Od jakiegoś czasu nie mam siły już dalej próbować. Od młodych lat czuję się, jakby życie non stop dawało mi w mordę. W szkole byłam wyśmiewana i rzadko kiedy potrafiłam się odnaleźć, co zostało ze mną także w dorosłym życiu. Nigdy nie umiałam wpasować się w żadną grupę ludzi, co prawda w czasach liceum miałam kilku przyjaciół i znajomych, ale okazało się, że to też nie było to, chyba zawsze przyciągałam toksycznych ludzi. Zaczęłam chorować psychicznie, przewinęłam się przez masę psychiatrów i terapeutów. Mój stan pogorszył się, kiedy 9 lat temu zdradził mnie mój były. Okazało się, że przez pół roku był w związku z inną dziewczyną. Zaczęłam coś podejrzewać, kiedy przestał ze mną gdziekolwiek wychodzić, a sam spotykał się z dużą grupą ludzi na imprezach. Nawet na głupi spacer musiałam go wyciągać siłą (tak szczerze, to rzadko kiedy byłam w stanie go gdziekolwiek wyciągnąć). Załamałam się, nie wychodziłam z łóżka przez miesiąc (jedynie do pracy). I tak ciągnęło się to latami. Bywały lepsze momenty, ale przemijały. Spotykając nowych ludzi, po jakimś czasie i tak się od nich odcinałam, aż w końcu doszło do tego, że odizolowałam się kompletnie. Jest mi przykro, że rzadko kiedy byłam brana pod uwagę, jeśli chodziło o jakieś wyjazdy czy imprezy, byłam bardziej osobą, której można się było wyżalić czy spędzić czas, bo komuś było nudno. Nigdy nie miałam szczęścia do pracy, zawsze zmieniałam ją po kilku miesiącach na nową, wyjeżdżam do tej pory za granicę na sezon letni, chociaż w tym roku nie mam siły psychicznej na to, więc chyba zostanę w Polsce. Czuję, że zawiodłam rodzinę. Moja młodsza siostra jest kompletnym przeciwieństwem mnie. Zawsze była popularna, lubiana, wszyscy ją znali. Teraz ma takie życie, o którym ja mogę tylko pomarzyć, wyrosła na świetną osobę z dobrą pracą, narzeczonym, z którym planują mieć dziecko, co kilka miesięcy podróżuje po świecie ze znajomymi. Ma masę znajomych, którzy ją wspierają. Ma tylko 23 lata, a przeżyła więcej niż ja przez całe życie, co też mnie dobija, bo się do niej porównuję. Ja nigdy nie miałam takiej pewności siebie, nigdy mi się nic nie udawało, mimo że próbowałam, nigdy nie poznałam takich ludzi jak ona. Zawsze ma we wszystkim wsparcie od narzeczonego, przyjaciół, rodziny. Jestem strasznie zazdrosna, ale nie mogę dać po sobie tego poznać.
Nie wiem, ile jeszcze pociągnę, ale jest coraz gorzej. Mam skierowanie do szpitala psychiatrycznego w związku z głęboką depresją, która nie daje mi już funkcjonować. Chyba czas się tam udać.
Dodaj anonimowe wyznanie
Dziękuję, że Pani żyje. Może uda się, że lekarze wszystko naprawią, wtedy się Pani lepiej poczuje i osiągnie Pani wiele wspaniałych rzeczy? Poza tym, już jest Pani wspaniała. Wspomina Pani o byłym, o pracy, a to nie są sytuacje, które ma każdy. To, że jest Pani w stanie pracować i ma Pani gdzie pracować już jest wielkim osiągnięciem. Pani już jest wspaniała i Pani jest jedyną osobą, która myśli inaczej. Mam nadzieję, że będzie Pani zawsze zdrowa i szczęśliwa.