#VVEWA
Byłam wtedy studentką II roku, wynajmującą pokój w większym mieście. Większość mojego czasu pochłaniały studia, nauka oraz praca w wolnym czasie. Za utrzymanie płaciłam z pomocą rodziców, którzy wspierali mnie trochę finansowo. Na czynsz, jedzenie, transport, środki czystości, kosmetyki, ubrania miałam, choć wiadomo - czasem trzeba było spiąć tyłek, żyć raczej skromnie niż rozrzutnie. Zamiast sznycla wiedeńskiego z sałatką za 20 zł, zjeść naleśniki w mlecznym barze za dyszkę lub kebsa w przerwie między zajęciami. A nieraz obywałam się w ogóle bez obiadów.
Pewnego dnia, kiedy wracałam zmęczona i głodna z uczelni, znalazłam na pustym przystanku czyjś portfel. W środku nie było żadnych dokumentów, jedynie dwie kopie fotografii legitymacyjnych, przedstawiających młodą dziewczynę na oko w moim wieku oraz 500zł w gotówce.
Schowałam go do torby. Biłam się z myślami, czy wysiąść po drodze i oddać zgubę na policję. Byłam jednak tak padnięta, że perspektywa szybszego dotarcia do domu i zjedzenia czegoś wygrała. Postanowiłam, że portfel zgłoszę w tygodniu.
Minęło kilka dni, tygodni, a ja nic z tym nie zrobiłam. Właściwie to tak, wydałam sporą część sumki na nowe buty (stare miałam już zniszczone) i inne pierdoły. Z biegiem czasu moje sumienie uciszyło się kompletnie i o wszystkim zapomniałam.
Jakiś czas później przed zajęciami rozmawiałam ze znajomymi i nagle jeden z nich wspomniał, że był niedawno na pogrzebie swojej koleżanki. Zapytałam, co się stało. Odpowiedział, że dziewczyna cierpiała na depresję, popełniła samobójstwo. Miała ciężkie życie i kilka problemów, których nie mogła rozwiązać, w tym długi oraz trudną sytuację finansową. Jakoś tak wyszło, że pokazał nam jej zdjęcie.
Zbladłam, poczułam się słabo i wyszłam do toalety. Tego dnia na zajęcia nie poszłam.
Obecnie chodzę do psychologa, biorę też leki psychotropowe. Udzielam się charytatywnie, kiedy tylko mam wolną chwilę. Nie ma dnia, aby nie stanął mi przed oczami obraz tej dziewczyny. Często sama mam myśli samobójcze. Żyję w ciągłym poczuciu winy, niepokoju, miewam koszmary, z których budzę się nieraz cała zlana potem. Do ludzi robię dobrą minę do złej gry, chociaż znajomi pewnie zauważyli, że trochę się zmieniłam, ale nikt nie wie dlaczego. I bardzo dobrze, zasłużyłam na to.
Morału nie potrzeba, apelu też.
Jak jest naprawdę cienko z kasą, to polecam jeść w domu, a nie na mieście. Kilo ryżu, marchew, pietruszka, seler i za parę złotych jesteś najedzona przez tydzień. Jedzenie kebsów jako najwyższa forma oszczędności? Serio? Albo skrajny brak zaradnosci, albo tak naprawdę nigdy ciężko nie było...
@guitarist albo też worek ziemniaków i kilo mięsa plus jakaś surówka i da się wyżyć samemu w 1 tyg a na dodatek smacznie i zdrowo
Ziemniaki i mięso to zdrowo xDDD ta surówka to chyba by musiała zjeść kilo liściastych żeby pokryć zapotrzebowanie na wszystkie witaminy i minerały...
