Karaluch wlazł mi pod poduszkę. Nie, żebym się bał, ale poświęciłem dwie godziny na jego poszukiwania i go nie znalazłem. Moje łóżko oficjalnie straciło funkcję łóżka. Od tamtej pory spałem na kanapie.
Albo żart językowy, i przy tym powtarzanie go nie ma żadnego sensu, albo serio się nie bał, tylko np. brzydził, albo nie chciał ryzykować tego, że może przenieść jakąś chorobę.
Wiaderny
Bać się a brzydzić to dwie różne rzeczy. Niewielu boi sie gówna a wielu się go brzydzi
bazienka
ludzie chodzi o przecinek...
poza tym nie boje sie np. myszy czy owadow, ale niekoniecznie chcialabym by cos po mnie lazilo w nocy i laskotalo, albo wlazlo do ucha, nosa, otwartych ust... czy zebym rozgniotla to cos zmieniajac pozycje podczas snu
ajatak
Nie żebym się bał, ale ma ktoś może do wynajęcia mieszkanie?
Miałam podobnie, raz po pościeleniu łóżka, już chciałam się położyć, ale zobaczyłam pająka (typowy, chudy) na mojej poduszce. Mama nie mogła mi pomóc, bo tak samo się boi, a tata akurat się kąpał. Postanowiłam wziąć puste pudełko od patyczków do uszu, złapać pająka i wyrzucić na balkon. Na początku plan szedł idealnie, jednak usłyszałam jak tata wychodzi z łazienki i postanowiłam się zatrzymać i wezwać go na pomoc. Niestety po przyjściu do pokoju pająka już nie było. Po przeszukaniu całego łóżka i jego okolicy z płaczem poszłam spać. Tata przekonywał mnie, że pająki nie chowają się w materiale, jednak nie miał racji... Dwa dni później ścieliłam łóżko (u mnie ścielić tzn. robić z łóżka kanapę, a całą pościel chować do schowka niżej), miałam wręcz pewność, że zaraz pająk znów mi się ukarze. Zdążyłam tylko skończyć tą myśl a on wyskoczył - okazało się że siedział pod prześcieradłem (mam takie na gumkę). Tym razem musiałam sama sobie poradzić (rodzice w pracy), na szczęście mój poprzedni plan tym razem wypalił i pająk poleciał na dwór :>
Aha i tak po prostu zamiast dzwonić po soecjalistów od mordowania takich zwierząt przeniosłes się na kanapę... Karaluchy jak i inne ich pokroju przenoszą choroby (na przykład pasożyty). Smacznego.
nie ma go w łóżku, bo śpi na kanapie:)
Nie ma go w łóżku bo śpi w jego uchu ;-;
"Nie żebym się bał"...
Albo żart językowy, i przy tym powtarzanie go nie ma żadnego sensu, albo serio się nie bał, tylko np. brzydził, albo nie chciał ryzykować tego, że może przenieść jakąś chorobę.
Bać się a brzydzić to dwie różne rzeczy. Niewielu boi sie gówna a wielu się go brzydzi
ludzie chodzi o przecinek...
poza tym nie boje sie np. myszy czy owadow, ale niekoniecznie chcialabym by cos po mnie lazilo w nocy i laskotalo, albo wlazlo do ucha, nosa, otwartych ust... czy zebym rozgniotla to cos zmieniajac pozycje podczas snu
Nie żebym się bał, ale ma ktoś może do wynajęcia mieszkanie?
„Karaluchy pod poduchy” nabrało sensu
Miałam podobnie, raz po pościeleniu łóżka, już chciałam się położyć, ale zobaczyłam pająka (typowy, chudy) na mojej poduszce. Mama nie mogła mi pomóc, bo tak samo się boi, a tata akurat się kąpał. Postanowiłam wziąć puste pudełko od patyczków do uszu, złapać pająka i wyrzucić na balkon. Na początku plan szedł idealnie, jednak usłyszałam jak tata wychodzi z łazienki i postanowiłam się zatrzymać i wezwać go na pomoc. Niestety po przyjściu do pokoju pająka już nie było. Po przeszukaniu całego łóżka i jego okolicy z płaczem poszłam spać. Tata przekonywał mnie, że pająki nie chowają się w materiale, jednak nie miał racji... Dwa dni później ścieliłam łóżko (u mnie ścielić tzn. robić z łóżka kanapę, a całą pościel chować do schowka niżej), miałam wręcz pewność, że zaraz pająk znów mi się ukarze. Zdążyłam tylko skończyć tą myśl a on wyskoczył - okazało się że siedział pod prześcieradłem (mam takie na gumkę). Tym razem musiałam sama sobie poradzić (rodzice w pracy), na szczęście mój poprzedni plan tym razem wypalił i pająk poleciał na dwór :>
Aha i tak po prostu zamiast dzwonić po soecjalistów od mordowania takich zwierząt przeniosłes się na kanapę... Karaluchy jak i inne ich pokroju przenoszą choroby (na przykład pasożyty). Smacznego.
Może do pipki ci wlazł?