#NVnga
Jestem sobie katolikiem, 23-letnim. Chodzę do kościoła w niedzielę, święta, czasami w tygodniu, chodzę do komunii, na pogrzeby i wesela, komunię i bierzmowania jeśli w rodzinie się trafi coś. NIE chodzę do spowiedzi, nie chodzę na rekolekcje, nie rozmawiam z księdzem proboszczem ani biskupem ani żadnym innym... Nie daję na mszę, nie daję na tacę, kolędę, remont dachu plebani, nowe auto księdza itp.
Dlaczego? Bo jestem (noż kurwa) logicznie myślący.
Bóg wie wszystko, jest wszystkim i wszędzie, niepojęty i nieskończony i potrzebuje kogoś do pośrednictwa przy wyznaniu grzechów? Nie "płacę" na kościół, bo to hipokryzja, każą wspierać biednych, a kościół opływa w bogactwo (sprawdźcie choćby ile inkasują za wynajem nieruchomości w samym Krakowie), nie słucham ich rad, no to jest najprostsze, mam wolną wolę i nie potrzebuję pomocy w decydowaniu czy będę używać prezerwatywy czy dziewczyna będzie stosować tabletki, nie potrzebuję mądrości księdza o wychowaniu dziecka w rodzinie, takiej wiedzy nie da się nauczyć z książek, tylko z życia, o którym oni niestety nie wiedzą za wiele, piętnując grzechy nasze, własnych nie widząc...
Więc dlaczego chodzę do kościoła? Bo lubię muzykę organową, bo w tym miejscu łatwiej skupić się na Bogu (o którym połowa tępych moherowych beretów i katoli na pokaz, zapomina). To moment wytchnienia od wszystkich i wszystkiego, moment zatrzymania się, o czym mnóstwo osób zapomina w ciągłym biegu.
Można być takim kimś jak ja, a wiecie dlaczego? No bo można, nikt wam nie zabroni, a jeśli tak, to co zrobi?
Egoizmu odrobina przydałaby się każdemu... może wtedy do cholery przestalibyście robić to co wam nie pasuje i zaczęli się cieszyć życiem, a nie narzekać. Może w końcu byście spróbowali tego co chcecie a nie tego co "ludzie mówią że powinniście"..? Tak ciężko zacząć myśleć samodzielnie? Popatrzcie w lustro, głęboko w właśnie własne oczy, tam szukajcie zrozumienia, nie u innych.
Lepiej bys sie jako protestant odnalazł. Im obojętna jest kwestia antykoncepcji a kapłanem jest pastor, który często ma rodzinę. Cześć odłamów chyba tez bardziej trzyma się zasady skromności.
No i mają gospel! <3
Lepiej nie rozważać co jest prawdą, a co nie prawdą gdy się rozmawia o wierze...
A skąd ludzie wiedzą, co wystarczy do zbawienia, a co nie? Każda wiara ma inne zasady, odłamy chrześcijaństwa też się przecież różnią od siebie mniej lub bardziej. Skąd w ludziach pewność, że AKURAT katolicyzm i jego zasady wystarczą do zbawienia, a jeśli chodzi o protestantyzm, to już nie? Nawet jeśli jakiś bóg istnieje, to nikt z nim nie rozmawiał przecież w cztery oczy, więc prawda jest taka, że nie mamy pojęcia, czego ten bóg oczekuje. Katolicy wyznają wiarę na swój sposób, protestanci na swój, mam koleżankę ewangeliczkę i koleżankę, która jest zielonoświątkowcem, mam też znajomego Świadka Jehowy, każda z tych osób wyznaje wiarę w inny sposób, mniej lub bardziej inny, ale jednak inny. Nikt tak naprawdę nie wie na 100%, co wystarczy do zbawienia, bo każdemu wystarczy coś innego.
Wergil Efezjan 2:8-9.
Tylko wiara wystarczy do zbawienia, ale również z wiary biorą się uczynki.
Jeśli nie wierzysz prawdziwie nie wypełniasz Bożych czynów.
Samymi zaś uczynkami do raju się nie dostaniesz.
Ja akurat jestem niewierzaca i nie zachecam do protestantyzmu. Z tego co czytalam o odmianach chrześcijaństwa , protestantyzm wydal mi sie najbardziej ludzki i ma mniejsze problemy w kwestiach, ktore drażnią autora. Co do wiary to nie da sie udowodnić, która jest prawdziwa i czy w ogóle któraś jest. Każdy czlowiek chyba czuje, co wydaje mu sie prawda, co jest mu bliskie.