Nie łudźcie się, to nie jest zdrowe jedzenie, dieta musi być różnorodna i opierać się na wielu warzywach i liściach, a węglowodany i tłuszcze powinny być też wartościowe a nie olej który jest pozbawiony wszystkich witamin poza E i do tego makaron/ryż. To że są kalorie nie znaczy że jest cała reszta. Tym sobie można nieźle rozwalić organizm i nawet się o tym później nie dowiecie, bo lekarze zazwyczaj nie zlecają badań kontrolujących poziom witamin, tylko od razu przepisują tabletki na rozwalone hormony itp.
Współczuję ci, ale skąd mogłaś wiedzieć? Besides, znając naszą polską policję, dziewczyna i tak pewnie nie dostałaby portfela z powrotem
To może prewencyjnie zabiore ci kilka stówek?
Aż tak potrzebne było wplecenie tu angielskiego słówka? Ludzie, zrozumcie, że to nie wygląda fajnie tylko głupio.
Pisze to ktoś o nicku "OMBoze". Zrozum, że to nie wygląda fajnie, tylko głupio. ;)
Kiedyś wtrąciłam angielskie slowko do komentarza i dostałam 130 minusów i kilka hejtów <3
OMBoze - o mój Boże, a nie oh my boże, także nie widzę tu problemu ;)
Jeszcze btw bym zrozumiał, bo tak się często pisze, ale to besides takie z dupy wyciągnięte, tak jak te laczki
Dajcie spokój, LaczkiZDupy nauczył/a się nowego słowa po angielsku i teraz musi to wszystkim pokazać :-D
Nie ma to jak się dowalać do byle bzdury, byleby tylko pohejtować. Wspaniałe młode pokolenie Grażynek.
Avoiding a słowo hejty z jakiego języka pochodzi? :D
Ale to jest słowo które zostało po części spolszczone i utarło się w mowie potocznej. A wstawianie angielskiego słowa w tekst, w miejsce gdzie pasuje całą masą polskich słów jest zjebane.
To drogie buty kupujesz, skoro wydałaś na nie sporą część z 500zł. Żreć też możesz w domu, a nie na mieście. "Czemuś biedny? Boś głupi"
Psychotropy z powodu znalezienia portfela? Przeciez nie z tego powodu popełniła samobójstwo.
Nikt nie popełnia samobójstwa przez 500 zł. Miała o wiele większe problemy.
Myślę, że autorka zadręcza się tym, że to, że dziewczyna zgubiła portfel z 500 zł i go nie odzyskała, gdyż autorka go nie oddała, mogło być kroplą przepełniającą czarę. Nie wolno zapominać, że w stanach, które później prowadzą do podjęcia próby samobójczej, ludzie widzą wszystko przejaskrawione, a wszystkie problemy wydają się większe. Z pewnością zgubienie pieniędzy nie było powodem targnięcia się na życie, ewentualnie mogło być jednym z wielu bodźców, które jeszcze bardziej dobiły tamtą dziewczynę.
No bez jaj. Nawet, jeśli dziewczyna była w stanie, w którym utrata 500 zł jej "przepełniła czarę" to i tak sama odpowiada za to, że się do tego stanu doprowadziła.
Warto wziąść pod uwagę że dziewczyna miała kłopoty finansowe i długi, a w takich sytuacjach każdy grosz się liczy. Przyczym mało kto normalnie nosi tak dużą kwote pieniędzy przy sobie.
Cóż, nie okradłaś jej w żaden sposób. Po prostu znalazłaś jej portfel. Odniesienie takiej zguby na policję, jak bardzo szlachetne by to nie było, nie uważam za jakiś wymóg, czy konieczność. Za swoje roztargnienie człowiek czasami płaci i tyle.
Z resztą, nie wydałaś tych pieniędzy na głupoty, a i skąd mogłaś wiedzieć, do kogo należą. Nie przejmuj się tak :)
A poza tym nie wiadomo, co by z takim portfelem bez dokumentów na policji zrobili. Może wcale nie wróciłby do właścicielki.
