#aibew

Pamiętacie historię o chłopaku, który gardził bułką z makiem, a wciskał swojej dziewczynie kajzerkę z kabanosem i spóźniał się 40 minut na spotkania? Nadchodzę z opowieścią o sylwestrze.

Umówiliśmy się na imprę z jego znajomymi. Ja na święta zjeżdżałam do domu. Podróż trwała zwykle 5 godzin. 26 grudnia, a więc nadal w święta, przyjechałam do akademika, bo byłam z nim umówiona, że cały tydzień aż do Nowego Roku spędzimy razem. Gdy dałam znać mu, że jestem na miejscu, on raczył napisać SMS, że plany się zmieniły, bo impreza sylwestrowa odwołana. Myślę - nic straconego, pójdziemy na koncert sylwestrowy z tv (akurat był w naszym mieście). Zaraz dostałam kolejnego esa, że ON JEDNAK NIE CHCE spędzić ze mną tych 7 dni od świąt, bo woli się pouczyć do nadchodzącej sesji. Nie wkurzyłabym się aż tak, że mnie znowu wystawił, gdyby to wszystko napisał, gdy byłam jeszcze w domu u mamy, te kilkaset kilometrów i 5 godzin jazdy wcześniej, a nie gdy właśnie wysiadłam z busa po 5 godzinach podróży w DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT! Pozostało mi siedzieć samej w akademiku i gapić się w ścianę, bo nikt normalny nie wraca 26 grudnia do akademika, podczas gdy mogłam te ostatnie dni roku spędzić z rodziną. Byłam tak wkurzona, że aż płakałam. Wygarnęłam śmieciowi jak się przez niego czuję. Zlitował się i stwierdził, że łaskawca spotka się ze mną w co drugi dzień, a sylwestra spędzę z jego rodziną. I wiecie co robiliśmy w tego sylwka? Siedzieliśmy z jego mamą, tatą i babcią i oglądaliśmy w telewizji TEN SAM KONCERT, KTÓRY NA ŻYWO BYŁ GRANY W NASZYM MIEŚCIE. Księciuniowi nie chciało się na niego pojechać kilka stacji tramwajem, wolał obejrzeć w tv. Postanowiłam z nim zerwać już 26 grudnia, ale zrobiłam to dopiero w Nowy Rok, gdy odwiózł mnie do akademika, bo nie chciałam być kompletnie samiutka przez 6 dni, i to jeszcze w sylwestra.
PatrzePrzezOkno Odpowiedz

Ja bym jednak odżałowała te 5 godzin podróży i wróciła do domu rodzinnego.

AmziToIzma

Też bym tak zrobiła. Też mam do domu niecałe 5h pociągiem, ale w takiej sytuacji kupiłbym bilet od razu i pojechała albo jeszcze tego samego dnia, albo na drugi dzień. Wolałabym spędzić te kilka dni z własną rodziną (która na pewno ucieszyłaby się, że jeszcze z nimi pobędę), niż z takim chłopakiem...

Pestgirl

Też. Od razu. Lepsze to, niż gapienie się w ścianę przez te 5h.

charade

Nie każdego stać na bilet

bazienka

a na wyywenie przez praw tydzien stac? jakby siedziala w domu, to jadlaby ostatki ze swiat i nie wydawala hajsu, a bilet studencki na pewno kosztuje mniej niz tygodniowe wyzywenie ( dla przykladu wlasnie wracam z imprezy rodzinnej na drugim koncu PL, 600 km, 8 godzin jazdy, bilet 70 zl, normalny)

Lyssa

Jeśli alternatywą było gapienie się w ścianę - i to dłużej niż podróż powrotna, oraz "co drugi dzień spedzanie czasu" z osobnikiem, z którym i tak planowałać zerwanie - to dla mnie wybór byłby oczywisty. tydzien z rodzina, zamiast tygodnia męczenia się z jakimś trepem.

Jeśli chodzi zaś o finanse na bilet - jakieś napewno były - chociażby to co miało być na impreze sylwestrowa

Martynozaur Odpowiedz

I w ostatnim zdaniu masz źródło swoich problemów. Wolałaś spędzać czas z człowiekiem, który traktuje cię jak gówno, bo "nie chciałaś siedzieć samiutka". Naucz się szanować swoją samotność.

Dusiolek

A przede wszystkim pokochać siebie i spędzać ze sobą czas.

Mikser

Dokładnie! W swoim własnym towarzystwie też można miło spędzić czas

Berlinka Odpowiedz

Ty jakas niepoważna jesteś, że jeszcze mu pozwoliła warunki stawiać. Mogłaś do domu wrócić, a nie pozwalać traktować się jak smiecia.

TamtaInna

To mogła pożyczyć od rodziców.

bazienka

etanolan nie wmawiaj mi, ze kupowanie zarcia przez tydzien siedzenia w akademiku bedzie tansze niz bilet do domu, serio
w dodatku ulgowy

Theo666 Odpowiedz

Przykro mi, ale sama jesteś sobie winna. Spotykałas się z prawdziwym burakiem, któremu dałaś sobie wejść na głowę, dałaś się traktować jak śmiecia. Z braku szacunku do siebie samego nic dobrego nigdy nie wychodzi. I szczerze nie wiem, patrzac na to wyznanie, czy wyciągnęłas z tego jakiekolwiek wnioski - wydaje mi się, że nie, i z kolejnym się to powtórzy. Fajnie by było, jakbym się mylila

JamesMoriarty Odpowiedz

No i super.

Tsaru Odpowiedz

#06oPi jakby ktoś szukał poprzedniego wyznania (m.in o bułce z makiem).

Fantagiro Odpowiedz

Nieprzyjemnymi komentarzami się nie przejmuj. Ludzie mają tendencję do mówienia innym co powinno byli zrobić, bo wydaje im sie, że są silniejsi. Ale jakby przyszło co do czego i sami znaleźli by się w takiej samej sytuacji to jestem pewna, że nie wszyscy by się zachowali tak jak Ci piszą że powinnaś. Cieszę się, że gościem się rozstałaś. Ktoś taki nie był gotowy na związek moim zdaniem. Mam nadzieję, że teraz jest ci lepiej i jesteś szczęśliwsza bez niego. Powodzenia.

Barbel Odpowiedz

A czy przypadkiem w poprzednim wyznaniu nie mówiłaś, że z nim już zerwałaś? No i jak na moje to za bardzo go przeżywasz. Też byłam w podobnym związku i nie ma co robić "hitów" z takich buraków. Zapomnieć, nie przeżywać i zacząć lepiej żyć. :)

Zihat Odpowiedz

Tak to jest jak dwójka niedojrzałych ludzi wchodzi w związek. Przed wyjazdem na sylwestra nie mogłaś upewnić się czy wszystko jest aktualne ? Wogóle to był związek ? Rozmawialiście ze sobą ? Bo ta relacja wygląda mi na puszczanie sobie smsa raz na kilka dni. Pewnie posypią się minusy, ale co tam. Autorce delikatnie mówiąc zabrakło zdrowego rozsadku.

Dodaj anonimowe wyznanie