#ZUmCs

Urodziłam niechciane dziecko. To był mój największy życiowy błąd. Dziecko było z wpadki z partnerem. Do dziś nie wiem co konkretnie poszło nie tak, gumka była cała, więc chyba przypadkiem musiało się coś wylać. Ale do rzeczy, gdy okazało się, że jestem w ciąży, byłam tak załamana jak jeszcze nigdy. Nie chciałam tego. Lubiłam dzieci, ale nie byłam na nie gotowa. Za to mój ówczesny chłopak stwierdził, że damy sobie radę i wszystko będzie piękne i wspaniale. Ja z początku wątpiłam, wiedziałam, że nie poradzę sobie z tym, że ciąża mnie zniszczy. Jednak uległam. Dałam sobie wmówić, że jak zobaczę dziecko, to od razu pokocham, że po aborcji miałabym traumę, że to tylko hormony, a nie niechęć do dziecka.

Ciążę znosiłam bardzo źle, najgorzej chyba było z psychiką. Zaczęłam brzydzić się siebie i nienawidzić. Wiem, że to irracjonalne, ale znienawidziłam też chłopaka. Tak jakby by on zafundował mi to całe zło, choć wiadomo, że tak nie jest, bo seks był dobrowolny. Potem pojawiło się więcej problemów. Zachorowałam na depresję. Tak silną, ze nie podnosiłam się z łóżka, musiałam przerwać studia. No i do tego nie mogłam brać silnych antydepresantów ze względu na ciążę. Więc tak leżałam i leżałam, a brzuch rósł. Nie mogłam na niego patrzeć. Nie postrzegałam tego dziecka jak część mnie, owoc miłości itd. Dla mnie było ogromnym koszmarem.

Chłopak próbował mnie wspierać, jednak z czasem chyba sam miał dość i odsunęliśmy się od siebie. Potem był poród. Pęknięte krocze, cały zestaw wszelkich komplikacji. Cierpienie na darmo, wtedy już wiedziałam, że nie pokocham tego dziecka, gdy je zobaczę. Ja je wręcz znienawidzę. I tak było. Ten moment, gdy je zobaczyłam, pamiętam do dziś. Spojrzałam wtedy na mój największy problem, który w końcu przestał męczyć moje ciało. Dziecka nawet nie chciałam wziąć na ręce. Po porodzie byłam całkowicie odrealniona, apatyczna, miałam wrażenie, że mój mózg umarł. Nawet nie reagowałam, gdy ktoś do mnie mówił.

Wszystkim zajmował się chłopak... Przez tydzień. Gdy przekonał się, jak wygląda macierzyństwo, od razu zmienił podejście. Postawił mi ultimatum, albo ja "biorę się w garść" i mu pomagam z dzieckiem, albo je oddajemy. Wybór był dla mnie oczywisty, nie chciało mi się wtedy żyć, a co dopiero poświęcać resztki sił na opiekę nad czymś, czego nienawidzę i nie chcę. Nawet by to do niczego nie prowadziło, nie kochałam już partnera, a tym bardziej dziecka. Oddaliśmy je, tego dnia również się rozstaliśmy.

Ciąża zniszczyła moją psychikę, więc przez to ja mimowolnie zniszczyłam nasz związek. Zanikły we mnie wszystkie uczucia. Obecnie minął rok, dalej czuję się źle. Z jednej strony obwiniam siebie, że nie podołałam, nie potrafiłam pokochać, ale z drugiej strony ja w ogóle nie byłam w stanie. A z drugiej mimo wszystko czuję ulgę, ten koszmar się już skończył. Powoli wracam do siebie, jednak dalej się leczę na depresję. Może niedługo wrócę na studia. A dziecko... Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, nawet o nim nie myślę.
Usiasiusia Odpowiedz

Kobieta nie chce dziecka, cała odpowiedzialność spada na faceta, ale jemu szybko się jednak odechciewa wstawania w nocy i przewijania. To co? Oddajmy dziecko. A jak facet zwiewa i zostawia kobietę z dzieckiem to też powinna je oddać do bidula?

AmziToIzma

@wergil Kobieta ogólnie to jest traktowana jak popychadło. Nie może myśleć inaczej, niż facet. A jak już bardzo nie chce dziecka, to ma się pogodzić z tym, że ten zrobi innej na boku, bo "jak baba nie da obiadu, to facet zje gdzieś indziej".

To może działać w OBIE strony, tylko po co tak generalizować? Jaki masz w tym cel? Każdą sytuację można przedstawić z dwóch perspektyw i każda będzie miała tyle samo racji, co fałszu.

