#YsgT1
Oczywiście nie mówił po angielsku, ale po długim czasie udało się nam ustalić, że on z samego rana jedzie do Rzymu i chętnie nas tam zabierze. Co więcej - zaproponował nawet, że możemy u niego przenocować. Tak - 6 lat temu mój mózg uznał, że to doskonały pomysł. Poszliśmy do niego do domu, ale okazało się, że musimy udać się jeszcze na jakieś zakupy przed jutrzejszą podróżą.
Dotarliśmy pod mały sklepik gdzieś na uboczu. W środku było pusto, ale w trakcie, kiedy robiliśmy zakupy, zaczęło się pojawiać coraz więcej przedstawicieli jego nacji. Wszyscy na nas patrzyli i porozumiewali się ze sobą w niezrozumiałym dla nas języku.
Z mieszkania wzięłyśmy dokumenty i pieniądze, plecaki z ubraniami zostały. I - szczerze mówiąc - gotowe byłyśmy wrócić do Polski w tym, co miałyśmy na sobie. Na domiar złego podszedł do nas jakiś gość, który okazał się być Polakiem i powiedział, że mamy uciekać, jeśli życie nam miłe, bo (podobno) on doskonale rozumiał, o czym pozostali tak zawzięcie dyskutują. Kiedy poprosiłyśmy go o pomoc, to powiedział tylko, że same się w to władowałyśmy i on nie ma zamiaru nam pomagać i wyszedł.
Do dziś nie rozumiem, dlaczego wróciłyśmy z powrotem do mieszkania. Plan był taki, że zabieramy nasze plecaki i się zmywamy. Kiedy weszłyśmy, okazało się, że w środku jest koło 20 osób (sami mężczyźni) i rozkręca się jakaś gruba impreza. Zabrałyśmy nasze rzeczy i pobiegłyśmy do wyjścia. Aby dostać się na w miarę oświetloną ulicę (wtedy wydawało się nam, że tam już będziemy bezpieczne), musiałyśmy pokonać ok. 300 m. Ja miałam gaz pieprzowy, więc szłam ostatnia i miałam osłaniać koleżanki, bo one do obrony miały jedynie długopisy.
Imprezowicze ruszyli za nami, ale zdążyłyśmy wbiec na oświetloną ulicę... a tam pusto. W naszą stronę szło tylko dwóch groźnie wyglądających Murzynów. Jak się pewnie domyślacie, nasza tolerancja do przedstawicieli innych nacji spadła do poziomu krytycznego, ale ci przechodnie byli naszą jedyną deską ratunku. W dwóch zdaniach wytłumaczyłam im, o co chodzi, a oni stanęli w naszej obronie, mając za przeciwnika ok. 20 facetów. Nie mam pojęcia, co im powiedzieli, ale tamci szybko się oddalili.
Nasi wybawcy zaprowadzili nas na dworzec i czekali z nami do rana, w razie gdyby prześladowcy wrócili.
W trakcie rozmowy okazało się, że przez swój kolor mieli wiele nieprzyjemności, ale i tak zdecydowali się nam pomóc i uratować skórę. To dzięki nim mogę wam opowiedzieć o błędach młodości. Często pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony.
Zachowałyście się niepoważnie. Pójście z obcym gościem do jego mieszkania tysiące kilometrów od domu zakrawa o jakieś skłonności samobójcze.
Ze o wspomnianej barierze językowej nie warto wspominać...
W dodatku z Arabem... A chyba wszyscy wiemy jakie oni mają podejście do kobiet...
od tego sa anonimowe, mnie tez byloby wstyd sie przyznawac do czegos takiego ;)
A ja je rozumiem. Były już zmęczone, nie myślały jasno i potrzebowały pomocy, do tego były młode. Na największe potępienie zasługuje owy Polak, który nawet nie raczył pomóc swoim rodaczkom
Szczerze mówiąc, to i ja bym i nie pomogła na miejscu tego polaka bo najzwyczajniej w świecie bała bym się o własną dupe..
@pszemkowa nie dziwę się, że im nie pomógł bo wszyscy wiemy do czego zdolni są araby w grupie. Sama bym im pewnie nie pomogła bo najzwyczajniej w świecie bałabym się o swoje życie.
@maturazarogiem, może właśnie wiedząc "do czego zdolne są araby" i co mogliby im zrobić, właśnie mógłby pomóc. I nie chodzi tu nawet o heroiczną walkę z kilkunastoma mężczyznami, ale chociażby o głupie wytłumaczenie jak mogą dojść na dworzec, gdzie znaleźć nocleg, albo konkretnie opisać co je może czekać. Jak widać Polacy wcale nie są lepsi.
Przecież ten Polak uprzedził je o niebezpieczeństwie - może tylko tyle mógł zrobić, by nie narażać siebie na niebezpieczeństwo?
Łatwo się czepić faceta... Może przed sklepem czekała na Niego w samochodzie żona z dziećmi? Skąd mamy wiedzieć?
Idealnie by było, gdyby pomógł dziewczynom, ale może nie chciał narazić na niebezpieczeństwo swoich towarzyszy? Mnie też by bardziej obchodził los najbliższej rodziny, niż obcych dziewczyn...
a jakby poszły z arabami, ale w swoim rodzinnym kraju czy mieście to spoko? debilizm to debilizm kilometry nie maja znaczenia
Omg co za historia!!! Ale w sumie nauczka na przyszłość i dobra przestroga dla innych, tym bardziej ze te dzisiejsze czasy coraz bardziej dziwne. ..
. Niezapominajka
Ale nieodpowiedzialne zachowanie, aż mi mowe odebrało. Jeszcze same wpakowalyscie się do mieszkania obcego faceta. Mialyscie szczęście, że tych dwóch mężczyzn wam pomogło.
Moja koleżanka miała niemal IDENTYCZNA przygodę. Ten sam kraj i nacja. Nikomu nie można dziś ufać.
Może to właśnie autorka to twoja koleżanka?
Nigdy nic nie wiadomo.
Watpie, ale kto wie ;) świat jest mały. Może to towarzyszka mojej kolezanki;)
Cóż muslimy nawet wymyślili sobie taką grę. A polega ona na tym, że tłum "mężczyzn", a przepraszam: dzikusów, walczy o kobietę, ten który wygra brutalnie ją gwałci. Gra nazywa się: taharrush gamea.
Oby te dzikusy nigdy tutaj się nie przedostali.
Ale to Polska, takie średniowiecze, nie chcemy uchodźców! Kuzwa niech ich przyjmują ci którzy nasprowadzali tego scierwa do Europy. W tym jednym przypadku zgadzam się z panią Pawłowicz i jej komentarzem co do wypowiedzi Bono.
jestem ciekawa ile miałyście lat :)
wyprawa była zorganizowana na uczczenie pozytywnych wyników matur:)
Co wy miałyście w głowach?
Pod względem ogarnięcia i bezpieczeństwa mam swoją własną "tabelkę zaufania":
Azjata>Biały>Mongolski typ urody>Murzyn>Cygan>Arab
Dobrze że pomogli, bo kto wie co by się stało gdyby oni nieprzyszli.
Rodzice wam nie powiedzieli żeby nie ufać obcym? Czy to był wiek przedszkolny?