#T5U1n

Moje wesele, pierwszy taniec i biegający dzieciak - w porę udało nam się odsunąć. Poprosiłam rodziców małego, żeby go pilnowali, coby nic nie zmalował. Jaką odpowiedź otrzymałam? To tylko dziecko! Okej, rozumiem.

Po kilku godzinach to samo dziecko biegało po sali ze szklanką soku. Szkoda, że zauważyłam to dopiero kiedy wylał na mnie ten sok. Rozpłakałam się i zaczęłam krzyczeć na niego. Mąż próbował mnie pocieszać i przyniesionymi przez kogoś serwetkami wycierać plamę. Wtedy przybiegła madka młodego i zaczęła się na mnie drzeć, że DZIECKO JEJ STRESUJĘ. Ja płakałam dalej, a kilku gości naskoczyło na tę kobietę. Wyszła obrażona.

Plama wyschła, ale żółty ślad jest widoczny na nagraniu za każdym razem, gdy stoję do kamery lewą stroną.
mals Odpowiedz

suknia slubna kosztuje majątek i moze byc pamiatka na pokolenia.Matka dzieciaka powinna Ci oddac kase.Moja siostra sprzedala suknie ze połowę ceny a takiej zniszczonej się przecież nie da.

honestly

Chyba sobie żartujesz. O pralni chemicznej słyszałaś? xD Jasne, że z nagrań nie usunie plamy na sukience, ale z sukienki spokojnie można to zrobić. I nie wiem czemu się tak ludzie jarają tą kiecką, zamiast wypożyczyć i potem oddać, to traktują to jak jakiś wielki skarb. Ważniejsze jest to, że jest się z osobą, którą się kocha, a nie, że się miało piękną sukienkę za 5000 EUR, która się teraz przewala w szafie, bo PAMIĄTKA.

WildDiam0nd

to pomyśl sobie @honestly, że gdyby ta suknia była wypożyczona to autorka posta byłaby w znacznie gorszej sytuacji, ponieważ pewnie musiałaby za tą sukienkę zapłacić

milA00 Odpowiedz

Nic mnie tak bardzo nie wkurza jak rodzice pozwalajacy dzieciom na wszystko bo "to tylko dziecko". Ostatnio stałam w sklepie przy kasie a dwóch dzieciaków biegalo między ludźmi, przepychajac się lokciami,a matka jak gdyby nic pakowala sobie zakupy bo po co zwrócić uwagę przynajmniej sobie zakupy w spokoju zapakuje. A najbardziej wkurzyla mnie moja koleżanka, która się na mnie obrazila bo zwróciłam jej uwagę żeby jej syn jadł przy stole bo nie będę później mylą ścian w świeżo malowanym pokoju mojego dziecka po sladach tłustych rak.

xxyyzz

Dziecko to mały człowiek, przyszłość narodu. W dzieciństwie uczą się najwięcej. Gdy dziecko podrośnie to się te maDki dziwią, czym je pokarało, że dziecko je bije lub się nie słucha.

ShadowC Odpowiedz

Dlatego moja siostra robiła wesele bez dzieci. Było to najlepsze wesele jakie można sobie wyobrazić. Nikt nie latał Ci pod nogami i każdy mógł sie czegos napić. Na poprawiny można bylo już z tymi dziećmi przyjść i było bardziej rodzinnie niż imprezowo. Było dużo głosów sprzeciwu co do tego pomysłu i narzekania ciotek, ale juz po wszystkim wszyscy byli zadowoleni i przyznali młodym racje. Niestety ale taka impreza to nie miejsce dla dzieci.

lessthan3 Odpowiedz

Dlatego na mój ślub nie zapraszałam dzieci. Sama też nigdy bym nie poszła z dzieckiem na impreze alkoholową.

diq1

Jak goście to przyjęli? Sama myślałam, żeby w zaproszeniu napisać, że zapraszamy bez dzieci i dołożyć taka "wkładkę", karteczkę z informacją, że chętnie opłacimy opiekunkę, jeśli nie będą mieli ich z kim zostawić, ale nie wiem, jak to zgrabnie zrobić, żeby się pół rodziny nie poobrazalo. Chociaż z obrażeniem to pół biedy, bardziej by mnie bolalo, jakby nie przyszli bez uprzedzenia i pół sali zostało by puste....

lessthan3

Po prostu wpisywałam na zaproszeniu imiona zaproszonych osób bez dopisku "z rodziną". Oficjalnie mówiłam, że impreza dla dorosłych. Nikt się nie obraził, wszyscy zaproszeni przyszli.