AmziToIzma

Mam wrażenie, że masz jakiś ogromny kompleks, bo to nie pierwsze wyznanie, pod którym generalizujesz kobiety, przedstawiając je jako wiecznie te złe lub irracjonalne. Ile Ty masz lat, że nie potrafisz zrozumieć, że każdy człowiek jest inny? Osobiście znam zarówno kobiety-szmaty i facetów-ch*jów, nie ma lepszej i gorszej płci, bo w kazdej znajdzie się tyle samo złych i dobrych. A to, jak mówimy o ogóle którejś z płci, świadczy wyłącznie o nas. Może właśnie w tym tkwi Twój problem?

livanir

W pewnym sensie rozumiem wergil. Racje, że w obu płciach jest tyle dobrych i złych. Tylko zawsze mnie zastanawiało... Jest wiele akcji, gdzie wspiera się kobiety. Akcje o przemocy w domu głównie kierowane w stronę kobiet, jak mówi się lub czyta o równo uprawnieniu to albo mówi się ogólnie o obu płciach, albo tylko o kobietach.
Nie raz czytałam artykuły, gdzie pierw było napisane, ze aborcja na życzenie, ale nic nie było o tym, by mężczyźni mogli zrzec się dziecka i płacenia na niego.
Wiem, ze przez dzieje kobiety miały przechlapane i dalej z mentalnością jest nie najlepiej, ale w niektórych aspektach mężczyźni są naprawdę dyskryminowani/poniżani(np. w wypadku gwałtu. Kiedyś było nawet o tym wyznanie).

AmziToIzma

Ja nie twierdzę, że mężczyźni nie są w ogóle dyskryminowani, bo są sytuacje, w których w ogóle nie bierze się po uwagę ich zdania i/lub uczuć. Najlepszym przykładem jest chociażby molestowanie czy przemoc, wielu facetów boi się przyznać, że padli ofiarą kobiety, bo często zamiast współczucia, pojawia się szyderstwo w kierunku nie napastniczki, a ofiary. To samo można powiedzieć o tym, który z rodziców bierze dzieci do siebie po rozwodzie, odpowiedź nasuwa się sama- kobieta.

To pokazuje, że obie płcie bywają dyskryminowane w różnych sytuacjach. Uważam jednak, że takie przepychanki "bo wy kobiety; bo wy faceci" są niepotrzebne, one tylko potęgują konflikt między ludźmi, a po co mamy się spierać bardziej? Ludzie powinni otworzyć w końcu oczy, dostrzec, że obie płcie mają w życiu niełatwo i wspierać się, walczyć o dobro WSZYSTKICH, a póki co bardzo daleko do tego, bo wielu ludzi woli obwiniać się nawzajem, zamiast podać sobie rękę i działać wspólnie przeciw wspólnemu wrogowi, jakim jest chociażby ta dyskryminacja...

GallAnonimEmanuela

wergil, zgadzam się z twierdzenie, że ogólniki dyskryminują, też jestem za akcją stop przemocy ogólnie a nie tylko wobec kobiet, jestem przeciwnikiem każdego rodzaju przemocy w stosunku do każdego człowieka, myślę, że to taki kompleks kobiet, bo tyle lat były dyskryminowane i teraz chcą się niejako odegrać za te wszystkie stulecia

Ginka

@wergil bo ty zawsze musisz wejsc komus do rozmowy i ciskac, ze nie rozmawiaja akurat o tym o czym trzeba.
Duzy procent facetow nie musial walczyc o swoje prawa.
Faceci w ogole nie musza walczyc o to, zebt prawnie mieli mozliwosc plodzenia dzieci ( moze poza pewnymi azjatyckimi krajami).

Ale nie, wpierdzielasz sie znowy bo w ogromnym spektrum ludzkich upokorzen tobie nie pasuje, ze nikt nie tanczy wokol ciebie.
Zrob research. Zaloz temat. Zrob wlasne wyznanie. Zamiast pierdzielic o "o raju znowu zawsze o babach gadaja jak to one musza dzieci rodzic a faceci tez maja tak zle!!! Czemu w swoim osobistym bolu i prywatnym doswiadczeniu nie mowisz o cierpieniu facetow/dzieci z afryki/alkoholikow/komunizmie???"

Tak brzmisz. Osoba ktora wpierdziela sie w temat, w ktorym nikt przeciez nie zniewaza niefortunnosci zdarzen plci przeciwnej swiadczy tylko o tym, jak wkurza cie gadanie o specyficznym problemie odmiennej plci.
Too znaczy ty nic tak naprawde z tego nie rozumiesz. Po prostu chcesz zeby robili pod twoje dyktando.

