#XHD7W
W jakim ja byłam szoku, gdy okazało się, że za przymierzenie sukni, która mi się podoba, muszę zapłacić 200 zł! Takie opłaty za przymiarki pobierają wybrane salony, gdy suknia ma wyższą cenę, czytaj kilka tysięcy.
Mało tego, w jednym z salonów wejście do pomieszczenia, w którym były sukienki z linii premium, było zastawione tablicą reklamową. Zastanawiam się tylko na jakiej podstawie klientki są tam wpuszczane, kto ocenia kogo stać, a kogo nie?
W niektórych salonach płaci się za wszystkie przymiarki. Biznes ślubny jest szalony, ale właśnie do tego doprowadzili ludzie, którzy są gotowi wziąć kredyt, byle tylko się pokazać. ;)
To też dlatego, że wiele osób "tylko przymierza" a potem zamawia wybrany model przez internet, gdzie jest taniej. Więc osobiście trochę się salonom nie dziwię, bo to mnóstwo roboty a potem zostaje się z niczym.
Tak, to oczywiście też. Ale to jest pokłosie ślubnej manii - ludzie chcą luksusu, na który ich nie stać.
Tak, dlatego najlepiej jest nie mówić wykonawcom, że coś jest na ślub, jak się da, tylko ogólnie na imprezę. Nie zrobiłam tak w sumie w żadnym przypadku, no ale mam wrażenie, że cena 3 x mniejsza. Osobiście omijałam takie salony, w których się płaci za przymiarkę, szczególnie jeśli nie było nawet opcji wejść sobie pooglądać czy w ogóle coś do przymiarki jest, tylko "można wejść tylko umówionym wcześniej, bo oglądać trzeba z naszą stylistka, do przymiarki należy mieć już próbny makijaż i fryzurę. Akurat nam się zwolniło miejsce..." No i zostało koniec końców wolne ;)
To fakt. Garnitur? Dwa tysiące razem ze wszystkim, co potrzebne. Garnitur ŚLUBNY? Wszystko trzy razy droższe, co z tego, że takie same jakościowo.
Różnica między sieciówką z ciuchami a drogim sklepem premium jakiejś bogatej marki jest taka, że w sieciówce zawsze ci odpowiedzą "Dzień dobry", a w drogim sklepie co najwyżej ocenią wzrokiem i uznają, że jesteś za biedna, by się z tobą przywitać.
A salony sukien to już w ogóle jakiś kosmos.
Na szczęście zawsze można taki salon ominąć i pojechać do mniejszego miasta wybrać coś ładnego.
To i tak tylko kupa białego poliestru.
Luksus ma swoją cenę. Ja na przykład marzę o ślubie gdzieś nad brzegiem oceanu, w białej sukni i wianku. No ale do tego potrzeba odpowiedniego mężczyzny
I dziewicy :) nie dziwki.
Zachowałeś czystość do ślubu?
Generalnie biel jest przeznaczona dla dziewic. Ale jest różnica między seksem przedmałżeńskim a prostytuowaniem się i waleniem swojemu partnerowi rogów.*
* jedynie dla potrzeby tego wątku, zakładam że piszesz o sobie prawdę.
Czyli nie. A próbujesz pouczać innych, typowy prawak hipokryta. To o czym piszesz to wyłącznie tradycja kościelna (z perspektywy wiary liczba partnerów nie ma znaczenia, grzeszysz tak samo jak ja). Ja natomiast mówiłam o ślubie cywilnym, gdzie biała suknia to element estetyki
To weź przynajmniej kolorowy ten wianek.
Jedna taka, ach cała na biało, ślub konieczne na Nordkap chciała. No i jak się pośliznęła i zaspę wpadła, to ją trzy godziny szukali. Znaleźli, odtajali i nawet całkiem sprawna była, tyle że odmrożone stopy trzeba było amputować. Mąż się jednak nie przejął specjalnie, stwierdzając że teraz to mu przynajmniej nie ucieknie.
No i siedzi teraz w patriarchalnym uścisku bez widoków na wyzwolenie z tych okowów.
Głupio wyszło.
Fajna anegnotka, ale co to niby wnosi? Ja na pewno nie będę brać ślubu w zimie