981001

Bozu, rodzina mojego faceta poobrazalaby sie, ze szok :|

Dajpysk Odpowiedz

Dlatego na wesele nie zaprasza się dzieci...

Przekliniak

Dlaczego? Kwestia tkwi w wychowaniu.

Dajpysk

Nawet jezeli bedzie sie zachowywac grzecznie to wesele trwa do bardzo poznych godzin w ktorych dzieci powinny spac. Dziecku tez trzeba jakies zajecie znaleźć bo nawet najlepiej wychowane dziecko kiedy sie nudzi daje w kosc rodzica = zapewne nie będą się przez to dobrze bawic. Można jeszcze powiedzieć z 10 powodow ale dodam jeszcze. Czy wzięcie dziecka na impreza z 90% gości nawalonych z czego pewnie połowa nie będzie pamiętała wesela to taki dobry pomysl?

DODA

Ja tam byłam na weselu jak miałam jakieś 11 lat, był jeszcze kuzyn w tym samym wieku i dwa lata młodsza kuzynka. I wszystko było ok, bo byliśmy grzeczni, umieliśmy zająć się sami sobą i tańczyliśmy w kąciku sali, jak reszta gości. Do tego nikt tam nie pił alkoholu literami. Niektórzy mniej niektórzy więcej, niektórzy wcale, więc po prostu wszystko wyszło dobrze. Myślę, że z dziećmi na jakiejś imprezie to kwestia wychowania, wieku i organizacji dorosłych, więc czasem faktycznie lepiej nie brać, ale nie zawsze.

Nalli

DODA też jestem za tym, żeby dzieci nie zabierać na wesele, ale mam na myśli takie do 5-6 lat. Takie dzieci same sobą się nie zajmą, trzeba je pilnować i wesele do późnych godzin nocnych jest dla nich męczące.

IrisvonEverec

Byłam na weselu kuzynki męża z 9 miesięczną córką. Poza nią było chyba jeszcze z 10 dzieciaków w różnym wieku. Żadne nic nie nabroiło, moja córka nie sprawiała wrażenia znudzonej/wystraszonej, wręcz przeciwnie. Po naszą małą przyjechali moi rodzice jakoś po 18 i u nich spokojnie poszła się myć i spać. Nie wiem, co się działo z innymi dzieciakami, nie moja sprawa, ale nie wchodziły nikomu w drogę na pewno. My wróciliśmy koło 2 w nocy i na drugi dzień jechała z nami jeszcze na poprawiny. Serio nie widzę żadnego problemu w dzieciach na weselach, tylko trzeba znać te dzieci (wiedzieć, czy serio nie są jakieś popi*rdolone) i zapewnić im jakieś rozrywki, traktować, jako pełnoprawnych gości, a nie zmuszać do siedzenia przy stole i rozmawiania z nawalonymi wujkami, bo tego nawet ja bym noe zniosła. Gdybym planowała teraz wesele, to nie wyobrażam sobie, będąc wraz z mężem "najstarszymi dziećmi" w rodzinach (nasi rodzice i jedni i drudzy pierwsi postarali się o potomstwo), bym nie zaprosiła dużo młodszych sióstr (mają 5 i 7 lat), czy kuzynostwa, które też mam młodziutkie. U męża jest trochę mniejszy problem, ale też są tam dzieci, które bardzo lubię. No i, w naszym przypadku, na wesele miałabym nie brać własnej córki, bo jest dzieckiem? Nie no, to nie dla mnie takie zasady. Rozumiem, są też inne sytuacje, jednak u mnie w, stosunkowo "młodej rodzinie" to brak dzieci nie ma dla mnie prawa bytu. Oczywiście nie robiłabym problemu, gdyby ktoś mnie zaprosił na wesele bez dzieci. Jakbym nie miała komu zostawić córki, to poprostu bym nie poszła i tyle. W końcu to nie ja, jako tylko-gość ustalam zasady, a nie chciałabym też psuć tego ważnego dnia parze młodej. ☺ Poza tym: jedno dziecko na sali wyglądałoby conajmniej głupio i na bank coś by narobiło. 😊

wichurka

@IrisvonEverec ale po co zabierać 9-miesięczne dziecko na wesele? rozumiem jeśli nie ma się z kim zostawić, ale po co zabierać je specjalnie?

CzarnaWdowa04

Ja byłam na weselu na którym był taki barek z koktajlami i podchodziło się i zamawiało z alko lub bez. Gdy ktoś nie odebrał zamówienia koktajl stawiany był na stoliku obok i czekał na odbiorcę. Podeszła do stolika 11-latka wzięła pierwszy lepszy koktajl nie zapytała czy może a potem były pretensje dlaczego my (młodzież na weselu) nie dopilnowalismy jej Dżesiczki.