Nie chcę wyjść na osobę bez serca, czy coś w tym stylu, bo też uważam, że autorka niepotrzebnie się aż tak zadręcza tą całą sytuacją, ale, o ile nie okradła tamtej dziewczyny, to już przywłaszczenia dokonała. Mogła zrobić zdjęcie tych zdjęć, wstawić na portal społecznościowy i znaleźć tę dziewczynę. Nie musiała iść na policję, jest wiele innych sposobów.
Autor tego wpisu to idiota. Oczywiście, że zgodnie z prawem należy zgłosić na policję taki fakt. A Ty autorko przyczyniłaś się do śmierci młodej osoby.
Obawiam się, WhiteBaran, że to ty jesteś idiotą.
CO ma nie oddanie portfela do przyczynienia się do samobójstwa kogoś? xDD
@WhiteBaran00
tamta dziewczyna nie zabiła się dlatego, że zgubiła portfel...
Autorka przywłaszczyła go i kase, mimo że w środku były skany legitymacji, więc wiedziała do kogo należy.
Okradła. Według prawa to przywłaszczenie sobie pieniędzy i jest karalne.
I skąd mogła wiedzieć? Otóż w portfelu była legitymacja, na niej widnieją dane osobowe.
Skąd wy nagle wzięliście tę legitymację? Tam były tylko zdjęcia i kasa.
Zdjęcia legitymacyjne to jeszcze nie legitymacja...
... tak czy siak autorka miała zdjęcia, więc mogła ustalić czyj to portfel. Ale pieniądze wolala ukraść.
To, że zdjęcia się zgadzały, nie znaczy, że to był jej portfel. Ile osób ma moje zdjęcie w portfelu albo ja czyjeś. Głowa do góry. Jak miała tak ciezka depresję, to myślę, że nawet te 500zł nic by nie zmieniło.
Czytałam to wyznanie kilka razy i jedyne uczucie jakie się we mnie zrodziło to złość. Złość na dziewuchę, która ukradła cudzą własność. Przywłaszczenie to też kradzież i lubię nazywać rzeczy po imieniu.
Skojarzyła mi się ta sytuacja z niedawno przeczytanym apelem pewnej staruszki która w warszawskim parku zostawiła torbę i teraz szuka znalazce, by oddał jej pamiątkową portmonetkę po zmarłym mężu. W sprawie staruszki jednogłośnie chyba budzi się współczucie i chęci pomocy. W wypadku wyznania autorki dziwią mnie komentarze, że przecież nic się nie stało i dziewczyna na pewno nie popełniła samobójstwa z powodu pieniędzy. Czy można z całą pewnością stwierdzić, że nie to było powodem? Może ta kasa miała być przeznaczona na leki antydepresyjne, może na weekendowy wyjazd do znajomych czy rodziny, która udzieliłaby wsparcia? Nie można z całą pewnością powiedzieć jak potoczyłyby się losy samobójczyni gdyby odzyskała zgubę. Może dzięki temu nabrałaby zaufania do ludzi? Poczuła się mniej samotnie?
Autorko jesteś dla mnie zwykła egoistką (nie wierzę, że buty były dla ciebie niezbędne chociażby po informacji, że w tamtym czasie pomagali ci finansowo rodzice). Przez takich buraków traci się wiarę w ludzi a twoje wyrzuty sumienia są naturalną konsekwencją zachowania. Życzę by twoją zgubę ktoś sobie kiedyś przywłaszczył i byś poczuła jak to jest, niech karma wróci...
Przywłaszczenie to nie jest kradzież... Kradzieżą byłoby zabranie portfela komuś z kieszeni, a autorka po prostu go znalazła
Formalnie nie jest to kradzież, ale to ta sama złodziejska mentalność.
Na co zasluzylas? I niby czym? Zwykly przypadek, a ty sie histeryczko zachowujesz, jakbys sama ja zabila.
Nauczka na całe życie, by nie przywlaszczac sobie cudzej własności. Współczuję obecnego stanu zdrowia, ale niestety to są konsekwencje tej kradzieży.