Miałam ostatnio swoje 17 urodziny. Za rok będę dorosła, ale coś mi bardzo przeszkadza. A mianowicie... nigdy się nie zakochałam i nie byłam w związku. I chyba nie chcę być. Może kiedyś zmienię zdanie, tego nie wiem. Nawet nie chcę „zabawiać się”. Nie obrzydza mnie to, ale nie potrafię wyobrazić samej siebie uczestniczącej w takim czymś. Nigdy nikt we mnie się nie zakochał (żeby było – nie jestem chyba brzydka, raczej jestem ładna, ale nie atrakcyjna). Obawiam się, że związek ze mną byłby toksyczny ze względu na mój charakter. Mam bardzo krótki lont, uwielbiam doprowadzać ludzi do szału, krytykuję wszystko i wszystkich i strasznie nie lubię ludzi wrażliwych na krytykę, którzy biorą wszystko jako atak na własną osobę. Wisienka na torcie jest taka, że jestem jeszcze strasznie nieśmiała – nie pasuje to do tego, co wymieniłam, ale jednak. I przyjaciół też mam bardzo mało, a jak mam, to nie interesują się mną zbytnio. Jestem introwertyczką, ale błagam... niech ktoś ze mną raz pogada, to nie boli.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak to ma prowadzić do szału, krytyki i twojego zadowolenia z tego, że ta osoba się zdenerwowała, to jednak owszem, to boli.
No z opisu wynika że jesteś nieśmiałą osobą, z której po zagadaniu wychodzi wredna suka. Mało to przyjemne i stawiam, że większość Cię po prostu oleje za takie zachowanie.
Po to ,żebyś go krytykowała i denerwowała?
Jak chcesz mieć przyjaciół, to musisz być zaprzyjaźnialna. Skoro znasz swoje wady, to nad nimi pracuj. Czy jesteś wystarczająco bystra, żeby je dostrzec, ale za mało, żeby je ograniczyć?