CzarnaWdowa04

Pretesje były że strony matki dziewczyny. Na szczęście świadkowa w porę zainterweniowała

Hugme

Ja sobie nie wyobrażam wesela z dziećmi. Po prostu jest to impreza do późnych godzin, mnóstwo alkoholu, gdzie najważniejsi są nowożeńcy. A żeby takie dzieci miały przyjść i się nie nudzić to PARA MŁODA w większości przypadków musi wydawać więcej pieniędzy na wesele. A tu jakaś animatorka zabaw, a tu trzeba pomyśleć nad menu, bo dzieci nie zjedzą jakiś wykwintnych dań, a tu jakiś kącik zabaw. I się modlić, żeby w nie żaden szatan nagle nie wstąpił.

IrisvonEverec

@wichurka: Dlatego, że jestem rodzicem i wiem na ile mogę sobie pozwolić z moim dzieckiem, byśmy wszyscy, z córką na czele, byli zadowoleni. Ponadto: nienawidzę podrzucać córki pod opiekę nawet własnym rodzicom (w sumie tylko im ją zostawiam, gdy zajdzie potrzeba) na zbyt długo. Ufam im najbardziej pod słońcem, bardzo kochają swoją wnuczkę, ale mają też stosunkowo małe dzieci, dlatego nie chcę ich dodatkowo obciążać, nawet gdy mówią, że dla nich to sama przyjemność. To tylko ludzie, też mają prawo odpocząć po pracy i dniu ze swoimi pociechami, tym bardziej, że ze zwględu na wolne terminy sali, to wesele było w czwartek (pamiętam, bo jeszcze mąż miał problemy z urlopem). Córka w sumie była na weselu 5 godzin. Kiedy przyjechaliśmy na salę, zjadła co mogła z obiadu, pobrykała chwilę, zjadła mleko o 14 i uderzyła swoją normalną w 2 godzinną drzemkę, podczas której byliśmy z nią na zmianę lub razem z mężem na dworze. Tak właściwie to z tego czasu tylko 2 godziny była na samej zabawie, kiedy już się trochę rozkręciło, a zaraz potem odebrali ją moi rodzice o 18, by mogła pójść się umyć i spać o swojej normalnej porze. Gdybym cofnęła się w czasie zrobiłabym dokładnie tak samo.

@CoTamPierunie: Co prawda to moje pierwsze dziecko, ale myślę, że uśmiech i brak marudzenia raczej nie świadczy o tym, że maluch jest niezadowolony. A za życiowe osiągnięcie będę ją uważać za 20 lat, gdy będę mogła powiedzieć, że wychowałam dobrego i odpowiedzialnego człowieka. Na razie mogę mówić o małych sukcesach, postępach w wychawaniu, kształtowaniu jej. Ponadto nigdy nie lubiłam, gdy wszyscy pchali się do nas z łapami, bardzo cenię sobie intymność swoją i dziecka, dlatego z tym "chwaleniem się", to trochę poleciałeś/-łaś w tym przypadku. Nie zamiatajmy wszystkich pod jeden dywan.

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
LadyS Odpowiedz

Chyba bym publicznie wychłostała tę matkę za takie zachowanie..

zakretas123 Odpowiedz

Mam nadzieję,że chociaż rachunek za pralnię wysłałaś babeczce.

rogaliczek Odpowiedz

Dlaczego więc nie zrobiłaś wesela bez dzieci? Przecież to powszechna praktyka.

misiowelove Odpowiedz

na moim weselu na milion procent dzieci nie będzie. I na ślubie też bym wolała nie. Ostatnio byłam na ślubie koleżanki - w kluczowym momencie - czyli na przysiędze - jakiś dzieciak (miał ok. 3 lat) zaczął piszczeć i wrzeszczeć, bo matka zatrzymała go, gdy rozpoczął radosny bieg w stronę ołtarza.
Byłam też na weselu, gdzie tort spadł na podłogę, bo jakieś dziecko wbiegło pod stolik, na którym wjeżdżało ciacho.. -,-

Aswq Odpowiedz

Temu na moim ślubie będzie totalnie brak dzieciaków. Chociaż mówią mi, że takim sposobem dużo gości nie przyjdzie to mi to lotto :D oni niech żałują. Nie ma nic gorszego niż takie biegające przeszkadzające dzieci na najważniejszym dniu prawie każdej kobiety

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie