#aF9YP
Z narzeczonym (jesteśmy ze sobą od 6 lat) od roku wiemy, że jesteśmy na nie gotowi emocjonalnie. Natomiast w momencie, kiedy myśleliśmy, że jest stabilnie, w mojej firmie usunięto całe działy. W tym mój.
Stwierdziliśmy wtedy, że do pełni szczęścia brakuje nam doświadczenia życia za granicą, więc wyjechaliśmy. Suma summarum stwierdziliśmy, że to nie dla nas. Tęsknimy za rodziną, kulturą, naszym mieszkaniem. Planujemy wrócić do Polski po ślubie. Jako że ceremonia nigdy nie był dla nas priorytetem w związku, mamy zarezerwowaną salę na lato 2027, na 7mą rocznicę związku.
Natomiast od pół roku oboje nie możemy przestać myśleć o wróceniu do domu wcześniej i powiększeniu rodziny. No w życiu nie wiedziałam, że można czegoś pragnąć aż tak...szalenie.
Czysto teoretycznie pracę w Polsce narzeczony znajdzie bez problemu, a mi się macierzyński należy z kraju, w ktorym obecnie jesteśmy (ok 4.5zł miesięcznie netto). Mieszkanko mamy spore, 70m2
Jedyne, co nas jeszcze powstrzymuje, to koszty ślubu, które jeszcze nas czekają i zachcianka wymiany mebli i AGD w polskim mieszkaniu.
Ale z drugiej strony, z tego co słyszałam, to nigdy nie jest tak, że jest się w pełni gotowym. A emocjonalnie oboje nie możemy się doczekać, przegadaliśmy obowiązki po ciąży, dzielenie się obowiązkami przez 1 rok, plan awaryjny w przypadku depresji poporodowej, sposób wychowywania dziecka. Zgadzamy się we wszystkim. Wiem, że będziemy dobrymi rodzicami.
Co byście zrobiły na moim miejscu? Czysto analitycznie logicznym jest, że najlepiej byłoby iść standardową ścieżką ślub - remont - dziecko.
I taki był plan. Z tym, że nie wiem, co się z nami dzieje. Oboje nie możemy przestać myśleć o tym, jak bardzo chcemy tego małego szkraba, ktory nawet jeszcze nie istnieje.
Mam takiego znajomego z poprzedniej pracy, który któregoś dnia oznajmił, że jego narzeczona jest w ciąży. Po gratulacjach pogadaliśmy sobie i okazało się, że na pewnym etapie obydwoje stwierdzili,.że chcą i jak tylko to stwierdzili, to zaczęli się starać. Kiedy zaszła w ciążę, ona była na okresie próbnym, który miał się skończyc jeszcze w czasie trwania ciąży (roczny okres próbny). Termin porodu przypadał blisko ich zaplanowanego terminu ślubu. Mimo to w pełni świadomie zdecydowali się na dziecko. Ślub przesunęli na dwa miesiące później, w pracy dali jej podwyżkę i przedłużyli umowę mimo wszystko. Kolega stwierdził, że on przede wszystkim chce mieć rodzinę, a jak będzie trzeba, to pójdzie fizycznie gdzieś robić, zawsze sobie jakoś poradzą. I uważam, ze bardzo mądrze ustawił priorytety. Dobrego momentu na dziecko faktycznie nie ma nigdy, a nigdy nie wiesz czy za rok się nie dowiesz, że masz przedwczesna menopauzę albo jakiś inny losowy wypadek sprawi, że już nie będziecie mogli mieć dzieci. Nie czekalabym na Waszym miejscu
Autorko, czego konkretnie oczekujesz? Że powiemy Ci tu "rób dziecko"? I pójdziesz do partnera i powiesz "14 anonimowych osób napisało że powinniśmy się zdecydować na dziecko, więc robimy"? Twoje kontrargumenty mogę natychmiast obalić. Koszty ślubu: wystarczy ślub cywilny i potem iść na obiad z rodziną. Wymiana mebli? Jeśli są w złym stanie, można kupić w sieciówce, nie trzeba zamawiać u stolarza. Albo poszukać na olx za śmieszne pieniądze. Agd? To samo, albo poczekać na czyszczenia magazynów. Ale może po prostu CHCESZ wystawnego ślubu i nowiutkich mebli i sprzętów, to też jest ok. Tylko pytanie do ciebie/was, czego chcesz bardziej. Poza tym, nie nastawiaj się że stwierdzicie że chcecie dziecko już i za tydzień będziesz w ciąży. Zdarza się, ale to na prawdę nie tak częste jak się wydaje.
Ślubu cywilnego w Polsce kosztuje 84 zł.
Jak będą jej płacić 4,5 zł miesięcznie netto, to za parę lat się nazbiera XD
Co z tego że ślub kosztuje 84 zł skoro dochodzi cała masa kosztów dodatkowych?
Do USC trzeba jakoś dotrzeć. Z buta na ślub to nie bardzo, a wiesz ile teraz bilety publicznej komunikacji kosztują? A to dopiero czubek góry lodowej!