#bea7b
Pochodzę ze wsi, z patologicznej rodziny. Tylko u nas największym problemem nie był ojciec a "matka". Alkoholiczka, Wielka Pani, zapatrzona w siebie dwulicowa żmija, wysługująca się dziećmi.
Całe dzieciństwo byłam traktowana gorzej niż reszta rodzeństwa. Jak nie miała za co mnie bić to wymyśliła powód. I nakręcała ojca do przemocy, głównie wobec mnie. Rzadko bywał w domu (to były lata 80'-90'), pracował żeby utrzymać 7-mio osobową rodzinę. Nie usprawiedliwiam go, mógł rozmawiać zamiast bić.
Tak więc dzieciństwo upłynęło mi pod znakiem krwi i siniaków. Katowany Kopciuszek. W szkole podstawowej ukrywałam co się dzieje w domu. Kto by zresztą mi uwierzył, że moja "matka" zasiadająca na stanowisku przewodniczącej Rady Rodziców, jest potworem? A ojciec, właściciel firmy katuje mnie niemal codziennie? Tak myśli dziecko.
Wsparcie dawał mi najstarszy brat, niech będzie Maciek. Opiekował się mną. Nauczył mnie wiele. Między innymi jak się bronić.
W gimnazjum byłam jedyną "nową" w klasie. Szybko się jednak zaaklimatyzowałam. W klasie był też ON - Radek. Przezywał innych, rzucał cudzymi rzeczami, a czasem nawet bił. Nauczyciele jedynie upominali i to NAS, bo Radziu ma przecież ADHD, więc nie można go winić. Nie wtrącałam się w bójki z Radkiem. Do czasu...
Do klasy w połowie roku dołączyła Basia. Radek obrał ją sobie za cel, bo była cicha. Któregoś dnia uderzył ją i wtedy coś we mnie pękło. Rzuciłam się na niego i... pobiłam agresora! Stałam się klasową gwiazdą. A Radziu po kilku kolejnych moich "interwencjach" wyłączył swoje ADHD.
W wieku 17 lat zgłosiłam na policji sytuację w domu. Straciłam za to dach nad głową, a sprawę umorzono z braku dowodów. Jednak nie żałuję. Poznałam wtedy mojego męża, też z patologicznej rodziny i mamy razem 2 dzieci.
Z patologią jest tak, że albo ją powielasz albo odwracasz o 180 stopni. My swoje odwróciliśmy. Wychowujemy dzieci z głową, a nie z pasem. Uczymy ich żeby reagować kiedy widzą, że komuś dzieje się krzywda.
W zeszłym roku nasz syn, mały rycerz, poszedł do przedszkola. Po kilku dniach zauważyłam, że wraca markotny i na wszystko reaguje złością. Zapytałam go co się dzieje. Wtedy opowiedział mi chłopcu, Kubie, który bije dziewczynki. W tym kuzynkę naszego syna. Młody nie wiedział co ma z tym fantem zrobić.
Następnego dnia zapytałam przedszkolanek o Kubę i o to dlaczego nie reagują skoro bije dziewczyny. Co usłyszałam? Bo ON MA ADHD! Krew mnie zalała. Tego dnia powiedziałam Młodemu, że jeśli znów zobaczy, że Kuba bije dziewczyny, to ma stanąć w ich obronie i po prostu go zlać. Tak też zrobił. Kilkanaście razy...
Nie chcę użalania się nade mną ani rad jak wychowywać dziecko. Opisałam tylko część mojego życia. Bo mogę.
Ja swojego syna uczę, żeby nigdy pierwszy nie zaczepial ,ale jak go ktoś uderzy lub popchnie ma prawo oddać, bronić się.
Popieram całkowicie
To samo mówię mojemu synkowi 😊
Też tak tłumaczę mojemu bratankowi. Oddać mocniej i lecieć powiedzieć przedszkolance. Sama byłam tak wychowywana i uważam, że to super metoda. Tak samo, jak bratanek się zapomni i mnie uderzy, zwracam mu uwagę, a następnym razem oddaję.
