#TyrHi

Działo się to w szkole. Od pierwszego dnia podstawówki. Codzienne wyśmiewanie, że dobry z matmy, że wysoki, że okulary, że słaby z wf-u (wf wyglądał tak, że najpierw nikt mi nie podawał, a potem wszyscy się ze mnie śmiali, że nie umiem grać, bardzo często do śmiania się dołączali nauczyciele). Nawet gdy do klasy przychodził ktoś nowy i chciał się ze mną zaprzyjaźnić, reszta go nastawiała przeciwko mnie.

W gimnazjum przerodziło się to w horror, zakładanie worka na śmieci na głowę, przykładanie balona z narysowana głupią twarzą do twarzy i mówienie "to ty", podkładanie brudnych skarpetek pod nos, śmianie się, że mam dopiero pierwszy telefon w życiu, chodzenie za mną do domu, przyklejanie do kurtki kartki z napisem "kopnij mnie" - to tylko niektóre rzeczy, które działy się w ciągu całej szkoły.

Przychodziłem do szkoły równo z dzwonkiem żeby nie czekać z nimi przed lekcjami - zawsze to te 10 minut mniej wyśmiewania. Nie umiałem się z nikim zaprzyjaźnić. Jedynym wyjątkiem był wyjazd na 3 tygodnie do sanatorium, gdzie wszyscy mnie lubili, bo znali mnie bez tej "szkolnej oprawy". Jednak po powrocie do szkoły wyjazd do sanatorium był kolejnym powodem do śmiania.

W liceum - niby nikt się nie śmiał, niby najlepsze w mieście liceum, ale towarzystwo takie, że jedno hobby - alkohol, picie do upadłego, potrafili rok się jarać tym, że jeden kolega pił na urodzinach i wyrzygał pół wiadra; mnie takie coś nie bawiło, wolałem oglądnąć mecze, pojeździć na rowerze, zresztą nikt mnie tam nawet na osiemnastkę nie zaprosił.
Na studiach - 80% to dziewczyny, ale 95% zajęte i tylko ze swoimi chłopakami spędza czas i rzadko kiedy da się wyjść, a jak się idzie na studia, to się ma 19 lat, a wtedy każdy ma już jakieś swoje towarzystwo i nie wpuszcza do niego obcych.

Teraz mam 24 lata, zaraz kończę studia i praktycznie żadnych znajomych, nigdy nie miałem dziewczyny, nie umiem zbudować żadnej relacji, co kogoś zapraszam gdziekolwiek, to i tak mi każdy odmawia, na sylwestra zawsze siedzę sam. Jedyne co się zmieniło, to że mimo wszystko wychodzę sam gdzie się da, na koncerty, festiwale, na mecze, robiłem sobie wycieczkę do koleżanki z internetu itp. Ale od paru lat powracają co jakiś czas myśli samobójcze, stany depresyjne itp.

Piszę, bo co jakiś czas pojawią się tego typu wyznania o dręczeniu w szkole i chciałem pokazać, że nie jest to rzadki problem.
kirkel Odpowiedz

Hmm dla mnie 19> to właśnie taki czas, gdzie krąg znajomych to istny kalejdoskop. Szczególnie jak się jest studentem. Nikogo nie obchodzi czy byłeś lubiany w liceum i podświadomie sam sobie przypinasz łatkę i z góry zakładasz, że nikt cię nie polubi. Spróbuj się przełamać i np. pomóc komuś w nauce, a rozmowa sama się rozkręci.

bobylon89

Też mnie ta część wyznania zdziwiła. Zwłaszcza, że wiele osób przyjeżdża z różnych zakątków Polski, nawet świata.

Sigz

Z doświadczenia wiem, że zmiana środowiska nie rozwiązuje problemu. Też nie miałam najłatwiej. Idąc do gimnazjum w obcym mieście przed doświadczenia z podstawówki trudno było mi się aklimatyzować. To samo z przejściem z gimnazjum do liceum. Jak się tkwi w takim "zamkniętym kole" od zawsze, uwierzcie, że nie jest łatwo to zmienić. Nie wszystko jest tak proste, jak się wydaje, jeśli patrzy się na to z zewnątrz.

Zoltan

Mnie moje kumpele ze studiów na pierwszym roku nawet nie lubiły. Ale tak mi się jedna z nich podobała że uparłem się że się wkręcę

Feniks06

Też tak pomyślałem. Ze jeśli ktos twierdzi że idąc na studia już jest pozamiatane to chyba żyje w równoległym wszechświecie. Nie ma lepszego okresu w życiu człowieka by nawiązywać nowe znajomości niż na studiach. Ale jak to mówią... Ch**owej baletnicy to...

Hehee Odpowiedz

Ja mam 19 lat i od kiedy jestem na studiach, to moje życie towarzyskie się rozwinęło jak nigdy dotąd. Jest przeciwnie, niż mówisz - mam mało kontaktu ze starymi znajomymi, pojedyncze osoby, zawarłam dużo znajomości w akademiku, na wydziale albo w organizacji studenckiej, do której dołączyłam. Ciągle coś się dzieje, mimo, że studia ciężkie i czasochłonne, a ludzie otwarci jak nigdy dotąd.

LetItDie

Też mogę się pod to podpiąć. Jedyne osoby, z jakimi utrzymuję kontakt z poprzednich etapów edukacji to 2 moje przyjaciółki, z którymi mieszkam. Kończę pierwszy rok i do tej pory poznaję w taki czy inny sposób pojedyncze osoby studiujące ze mną. Podejrzewam, ze autor jest po prostu zamknięty na kontakty przez wzgląd na doświadczenia.

