#OQIm1

Krótka historia o tym, jak psiak uratował mnie i moją codzienność.

Kiedy rozlazł mi się związek byłam załamana. W końcu zauważyłam to, co mówili byli znajomi - toksyczna relacja. Dla drugiej połówki zostawiłam wszystko co miałam, od pasji aż po rodzinę. Stąd zostałam sama i to nie jest synonim słowa singiel. Wszelkie relacje przyjacielskie czy koleżeńskie się potraciły, a jedyna część rodziny dalej mająca ze mną kontakt to rodzice. Oczywiście poza wyniszczającym mnie smutkiem, w którym ugrzęzłam na dobre pół roku, towarzyszyła mi samotność. Ludzie z pracy nie chcieli chodzić ze mną na kawę, a wbijać do barów czy rzucić się w wir wycieczkowania to opcje, na które nie miałam nastrojów.

W pewnym momencie mojego życia stwierdziłam, że wezmę psa do domu. Że to jedyny powód, dla którego wyjdę na dwór poza chodzeniem do pracy, że to jedyny powód, dla którego będę się szczerze uśmiechać. I wiecie co, wzięłam sobie psiaka. I choć paskudnie czułam się, traktując go jak poduszkę na moje łzy - poczułam, że to była dobra decyzja już od momentu zobaczenia psiny.

Odkąd zaczęłam częściej wychodzić, spotykam wiele osób, choć mieszkam w małej mieścinie. Zawsze znajdzie się ktoś do pogadania, szczególnie ten, kto też wyprowadza swojego podopiecznego. Nawet poznałam pewnego pana, którego określić można mianem "żulik mieszkający" i za każdym razem przeprowadzamy głębokie rozmowy o życiu, bo to całkiem w porządku człowieczek.

Dodatkowo więcej się cieszę, w końcu mogę się wybawić niemal jak dziecko z dzieckiem - bo psiaka mam żywiołowego i wygłupy to jego drugie imię. Wita mnie serdecznie, za każdym razem zachęca do kontaktu z nim, ciągle czymś zaskakuje - nie ma w domu ani nudno, ani szaro.

Po pracy zamiast siadać do laptopa i grać, zajmuję się psem, wynagradzam długą nieobecność, jedziemy na krótkie wycieczki do pobliskich parków miejskich lub na wybiegi na bezpieczną przestrzeń.

W tym wszystkim zapomniałam, kim była moja druga połówka i co wyrządziła w moim życiu. Zapomniałam, co ja wyrządziłam i jej, i swoim przyjaciołom. Z rodziną zaczęłam odzyskiwać kontakt - przez psa, bo wszyscy okazało się iż są zauroczeni w tym stworzeniu. Wiele stało się "przez psa", co śmiało mogę przekręcić na "dzięki psu".

Obecnie nie mogę być bardziej zadowolona. Nawet mam siłę na naukę, na robienie kursów - i być może za niedługo wstąpię na lepsze stanowisko.

Dziękuję ci, psiaku.
Angel12345 Odpowiedz

W domu rodzinnym na wsi, też zawsze był psiak. Lepszego kumpla z dzieciństwa nie mogłam mieć. Te nasze włóczęgi po okolicy, i to ciepełko w zimie pod pierzynką. I niestety ten dzień kiedy odszedł był najgorszym dniem w moim życiu.

Ready Odpowiedz

Znowu nie ma najważniejszego! Jaka rasa ? Jak się wabi ? Gratuluję Ci, bo wiem, że to nie tylko zasługa psiny. Nawet nie wiesz, jak silną kobietą jesteś ;)

Ivanhoe

Albo bunkra?

TheDarkestLarrie

@Ivanhoe ale śmiechłam :D

Franz1983 Odpowiedz

Dobrze że nie kupiłaś kota, bo to byłby dopiero toksyczny związek

arbuzek

Lol... koty odwdzięczają się miłością i przywiązaniem tak samo jak psy, jednak nie potrzebują być cały czas z człowiekiem.

Furiatka Odpowiedz

"Dziękuję Ci psiaku" XD

Parauszka Odpowiedz

Pozytywne wyznanie😊 Też mam psa i jedyne co nie lubię przy nim robić to sprzątać odchodów. Pozdrawiam

DzieckoRosemarry Odpowiedz

Wszystko osiągnęłaś sama, nie dzięki Pasiakowi. Pupil był doskonałym pretekstem do tego, co podskórnie chciałaś zrobic. Bardzo się cieszę Autorko, ze poradziłaś sobie z przygnębieniem. życzę powodzenia!

Remirelka Odpowiedz

Psy górą 😀 dla mnie też pies to najlepszy psycholog, coach i trener personalny w jednym

krn78 Odpowiedz

Coś Ci powiem... bardzo cieszę się, że Twój pies daje Ci sens życia, powód do aktywności i radości. Sam jestem psiarzem i wiem. Przyjdzie jednak taki dzień, kiedy Twój pies sprawi, że ten dzień będzie jednym z najgorszych w Twoim życiu. Cóż... sam jestem psiarzem i wiem.

vansen Odpowiedz

Też kocham psiki, ale nie mogę mieć córka posiada alergię na sierść...

0110111

Jeśli alergia nie jest silna to to nie kłopot. Ja też mam alergię na sierść ale organizm przyzwyczaja się do alergenu (w końcu tak działa odczulanie). Pierwsze 2 tygodnia mojego kota w domu to była dla mnie katorga, ale później już przywykłam i teraz nie ma żadnych objawów alergii. Poza tym są psy które mniej uczulają.

NesquikBoi Odpowiedz

Jeśli ty i pies nie macie nic przeciwko moze warto przygarnąć kota - mnie głaskanie kotów odstresowuje i odpręża

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie