#Yb3aI

Opiszę wam jak jedna "impreza" zniszczyła mnie.
Sytuacja miała kilka lat temu.
Warszawa, weekend, noc, ja i mój przyjaciel [R] mieliśmy 19 urodziny (dzieliły nas 2 dni).

Byliśmy chwilę po maturach, do tego okazja by poświętować, postanowiliśmy więc wspólnie z kilkoma znajomymi pójść w miasto.

Centrum.
Zwiedziliśmy kilka pubów, klubów, środek nocy. Pada hasło - wracamy, do tego jedna koleżanka miała już dość, więc zwinęliśmy manatki i udajemy się do metra. Droga się dłużyła. Jak to w weekend - ludzi cały przekrój, grupka sobotnich zawadiaków w składzie kilku "karyn i sebixow" zaczęła nas zaczepiać. Nie chcieliśmy szukać wrażeń, wiec uspokoiliśmy wstępnie naszych panów i wracaliśmy dalej.
Grupka szła za nami, a wraz z nimi obelgi w nasza stronę, zaczepki, prowokacje, a nawet jakaś butelka.
W przeciągu chwili wywiązała się szarpanina nie do opanowania. Ktoś krzyczał, ktoś się szarpał, ktoś zadzwonił po policję. Jeden z nich wyciągnął coś ostrego (nóż, scyzoryk czy tulipan) R leży, towarzystwo ucieka, Z samej awantury pamietam krzyki, krew i R na chodniku, resztę jak przez mgłę. Za chwilę pogotowie, kilku gapiów, policja.
R jedzie do szpitala, niestety nie udaje się go uratować,może gdyby pogotowie było szybciej, może gdybyśmy wyszli 30 minut później lub wcale nas tam nie było...


Co w tym anonimowego?
Bo nikt nie wiedział, że R, oprócz bycia moim najlepszym przyjacielem, jest miłością życia.
Czy ktoś o tym wiedział? Nie. Nie miałam odwagi mu nigdy tego powiedzieć, kochałam go jak diabli, ale cieszyłam się tym co mamy - najfantastyczniejszą przyjaźń i bałam się tego zmieniać.

Od tej pory mimo pozornego "pozbierania się" a także godzin przegadanych wspólnie ze znajomymi jak i indywidualnie u psychologa, w każdym facecie jakiego spotkam szukam R, jego błysku w oku, jego bystrości, inteligencji, sposobu bycia, przez co każda znajomość szybko się kończy.
Mimo lat udało mi się coś stworzyć, coś poważniejszego, przełamać się w stosunku do jednego faceta, ale to dalej nie mój ukochany i skończyło się jak zwykle.
Nie wiem czy uda mi się kogoś znaleźć, stworzyć rodzinę, pokochać i nie szukać R w każdym mężczyźnie jakiego spotkam.
Dlatego kochani mówmy, mówmy do siebie, nie bójmy się uczuć, nie zostawiajmy wielokropków i niedopowiedzeń, żyjmy tak jak tego chcemy, a nie tak jak mówią nam nasze strachy i obawy.
Nie lękajmy się siebie!
paella Odpowiedz

Czy Sebix morderca został złapany?

Longtailedtit

Dobre pytanie....

SokoliWzrok

Powinna być kara śmierci dla takich śmieci jak on.

bazienka

nie tylko dla nich

Hvafaen

Najgorsze, że tacy ludzie chodzą po tym świecie. Szukają zaczepki i później sami kogoś ranią. Jak dla mnie to on powinien zgnić w więzieniu i codziennie ciężko pracować.

ohlala

Dokładnie, Hvafaen. Do pierdla, ale koniecznie pracować, a nie być utrzymywanym jak darmozjad.

bazienka

no bo na chilere takich dziadow utrzymywac i izolowac jednoczesie, nie wiadomo ile czasu
albo pracuja na siebie i to ciezko, zeby die meczyli fizycznie i nie mieli sily kombinowac
albo czapa, szczegolnie dla recydywistow
bo teraz to jest sanatorium jakies