Z protestantami jest jeden zasadniczy problem: nie uznają konsekracji, chleb i wino to dla nich tylko symbole, a nie Ciało i Krew.
Przecież on się doskonale odnajduję w swoim życiu, nie wydaję mi się żeby potrzebna była mu zmiana w obrębie religijnym :)
@Vulneraverunt Jeśli jest katolikiem i nie chodzi do spowiedzi, chodzi do komunii, a zasady wiary ma w du.. to chyba się nie odnajduje dobrze w swoim życiu, bo kurcze jest ogromnym grzesznikiem. Jak jest katolikiem to niech zachowuje się jak katolik.
To że się wierzy nie oznacza że spełnia się uczynki Kościoła. Jeśli ktoś codziennie chodzi do kościoła, a bije swoją rodzinę, nikogo nie szanuje itp. to znaczy że jest potworem w ludzkiej skórze, ale przecież pójdzie łatwo do nieba. Śmieszy mnie to
To co powiedział @YurioPlisetsky jest dokładnie tym czym prawdziwie wierzące osoby w kościołach protestanckich się kierują. Tak, owszem, wiara. Tylko wiara i łaska. Ale uczynki potwierdzają wiarę. Potwierdzają jej prawdziwość. Co zresztą piszę jasno w biblii. Każdej. @wergil a księża molestują dzieci. Zdenerwowało Cię to co napisałam? To uogólnienie. Założyłam, tak jak ty, że skoro tak czasem się dzieje to zawsze i wszędzie tak jest. A wszyscy wiemy, że nie każdy ksiądz taki jest. Tak samo jak nie każdy kościół protestancki ,,wiara i tylko wiara i łaska'' osobiście słyszałam tylko o jednym takim w mojej okolicy. No i oczywiście, że ludzie którzy do nich chodzą nie są doskonali. Może dlatego, że to ludzie? Nikt nie jest doskonały, wszyscy grzeszymy. A swoją drogą czym jest to ,,chrześcijaństwo'' o którym mówisz? Jeżeli tym które znajduję w biblii to również wiele kościołów katolickich jest od niego daleko.
Ja co prawda nie wierzę, do kościoła nie chodzę od dawna, bywam jedynie sporadycznie, czyjś ślub, chrzest, pogrzeb, msza za kogoś bardzo bliskiego (czyli mniej więcej raz/dwa na rok), ale nie mogę powiedzieć, że nasi księża zbierali na siebie, bo bym skłamała. Widzę kościół codziennie z zewnątrz, co roku od środka i za każdym razem widzę tam coś nowego. Jednego roku nowe posadzki w całym kościele, drugiego nowe ławki, trzeciego ołtarz i wszystko, co za nim, tej chwili jest nawet zrobione ogrzewanie! Normalnie kaloryfery, żeby wierni w zimę nie marzli. Wyremontowane sale, gdzie odbywały się oazy czy próby chórku, co roku festyn rodzinny, gdzie głównym sponsorem był właśnie kościół, czasem dorzucił się ktoś bogatszy do jakiejś wygranej itp. Autem jeździł jeden ksiądz, do tego rzęchem ;P Mimo, że w kościele bywam rzadko, znałam księży dosyć dobrze, bo to naprawdę klawi faceci byli, do pogadania na różne tematy, jeden chwytał się nawet tematów kontrowersyjnych dla kościoła, niczego nikomu nie narzucał, miał dystans do wszystkiego i bardzo go lubiłam. Niestety jakiś rok temu opuścili naszą parafię, przyszli nowi i mam nadzieję, że nie zepsują reputacji kościoła i Kościoła, którą stworzyli poprzedni...
Mam też tutaj pytanie do wierzących (z czystej ciekawości w sumie...) Jeśli w jakiejś parafii zmieniają się księża, a Ty chcesz wziąć ślub właśnie w niej, jako że to Twoja parafia, ale masz chęć, aby tego ślubu udzielił Ci inny ksiądz (np. służący poprzednio, czy jakiś znajomy, ulubiony), to da się tak? Czy musi być koniecznie ten, który służy w tej parafii teraz i żaden inny?
