Siedzieliśmy u kumpla i rozmawialiśmy z jego mamą, jakie plany mamy po maturze itp., nic szczególnego, zwykła rozmowa. Nagle do pokoju weszła jego mała siostra i pyta nas: „Wiecie, że Paweł ma masturbację?” (chodziło o ich młodszego brata). Wszyscy wielkie oczy, o czym ona mówi, każdy udaje, że nie słyszał pytania, jednak ona nie odpuszcza. Ciągle dopytuje, w końcu kolega powiedział: „Możliwe, nie przeszkadzaj, rozmawiamy”, aby uciąć temat. Jednak to nie wystarczyło, bo jego siostra powiedziała: „Nie wierzycie mi? To go zawołam”. I zawołała. Przyszedł Paweł i się na nas patrzy, bo nie wie, o co chodzi. Nagle ich siostra mówi: „No pokaż im!”, a on pyta: „Co?”. A młoda mówi cała radosna: „Widzicie? Głos mu się zmienia, mówiłam!”.
Śmialiśmy się z 15 minut z tej „drobnej” pomyłki :)
Dodaj anonimowe wyznanie
To by było nawet śmieszne, gdyby to poprawnie napisać. Chociaż na tyle, żeby się nie zastanawiać, o czym to jest.
Da się to jakos zapisać, żeby miało sens?
Jeśli Paweł miał masturbację, to spoko. Zaskakujące by było gdyby miał menstruację.
Sama tego słowa nie wymyśliła. Być może ktoś ją podpuścił żeby coś takiego powiedziała - u nas kolega dał kilka złotych chłopcu z patologicznej rodziny żeby podszedł do nauczycielki i spytał - Czy pani jest k**wa?