#Ox5l3

Prowadziliśmy kiedyś z żoną knajpę w pewnej małej miejscowości. Żona zwykle otwierała o 12, choć zwykle o tej porze to można było się spodziewać tylko wpadających na plotki koleżanek. Pewnego dnia jednak, tuż po otwarciu, wkroczyło dwóch zupełnie nieznanych osobników, co już samo w sobie w miejscu, gdzie wszyscy się znają choćby z widzenia, było zjawiskiem dziwnym. Ale grzecznie poprosili o dwie „setki”, „tylko żeby było w szklaneczkach”. Potem również grzecznie wyrazili chęć zapłacenia przed konsumpcją, co często się nie zdarza. Potem usiedli w kącie przy stoliku przy oknie i… nic więcej się nie działo. Siedzieli dobrych parę minut nad literatkami bez ruchu i patrzyli przez okno. Nagle jeden z nich powiedział „Już!” – złapali za szklaneczki, wychylili zawartość i szybko wybiegli!

Ta sama sytuacja powtórzyła się kilka dni później. Znów zamówili po „setce”, znów zapłacili wcześniej, znów usiedli w tym samym miejscu i znów wybiegli w pośpiechu. Gdy cała historia powtórzyła się trzeci raz, żona nie wytrzymała i jej wrodzona ciekawość zmusiła ją do rozwiązania zagadki.

Na nieśmiało zadane pytanie jeden z panów stwierdził, że sytuacja rzeczywiście może wygląda dziwnie, ale nie ma w niej nic tajemniczego: „Jesteśmy pracownikami firmy X, zwykle pracujemy w Z., ale z racji urlopów oddelegowali nas tutaj. Właśnie skończyliśmy dyżur i wracamy do Z. autobusem. No i wpadliśmy na pomysł, jak sobie uprzyjemnić nudną podróż. Siadamy tu przy oknie, bo stąd widać, jak autobus wyjeżdża zza zakrętu. A jak go już widać, to wtedy szybciutko wypijamy wódeczkę, a zanim zacznie działać, to zdążymy dobiegnąć do przystanku, kupić bilet i usiąść gdzieś wygodnie. I wtedy wódeczka zaczyna fajnie działać i podróż szybciej mija…”.
Risha Odpowiedz

Brzmi jak stary kawał.

idaho

bo nim jest tylko dopasowany do tej strony

HansVanDanz Odpowiedz

Komu się robi "fajnie" po jednej setce?
Zawsze można kupić "małpkę" w sklepie zamiast przepłacać w lokalu.
Zgodzę się z Risha, brzmi jak stary kawał.
I kto koło południa kończy pracę?

krole1a Odpowiedz

znałem jednego trenera judo i rodzice przynosili prezenty, pracował po południu wypijali pół litra we trzech i pędził do Malucha aby dojechać do domu zanim zacznie działać

Dodaj anonimowe wyznanie