#QJXBy
Córa od usłyszenia o programie uważała, że to będą jej pieniądze, gdyż ona jest druga, więc to dzięki niej będzie kasa i ma być w całości dla niej. Zadzierała nosa, mówiła, że sobie przeznaczy pieniądze na jakieś buty, firmowe torebki, i oczywiście to będą pieniądze poza kieszonkowym. Rozmowy i tłumaczenia, że pieniądze się jej nie należą, i nie o to chodzi w tym programie kończyły się fochami, obrażaniem i gadaniem, że ona jest dorosła i ma już inne potrzeby. Nie rozumiałem jakie, skoro miała telefon, ubrania, jedzenie, kieszonkowe, laptop, rower itp. Nie byłem zadowolony, że jednak ją rozpuściliśmy. Z kolei syn ma swoją deskę, stary telefon i mało mu trzeba do szczęścia.
W końcu jakoś parę tygodni przed pierwszymi wypłatami 500 plusów przyznaliśmy jej z żoną, że tak, jest już duża, więc niech korzysta z programu, a my się nie wtrącamy. Wieczorem już była lista życzeń i zakupów, wyliczenia.
Oczywiście nie była na tyle dorosła, żeby sama złożyć wniosek, a my tego nie zrobiliśmy i nigdy nie mieliśmy takiego zamiaru :) Foch był przez tydzień, ale nauczka bezcenna :)
Nieźle sobie wykombinowała, jak już to powinno być dzielone między córką a synem po 250 w taki wypadku. A wam pogratulować podejścia i ambicji skoro bez 500+ byliście w stanie się uczyć i dojść do obecnego poziomu, to córka też powinna dać radę.
Moja szwagierka uważa tak samo jak Twoja córka.
500+ jest na nią i całe ma być jej.
Oczywiście teściowie ani razu nie dali jej pieniędzy do ręki, tylko kupowali co było potrzebne itp. No ale i tak są najgorsi, są ku*wami i złodziejami, bo to jest jej i jej się należy wszystko i jej nie obchodzi, że istnieją inne wydatki.
Ja też jestem ta niedobra, bo mam 500+ na córkę i mam dużo kasy i wszystkiego. Oczywiście i mnie nienawidzi bo od czasu do czasu teściowie kupią jakiś drobiazg małej, czy mojemu facetowi.
A to wszystko z jej 500+!
Ech.. podła gówniara..
Z tymi alimentami też tak nie do końca, dostają je rodzice i to rodzice nimi rozporządzają zgodnie z potrzebami dziecka.
No chyba że dziecko jest już pełnoletnie, to wtedy ono dostaje pieniądze i decyduje, na co je przeznaczy :)
@Etanolansodu Dlaczego nie powinny dostawać tych pieniędzy? Oczywiście chodzi mi o takie już prawie dorosłe dzieci (w wieku dzieci autora). Alimenty szły na moje konto od kiedy miałam jakieś 16 + plus mama dorzucała drugie tyle. Moja mama w ogóle nie umie gospodarować pieniędzmi i po którejś dyskusji na ten temat została podjęta taka decyzja i wszystkim wyszło to na dobre. Ja w końcu mogłam rozsądnie dysponować pieniędzmi, bez żadnego jęczenia, że na to, czy na tamto nas nie stać (mama wcale nie zarabiała mało), a ona wyłożyła kilka stów miesięcznie i miała dziecko z głowy :D
Ankaa to świetnie że Ty potrafisz pieniędzmi gospodarować. Ale nie każdy umie, uwierz mi.
W przypadku osoby opisanej w moim komentarzu 500 zł starczyłoby na jakieś 4 czy 5 dni.
Idąc do sklepu nakupi bezsensownych pierdół, typu trzeci balsam do ciała albo dziesiąty żel pod prysznic z ładną etykietą, podczas gdy dziewięć stoi nieruszonych.
Resztę przeznaczy na tanie winka i papieroski za plecami rodziców (smarkula lat 15).
To jest jeden przypadek, ale znajdziesz takich wiele.
Nadal uważasz, że każdy niby doroślejszy dzieciak powinien dostawać wszystkie pieniądze do ręki?
@LadyAnnoG Nie. I nigdzie czegoś takiego nie napisałam ;) Nie zgadzam się jednak z tym, że wszystkie dzieci nie powinny dostawać pieniędzy i wszyscy rodzice lepiej wiedzą, co dzieciom kupić, bo tak nie jest. Nie odniosłam się do twojego komentarza, tylko Etanolansodu, która napisała, że dzieci po prostu nie powinny tych pieniędzy dostawać, niezależnie od sytuacji.
A tak w sumie, to może taki układ, jak u mnie by tej twojej szwagierce nawet na dobre wyszedł? Może jeśli by zobaczyła, że po przepuszczeniu wszystkich pieniędzy nie ma z czego zapłacić za telefon, czy kupić jedzenia, to by się trochę ogarnęła? Czy to tak beznadziejny przypadek, że nie ma szans? :D
Ankaa tak szło wywnioskować z Twojej wypowiedzi. :)
Co do odpowiedzi na pytanie, nie ma szans. Jakby Jej brakło to by byłaby awantura, że do MOPSu pójdzie bo jest ich córką, to muszą ją utrzymywać, póki łaskawie z nimi mieszka. Ile już było awantur bo Jej coś potrzebne na już i nikt się nie liczy w domu tylko ona. Najlepiej, żeby każdy sobie od gęby odjął i jaśnie królewnie pod nosek podstawił.
Z resztą to jest tak zazdrosny i wredny człowiek, że i na Nas by doniosła jakby miała podstawy, żeby tylko dopiec.
Jedyne co by ją ogarnęło to jakiś ośrodek, gdzie od wszystkiego by "odpoczęła"..
Czyli przypadek beznadziejny, rozumiem ;) Ale myślę, że w niektórych przypadkach coś takiego może przynieść bardzo fajne efekty. Jeśli ktoś ma z tym problem, to można się nauczyć rozsądnie dysponować pieniędzmi w takich "kontrolowanych" warunkach. Żeby potem nie było "olaboga, wydałam wszystko i nie stać mnie na czynsz/rachunki/jedzenie" :D
A ja za to byłam najstarsza z 3 rodzeństwa. Oni dostawali przez jakiś czas swoje 500 a ja nic. Moi rodzice nie widzieli w tym nic dziwnego, kieszonkowe dostawalisny po równo bez względu na program.
Myślałam, że w innym kierunku to pójdzie: córka stwierdziła, że "(...)kończyły się fochami, obrażaniem i gadaniem, że ona jest dorosła i ma już inne potrzeby" - skoro jest dorosła, to 500+ się nie należy, bo to przecież na dzieci :)
Ja bym zlozyla te papiery o 500+. Dala jej cala ta kase.
Przed pierwsza wyplata 500+ zabralabym jej telefon, laptop i wiekszosc rzeczy niepotrzebnych jak tablet. Z kazdego 500+ potracalabym jej za rachunek na telefon, internet (1/4) i splate telefonu, laptopa. Dostawalaby np 250zl miesiecznie. Jakiekolwiek kosmetyki, ciuchy, buty (poza np zimowymi, czy na wf) musialaby sobie kupic sama. Nauczylaby sie szybko szacunku do pieniadza. Jakby chciala wrocic na dawny uklad to bym nie pozwolila przynajmniej do 18tki.
I super. Chyba sama bym na to nie wpadła. Za to kazałabym jej opłacać własne rachunki na telefon, kazała dopłacać 1/4 do wody, prądu, ogrzewania, gazu, jedzenia i oczywiście od dziś sama się ubiera. Szybko by jej zabrakło i jeszcze prosiłaby o powrót do wcześniejszego stanu.
Super, że utarliście jej nosa ;). Poza tym, to niech się lepiej nauczy szacunku do pieniędzy, bo marnie z nią będzie.
Jesteście świetni. No cóż, nietrudno rozpieścić dziecko, gdy ma się pieniądze, a kiedyś ich nie było, ale wasze podejście jest godne pochwały.
Myślę, że córka zapamięta sobie tą nauczkę. Brawo :)
Oby więcej takich nauczek. Nie wychowujcie jej na typową rozpuszczoną córkę lekarzy. Po pęczki takich teraz na studiach widzę 😉
Żebyście się nie przejechali. Od Was może i nie dostała, ale w końcu wpadnie na pomysł że może zrobić sobie własnego pięćset plusa.
Jedyny kto się na tym przejedzie to ona sama. Bo tych pieniędzy nie dostanie ona tylko opiekun prawny jej dziecka, bo ona jest nieletnia - czyli jej rodzice. A jak stanie się pełnoletnia i dostanie te cudowne 500+ i szybko jej braknie to oczy się otworzą, ale już będzie za późno.
@Tajemnica17 Skoro ma 17 lat, to bardzo możliwe, że zanim zdążyłaby to dziecko urodzić, to byłaby już pełnoletnia ;) Z całą resztą oczywiście się zgadzam :)