Sa niesamowite wyznania od facetow i ja wciaz czekam az zobacze ich wiecej. Chce wiedziec jak to jest z drugiej strony.

Nie wpierdzielam sie tam i nie mowie "ojezuuuu ale mnie juz obrzydly te problemy co nie maja nawet minimalnego zwiazku ze mna! Bo ktos inny ma tak zle i nikt o tym nie mowi!"

Dorosnij do rozmowy, bo do przepychanek niczego specjalnego nie trzeba.

LittleSister

Przecież w drugą stronę, gdyby na kobietę spadła odpowiedzialność, a facet zachowywałby się jak Autorka byłoby tak samo. W związek, a szczególnie opieka nad dzieckiem wymaga poświęcenia obu stron :)

Dlaskomentowania Odpowiedz

Trochę wiem co czujesz. Zaliczylam wpadkę z chłopakiem z którym byłam zaledwie 3 miesiące w swoje 17 urodziny (prezerwatywa zawiodła). Gdy okazało się że jestem w ciąży świat mi się zawalił. Nie chciałam dziecka, bałam się. Jednak partner zapewniał że kocha, że damy radę. Rodzice i teście zaproponowali pomoc. Urodziłam. Nie byłam nawet pełnoletnia. Znienawidzilam swoje ciało które po cesarce nie wyglądało jak powinno a brzuch zwisal. Nie zajmowałam się synem. Przeprowadzilismy się do moich rodzicow. Ja spałam 24h na dobę a partner zajmował się dzieckiem. Poszłam do psychologa. Po pół roku od porodu byłam już inna osobą. Pokochałam dziecko, zmieniłam sie. Potrzebowałam czasu. Jednak gdy ją zaczęłam się więcej zajmować synem partner popadł w narkotyki, jego moja depresja wykonczyla... Razem trwalismy w toksycznym związku. Po 3 latach od porodu mimo brania tabletek okazalo się że znów jestem w ciąży. Powtórka z rozrywki. Ale rozstalam się z ojcem dzieci bo nie mogłam na niego patrzeć. Myślałam że to przez niego, znienawidzilam go , znienawidzilam siebie. Siedziałam taka 20-latka sama na wynajmowanym mieszkaniu z synem. Całe dnie się z nim bawilam i mówiłam że go kocham. Nastał dzień kolejnej cesarki. Mój ex był przy mnie. Ogólnie przez całą ciążę gdy nie byliśmy razem chciał być ale ja nie chcialam. Po porodzie gdy wszystko minęło stwierdziłam że dam mu szansę. Obecnie mam 23 lata, na palcu noszę obrączkę. A nasze dzieci to małe cudy. Dzięki nim świat jest cudowny. Codziennie przychodzą do naszej sypialni budzą przytulaskami i uśmiechem. Kocham ich najmocniej na świecie i oddałabym za nich życie. Do tej pory mam wyrzuty sumienia z powodu tego że ich nie chciałam. Teraz jak o tym myślę aż chce mi się płakać gdy pomyślę jaką byłam egoistką. Że martwilam że bardziej o swoje ciało i wygląd niż o życie małego czlowieczka. Mam nadzieję że Bóg mi to kiedyś wybaczy. Depresja robi z człowiekiem straszne rzeczy...

WiWa

Moim zdaniem nie powinno się uprawiać seksu, jeśli jest się niepełnoletnim i samemu chce się o wszystkim decydować. Bo nadal mogłaś nienawidzić dzieci, a jeszcze biednym rodzicom by może się dostało, choć to byłoby bardzo niedojrzałe. Bo najłatwiej winić innych (nawet w wypadku dostępnej aborcji na życzenie). To bardzo słabe. Zdaje sobie sprawę z tego, że pewnie mój komentarz się nie spodoba, bo kto by myślał o tym, że jest się zależnym od rodziców i oni nie muszą się na nic zgadzać, kiedy dużo przyjemniej i i łatwiej jest się skupić na swoich potrzebach, a później wszystkich obwiniać.