W odpowiedzi na twoje pytanie - da się tak. To tylko kwestia dogadania się z tym księdzem i proboszczem. Choć proboszcz ma prawo się nie zgodzić.
W mojej parafii często widziałam śluby udzielane przez księży, którzy nie byli u nas wikariuszami.
Zaprzyjaźniony ksiądz, czasem z rodziny - wszystko jest do dogadania.
Dzięki za odpowiedzi, męczyło mnie to pytanie od jakiegoś czasu ;)
Moja ciotka miała ślub w swojej parafii a udzielał go jej wujek, (będący na innej parafii), więc da się.
Każdy ksiądz może udzielić ślubu w każdej parafii. Oczywiście należy zapytać proboszcza czy się zgadza, bo to jest tak jakby się wpuszczało obcego do domu 😉 Zazwyczaj proboszcz nie robi problemów.
Ja bym bardzo chciała, żeby ludzie zwrócili uwagę na znaczenie słów.
Autorze, nie jesteś katolikiem. Wierzysz w boga i tak dalej, ale nie chodząc do spowiedzi na przykład nie spełniasz obowiązku katolika (do spowiedzi przynajmniej raz do roku w okresie Wielkanocnym). Na twoim miejscu zastanowiłabym się, w co konkretnie wierzysz - czy może nie jest to bliższe protestantyzmowi, albo czy po prostu nie wolisz nie wybierać niczego konkretnego - stwierdzisz, że wierzysz w to, w tamto, ale nie indentyfikujesz się z konkretnym odłamem.
Piszę jako osoba niewierząca - uważam, że świat byłby dużo lepszy, gdyby ludzie spędzili chwilę, zastanawiając się, w co naprawdę wierzą, a które rzeczy robią przez to, że tak zawsze robili i nigdy się nad tym nie zastanawiali. To nie tak, że kogoś tu nawracam, ale uważam, że człowiek jest dużo szczęśliwszy, jeśli jest świadomy tego, w co dokładnie wierzy i spędzi trochę czasu rozmyślając nad tym.
Nie jesteś katolikiem, bo nie zgadzasz się z tym wyznaniem. Jesteś chrześcijaninem. Może poszukaj innego wyznania?
Niech się lepiej nawróci, nie ma innego prawdziwego wyznania
A więc katolikiem nie jesteś
Czyli za darmoszkę włazisz na koncert, który poprawia Ci nastrój i pozwala się wyciszyć, bo kapela i tak ma dość hajsu? :D Tak sobie piszę, bo i tak jestem apostatą z papierem potwierdzającym z kurii z jebitną pieczęcią.
Bóg chce, żebyśmy miłowali bliźniego jak siebie samego. Nie wrzucajmy wszystkich księży do jednego wora. Owszem, w kościele jako w instytucji nie dzieje się najlepiej. Ale na swojej drodze spotkałam tylu dobrych kapłanów, ze będę wspominac ich do końca życia. Tak jak w innych dziedzinach życia są osoby, które minęły się z powołaniem. Ale to nie powód, żeby nie dawać szansy.
A jeśli chodzisz do komunii to wybacz, ale popelniasz swietokradztwo. Jeśli mówisz o sobie katolik to musisz zaakceptować zasady tej wiary. A jedna z podstawowych jest spowiedź szczera.
Brzmisz jak wyznawca protestantyzmu. Dlaczego nie zmienisz kościoła skoro nie przestrzegasz podstawowych zasad wiary rzymskokatolickiej?
Ale wiesz, że przyjmowanie Eucharystii bez spowiedzi to świętokradztwo, tak?
Ale przecież wiesz, że nie możesz przyjmować Komunii św., bo nie chodzisz do spowiedzi i stosujesz antykoncepcję, sprzeciwiasz się autorytetowi księży i sakramentu spowiedzi, wyraziłeś w tym wyznaniu agresję wobec innych, z czego się nie spowiadasz. Nie możesz ot tak nie przestrzegać nauki Kościoła i przy tym przyjmować Komunię świętą.
I do tego świętokradzkie przyjmowanie Komunii św., to jest ogromny grzech.
Bo to grzech. Ogromny grzech.
Dlaczego nie możne?
Bo nie wkładasz najwięksego skarbu do lichego pudełka, w którym przy okazji jest kupa brudu i syfu.