Mnie tak rodzice uczą i jestem silniejsza od niejakich chłopaków z klasy i ze mną nie zadzierają ^^
Mi zawsze tata powtarzał - pierwsza nie zaczepiaj, ale jak ktoś Ciebie zaczepi to oddaj. Swoje dzieci będę uczyła tego samego :)
' radziu po kilku moich interwencjach wyłączył swoje ADHD ' 😂😂😂
A co później było z młodym? Co z tym Kubą? I jak zareagowały przedszkolanki?
Tego mi tu brakuje.
Autorko?
Znaki..?
Dolaczam sie
.
.
Czekamy :)
.
A ja przykładowo mam to głęboko w dupie
.
.
ADHD nie objawia się biciem dziewczynek więc dziwne, że nikt nie reaguje.. Twój syn dobrze zrobił.
Gratuluję postawy i wewnętrznej siły. Z własnego doświadczenia powiem, że niektórzy rodzice - ponieważ oni mieli źle, to niech się ich dzieci cieszą, że mają ciut lepiej. To przykre kiedy dorasta się w innym środowisku niż rówieśnicy, a rodzice i tak uważają że mieli gorzej. Trzymaj tak dalej, niech młodzież zdrowo się chowa :)
"Katowany Kopciuszek" a teraz "Piękna i szczęśliwa księżniczka"
"Bo mogę" - uzasadnienie wszystkiego 😎
No akurat opisać swoje życie może ;)
Nie zgadza mi się trochę to wyznanie...lata 80-90 Tata właściciel firmy ? Za komuny nie było własności ,jak już mógł być dyrektorem. No i to gimnazjum, też się nie zgadza bo jeżeli żyłas w latach 80-90 to wtedy był inny system szkolnictwa 8klas w podstawówce.
W Polsce gimnazja pojawiły się w '99 więc...
Więc autorka musiałaby się urodzić w minimum 89 żeby pójść do gimnazjum, nie wiem skąd te lata w wyznaniu.
@olulka musiałaby się urodzić w 1986r. lub później. I może tak się urodziła i opisuje wydarzenia z przełomu lat 80/90. Co do bycia właścicielem. W tamtych czasach zdarzali się często "prywaciarze". Jej ojciec mógł mieć małe przedsiębiorstwo ;)
Abigail, to i tak nieco dziwne że autorka pisze o czasach kiedy miała 2-3 lata :d Ale dobra już niech jej będzie każdy sam stwierdzi czy tekst jest autentyczny czy też nie ;)
To brak wychowania, a nie ADHD. Podobno ta choroba została wymyślona.
Nie została. ADHD naprawdę istnieje, ale tak wiele osób wrzuca je do jednego wora z niewychowanymi bachorami, że potem ludzie myślą tak, jak ty.
W tym przypadku to jednak niewychowany bachor, którego bicie innych zostało usprawiedliwione ADHD, czyniąc go nietykalnym.
Mam ADHD stwierdzone lekarsko - jestem bardzo pokojowy i spokojny u mnie objawia się to czymś w rodzaju tickow, od kad pamiętam bezwladnie poruszam noga gdy siedzę lub leżę i nie uważam żeby ADHD kogokolwiek usprawiedliwialo do przemocy.
Lelel
No raczej, przecież temu nie zaprzeczyłam.
Otóż to, głupie tłumaczenie nieradzenia sobie z dzieckiem. A co do ADHD, to ma je kuzyn kuzyna. Tylko u niego objawiało się to złym obliczaniem ryzyka. Dawał się podpuścić i był gotowy np. chodzić po skraju dachu, bo dla niego to nie było niebezpieczne. Leczyli go chyba farmakologicznie, pilnowali, uspokajali, tłumaczyli i teraz nie ma już żadnych objawów :)
Świetnie wychowałaś :D