Hvafaen

Po prostu nie chcę być odpowiedzialna za czyjąś śmierć, nie mogę i tyle, chociażby to był jakiś zbrodniarz.

milka90 Odpowiedz

Będziesz szukać R w każdym niestety. Ja też miałam swojego R. Zmarł 3 lata temu, bo jakiś 27-letni koleś z Koszalina w audii postanowił wyprzedzić tira. R jechał motorem, zmarł w szpitalu. Jestem w związku, kocham mojego narzeczonego, ale R jest ciągle w mojej głowie. Akurat mój R. wiedział, że go kocham (kocham od 13 lat) ale nie byłam gotowa na związek

VaianaMar Odpowiedz

Nadal go szukasz, bo on jest taką idealną miłością. Twój umysł Ci mówi że byłoby idealnie a nie można tego sprawdzić empirycznie. Łatwiej jest marzyć o nieistniejącym ideale niż pokochać kogoś prawdziwego, ale sądzę, że po otrząśnięciu się z żałoby warto popracować by oswobodzić się z tego mechanizmu.

bazienka

ano tak.. poza tym nie jest powiedziane, cyz bedac razem dogadywaliby sie tak samo, jak w zwiazku, mieszkajac razem itp.
ale mozg tworzy iluzje i sie jej trzyma

Corazwiecejpustki

Moze to glupio zabrzmi ale teraz na pewno beda sie dogadywac. Paradoksalnie przez to wlasnie, ze on nie moze nic wiecej powiedziec.

badar2 Odpowiedz

smutna historia, dołączę się do pytania czy złapano tego bydlaka morderce?

bazienka2

Od kiedy anonimowy troll jest taki empatyczny? :P

badar2

na to trzeba sobie zasłużyć wywłoko:)))

bazienka Odpowiedz

Wspolczuje mocno, sama przezylam cos podobnego, moze nie tak dramatycznie, bo nikt mi nie umieral na rekach, ale tez zamordowali mi przyjaciela ktorego kochalam (troche inna sytuacja, bo oboje sie kochalismy, ale bylo za duzo komplikacji, by byc razem)
dobrze, ze chodzilas na terapie
ze swojego doswiadczenia moge tylko powiedziec, ze po latach to mija (o ile nie bedziesz teog mielila w sobie w nieskonczonosc), jest lzej...
przytulam cie i trzymaj sie :)

xwiktooo Odpowiedz

Naprawdę bądźmy szczerzy :) ja też popełniłam ten błąd, a właściwie on tez. Wyznaliśmy sobie miłość za późno, oboje jesteśmy w związkach - niekoniecznie szczęśliwych ale obawa przez rozstaniem i niewiadomą przyszłością nas przerasta.

Filifionka30 Odpowiedz

Trzymaj się autorko, w życiu często mówimy za mało o ważnych uczuciach. Być może też to czuł tylko zabrakło odwagi..

bazienka2 Odpowiedz

A pomogłas mu chociaż jak się wykrwawial czy czekałas postulnie na zrm?

badar2

oho, jakie miłe pytanie. Po błędach widzę, że winko weszło i zaczynamy złośliwy ból dupy:))))) dobrze!! jak trolować to porządnie:))

paella

Wydawała się miła jak oryginał a to jednak kiepska podróba.
Badar@ dobrze pojechane

BisAm Odpowiedz

współczuję. U mnie było podobnie ale moja miłość nie umarła. A śmierć ukochanej osoby to na pewno większy ból. Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić...

bazienka2

"U mnie było podobnie, ale inaczej"
Czytasz swoje komentarze zanim je publikujesz?

badar2

ale umrze:) TaDa!!!!!

paella

2ka ma kiepski humor, bo się ostatnio tylko dopier@ala do wszystkich

Dodaj anonimowe wyznanie