Gro9 Odpowiedz

Ja sie zastanawiam jak sobie radziły z tym wszystkim nasze matki.... które nas rodziły, pracowały, ciąża nie była dla nich końcem świata zy kariery.... przecież patrząc na te wzystkie historie tutaj i komentarz to nie dość że powinno być nas o połowę mniej (bo reszta się nie urosziła dzięki aborcji to większość żywych powinna być z domów dziecka a przynajmniej z adopcji....). Czy to to obecne pokolenie jest jak z gówna ulepione czy to nasze rodzicielki były jakieś inne.... z kosmosu czy co...

queenB Odpowiedz

Znajomi od niecałego roku są rodzicami adopcyjnymi... 7 lat czekali na dziecko. Może są rodzicami dziecka autorki, kto wie? Żadna to pociecha dla autorki, ale mówię to do ludzi, którzy proponują aborcję: nigdy nie widziałam, żeby ktoś cieszył się z zostania ojcem tak, jak ten mój znajomy. Po prostu szał, jak bardzo kocha swojego syna. Mówicie o cierpieniu 3 osób - chyba 2, bo dziecko szybko trafiło do kochającej rodziny. Cieszę się, że nikt nie abortował dziecka moich znajomych iwszystko skończyło się w szczęśliwej rodzinie...

Ryby Odpowiedz

Depresję w ciąży można i trzeba leczyć! Depresja w ciąży jest częstsza niż cukrzyca ciążowa. Są leki, które są dopuszczone w ciąży i są dużo bezpieczniejsze niż depresja matki, która dla dziecka często kończy się tragicznie. Tak jak skończyła się tutaj. Bardzo współczuję autorce i dziecku.

Lunathiel

Owszem, masz rację, można i trzeba - tutaj się zgodzę. Jednak fakt, że są leki antydepresyjne "dopuszczone" dla kobiet w ciąży nie znaczy, że taka terapia jest zawsze możliwa. Bo tak:
a) lekarz ginekolog prowadzący ciążę może nie zgodzić się na taką terapię - bo różne komplikacje, jak w przypadku autorki, mogą sprawić, że potencjalne korzyści z leczenia nie przewyższają potencjalnych negatywnych jego efektów, czyli ryzyka powikłań, w tym np. poronienia.
b) pula tych leków jest ograniczona. Są to pewnie głównie SSRI, bo uważane są ogólnie za najbezpieczniejsze antydepresanty - a jak wiadomo, nie na każdego te "bezpieczne" leki pierwszego rzutu zadziałają. Po prostu istnieją cięższe przypadki, przy których ta prosta, typowa farmakoterapia nie ma szans.

Deifess Odpowiedz

Nie wypowiem się na ten temat, bo szkoda słów. To wyznanie jest zwykłą propagandową bajką jak wiele rzeczy pisanych tutaj. Ktoś napisał to tylko po to, żeby zrobić gównoburzę.A wy się kłócicie jak szympansy

hiperbolka Odpowiedz

Jak uprawia się seks, należy być gotowym na konsekwencje. A nie płakać, że nie dam rady :)

Buszujacywzbozu Odpowiedz

Lubiłam tą stronę dopóki nie zaczęła propagować aborcji. Ostatnio coraz więcej pojawią się wyznań jak to szczęśliwy jest człowiek po aborcji (czyt. Zabiciu innego czlowieka) i jaki jest nieszczęśliwy bo się nowe życie pojawiło. Ktoś tu napisał w komentarzu, że ten wylew wyznań tematycznych jest specjalnie. To oczywiste.spójrzcie, minusowane wszystkie komentarze które piszą , ze adopcja jest ok.Czemu minusowane?
Współczuję autorce, ze tak źle potoczyło się jej życie ale cieszę się, ze musi się pozbierać po urodzeniu dziecka A nie po aborcji.
Tak czy inaczej, anonimowe wami steruja, próbują wpływać na to jak i co myślicie. Szkoda, bo nie ważne jakie macie poglądy, ważne żeby były wasze A nie narzucone i lykniete bezmyślnie.

bialamurzynka Odpowiedz

Nie myślisz, a piszesz wyznanie...

XxULTRAKNUR6969xX

Nie myślę o nim =/= nic się nie wydarzyło, a ja o tym nie pamiętam i nie miał to na mnie wpływu

Nalli Odpowiedz

Cieszę się, że nasze matki i babki tak się nie użalały nad sobą.

XxULTRAKNUR6969xX

Ty się ciesz że byłaś chciabym dzieckiem i nie miałeś powodu by sluchacttakich zażaleń/byłeś niechcianym i na tyle głupim dzieckiem, by zrozumieć, że coś jest nie tak

Cosin

Użalały tylko nikt ich nie brał na poważnie i stwierdzał, że to fanaberie ;)

Nalli

Albo jest też trzecia opcja, moja matka i ojciec to były jednak osoby odpowiedzialne i zrównoważone psychiczne.

XxULTRAKNUR6969xX

Jak dwie dorosłe osoby uprawiające seks z zabezpieczeniem (bo prezerwatywa zawiodła) można nazywać nieodpowiedzialnymi? Czy ty w ogóle czytasz to, co komentujesz?

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie