#NXf5z
Nauczyciel zgłosił mnie do gminnego konkursu warcabowego, bo dość dobrze szło mi w tej grze. Zawody odbywały się w naszej szkole. Zagrałam już dwie partie, które wygrałam, więc nastał czas na trzecią. Wraz z moim przyszłym konkurentem szukałam wolnego stołu z planszą. Wszystkie były zajęte, nagle patrzę, jeden się zwolnił! No to podeszłam do niego, ale na stole była jeszcze nieskończona gra. Zastanawiałam się, co to znaczy, ale mój mały móżdżek pomyślał, że pewnie ktoś zrezygnował, zanim przegrał. Strąciłam wszystkie pionki i ułożyłam grę na nowo. Zagrałam z przeciwnikiem, potem zaczęłam z następnym, gdy do sali weszła jakaś dziewczynka z nauczycielem i pytaniem, co się stało z tamtą niedokończoną grą. Okazało się, że po prostu źle się poczuła i wyszła na chwilę do łazienki, ale wróciła po chwili, by dokończyć prawie już wygraną partię.
Siedziałam cichutko, do niczego się nie przyznając, tak mi było wstyd swojej głupoty. Tamtej dziewczynce nie przyznano punktów za wygraną partię, a ja dzięki temu zajęłam drugie miejsce w konkursie.
Pięć lat później znalazłyśmy się w jednej klasie w liceum, ale na szczęście nie poznała mnie.
A gdzie był przeciwnik tej dziewczynki? Też musiał pójść do ubikacji? I gdzie był drugi opiekun - nie chodzi o sędziowanie , po prostu powinien ktoś być z dziećmi. Pewnie konkurs był tak niskiej rangi że nawet jakby poznała to najwyżej by to powiedziała ze śmiechem.
To nie trolling, tylko błąd organizatora. Ktoś powinien wam wskazać, gdzie macie grać.