T0RI

Akademik to osobna czasoprzestrzeń chyba. Broniłam się długo, a teraz za żadne skarby się nie wyprowadzę. To chyba jedyne miejsce, gdzie z wycieczki do pralni można wrócić pijanym i z 5 nowych znajomych ❤️

TakaJa12345 Odpowiedz

Jeździsz na rowerze, lubisz piłkę nożną, co Cię boli zapisać się do klubu sportowego? Bywać raz czy 2 w tygodniu i grać w coś z ludźmi którzy mają takie zainteresowania jak Ty?
Tylko nie idź tam jako ofiara, pierś przed siebie uśmiech i "cześć chłopaki, jestem x, moge z wami grać?"
Caly klub potencjalnych kolegów.

Softkitty1 Odpowiedz

Ja lubię nerdów, dobrych z matmy i w okularach. Sama się z nerdem umawiam. Nie wszystkie kobiety mają taki sam typ faceta np wysoki brunet z widocznymi mięśniami, więc z czasem spokojnie kogoś sobie znajdziesz.

Austerlitz Odpowiedz

Z moich obserwacji wynika, że masa ludzi skreśla kogoś zaraz po pierwszym wrażeniu, a potem ojejojej wszyscy są głupi, nie mam znajomych, to ich wina itd.
Miałam znajomą, która jeczy że nie ma znajomych, ale do niej nie zagadać, bo jest dziwna, ta się dziwnie ubiera więc też nie, tamta jest z patologii, ta nie robi zadań.
Sama moich przyjaciół poznałam dopiero po roku chodzenia do szkoły, na początku wydawały się wredne.

motofaza Odpowiedz

Witaj w klubie kolego ;) miałem podobne przeżycia. Po wszystkim wyszedłem na ludzi ale znajomych brak. Czy coś ze mną nie tak ? Myśle ze nie , może po prostu ze tak powiem brak mi okazji do poznania kogoś . Raczej jestem z tych bardziej mięśniach nie śmiałych, pewnie spowodowane to jest tymi przeżyciami z przeszłości. Ktoś ci napisze idź do klubu itd ale jakoś to nie działa. Zacząłem śmigać od niedawna na motorku, może w tych kręgach poznam kogoś ciekawego

Zihat Odpowiedz

Rzekomy powód napisania wyznania zamieszczony w ostatnim akapicie jest kiepski. Powszechnie wiadomo iż dręczenie w szkole jest popularne, a kolejne wyznanie o tym absolutnie niczego nie zmieni.
Sensownym powodem jest wyrzucenie po prostu tego co Ci na duszy leży i sądzę że to jest rzeczywisty powód wyznania.
Jesteś wciąż młody, jeszcze wiele może się zdarzyć. Czasem jedna niepozorna decyzja może sprawić wiele zmian w życiu. Czasem trzeba dać tylko sobie i innym szansę.
Przedewszystkim powinieneś odbudować swoją wiarę w siebie. Zadaj sobie pytanie w czym jesteś dobry, jakie masz hobby i staraj się na początku realizować w tym obszarze. Tak możesz poznać znajomych, takich z którymi będzie Cię łączyć wspólna pasja i wspólny temat. Nawet zagadać jest wówczas nie trudno, bowiem możesz wymieniać swoje poglądy czy po prostu pogłębiać wiedzę o tematyce w której już jakąś wiedzę masz.
Ważne żeby przełamać pierwsze lody, później już jakoś to leci. Np. Poznajesz znajomych znajomego a przynajmniej nabierasz wprawy w nawiązywaniu relacji.
Ludzie lubią osoby pewne siebie i wesołe, czasem trzeba takiego poudawać. Niestety zdecydowana większość to egoiści i jak widzą nieśmiałego i smutnego człowieka to omijają go szerokim łukiem, nie szanują go, zbywają, a czasem nawet wstydzą się z nim przebywać. Właśnie obracanie się w kręgu osób powiązanych wspólną pasją już na samym starcie daje ci dużego plusa do pewności siebie, mianowicie wspólny temat na długie rozmowy, a dodatkowo możliwość wspólnego spędzania czasu przy czynnościach które lubicie. To właśnie powoduje nawiązywanie i budowanie relacji.
To leży w Twoich rękach. Jeżeli jesteś sprawny i zdrowy to nic nie staje na przeszkodzie, aby zawalczyć o siebie.

MechaPomarancza Odpowiedz

Przepraszam, ale muszę to napisać. Może to że nikt Cię nie lubi to nie przypadek? Może to z Tobą coś jest nie tak?
Jeżeli kilka osób cię nie lubi, to może z nimi jest coś nie tak, jeżeli wszyscy, to już problem z Tobą.
Ja po pierwszym roku studiów zerwałam z chłopakiem. Toksyczny związek, który sprawił, że nie miałam w ogóle znajomych, bo wszyscy byli "wspólni". Dodatkowo zmieniłam kierunek i dookoła sami nowi ludzie. Zaczynałam dosłownie od zera. Nikogo nie znałam, a jakoś udało mi się znaleźć nowych znajomych, bardzo fajnych ludzi o podobnych zainteresowaniach. Popracuj nad sobą. Zadaj sobie pytanie: czy ja chciałbym się zaprzyjaźnić z samym sobą....

KochamKaczki

Może po latach bycia dręczonym w szkole ma problemy w nawiązywaniu relacji. Takie samospełniające się proroctwo.

jejejejejej

lol xD
widzę, że ktoś nie potrafi spojrzeć inaczej na problem, bo skoro nie potrafisz nawiązać kontaktu TO Z TOBA JEST PROBLEM.

Pelikanowa Odpowiedz

Byłeś dręczony, ale jeśli chodzi o liceum i studia to zwyczajnie marudzisz. To chyba normalne, ze młodzież w liceum pije.

Agatulka Odpowiedz

Pogadajmy jeśli chcesz

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie