzyc od wewnatrz. Nie zdziwilbym sie jakby jednak byla mozliwosc zatrzasniecia sie w takim smietniku.
Rozumiem Twój lęk, u mnie co prawda nie ma czipa, ale drzwi się zatrzaskują. Niby można otworzyć kluczem, tylko najczęściej zamek się zacina.
Nikt nie pyta, bo nie ty jedna rzucasz śmieciami do kontenerów. Ja też często podrzucam, może nie jakoś z daleka, ale z połowy drogi. Smród w tej "budce" jest jak dla mnie nie do zniesienia. Znam też takich, którzy nie mają tych budek, tylko same kontenery np. za blokiem, niemal przy oknach - i z mieszkania te śmierci wrzucają do, lub w pobliżu, śmietników. I też nikt nie pyta.