Od około 2 miesięcy umawiam się z piękną i cudowną kobietą. Tydzień temu wyznała mi, że ma męża. Nie powiem, odrobinkę mnie to załamało, ale uznałem, że skoro jej to nie przeszkadza, to ja również mogę to kontynuować. Nie byliśmy w żadnym poważniejszym związku, jedynie randki w kinie, a później kolacja u mnie w domu...
Wczoraj zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy mam czas wieczorem na małe co nieco. Odpowiedziałem, że przykro mi, ale jestem już umówiony z przyjaciółką na piwo do baru. Zostałem więc przez nią zwyzywany, po czym oskarżyła mnie o zdradę i uznała, że nie zasługuję na szacunek.
Ach te kobiety...
Dodaj anonimowe wyznanie
Jej hipokryzja jest większa niż Mount Everest.
Co do...
No facet ma kochankę i się tym chwali.
Jak można się spotykać z kimś, kto zdradza? Skoro przyprawiała rogi mężowi, co miałoby ją powstrzymać od załatwienia ich tobie?
Ale co go to obchodzi? Przecież nie spotyka się z nią, bo najwyraźniej coś do niej czuje. Skoro nie przeszkadza mu jej mąż, z którym najprawdopodobniej też sypia, to jakie znaczenie miałby mieć kolejny mężczyzna. Są siebie warci, tutaj moralność nie istnieje.
- Skarbie, Co Ci jest, dlaczego jesteś taka zdenerwowana?
- Kochanek mnie wystawił dla innej!
Oboje jesteście siebie warci.
Bez przesady. Przecież on nikogo nie zdradził, ona owszem. Niektórym odpowiadają takie luźne relacje, a to już ich sprawa
A więc ofiara gwałtu przyczynia się do gwałtu.
Postawa dziewczyny - dla mnie niezrozumiała i wręcz żałosna, ale ty autorze także się nie popisałeś wchodząc w zwiazek z zamężną kobietą...
Jaki związek?
No w sumie nie zasługujesz na szacunek, skoro się z nią spotykasz.
Umawiasz się na randkę z dziewczyną, która ma męża... Dobra, rozumiem - nie znałeś go ale i tak powinieneś się z nim jakoś skontaktować, powiedzieć co odwala jego żona, bo w tej chwili niewinny człowiek żyje sobie w kłamstwie, może zastanawia gdzie wychodzi jego żona, może się martwi itd.
To w sumie w czym ona była taka cudowna?
Cudownie głupia?
Dla mnie oboje jesteście nic nie warci.
Dla mnie ty i sprzedawczyni w biedronce jesteście nic nie warci