#QGKpE
Więcej już nic nikomu nie kupię. Nikt nie rozumie, że mi z nieba nie kapie. Muszę ciężko pracować na swoje pieniądze.
#tJYax
Rankiem po obudzeniu się jechałam na zajęcia. W tramwaju spotkałam mężczyznę, który dziwnie się zachowywał: gdy tylko otwierały się drzwi, on wystawiał głowę na zewnątrz i zapamiętale pluł. Gdy jechaliśmy i nie mógł tego robić, ciągle wycierał usta chusteczką i trzymał głowę odchyloną do tyłu, jakby chciał powstrzymać ślinę przed wypłynięciem. Pluł jednak tak dużo, że już nie miał czym, po jakimś czasie tylko parskał i prychał. W pewnym momencie odszedł od drzwi i stanął za mną. Byłam pewna, że napluje mi na plecy, jak kobieta ze snu, więc się przesunęłam, on niestety też. Wysiadłam.
Od tego dnia coś mi się stało. Za każdym razem, jak widzę jakieś urządzenia sanitarne (wanna, umywalka, prysznic, WC - cokolwiek), chcę pluć. Czuję, że w ustach mam pełno śliny, że muszę się jej pozbyć.
Chyba mnie zarazili.
#KMFhb
Ostatnio spacerując korytarzami uczelni, oczywiście wgapiona w telefon, pomyliłam poziomy i weszłam do męskiej toalety, wprost na chłopaka stojącego przy pisuarze. Dopiero po chwili zauważyłam, że coś jest nie tak.
Ja w szoku z telefonem w ręku, on w szoku z sami wiecie czym w ręku... Wybiegłam stamtąd co sił w nogach, nie zdążyłam go nawet przeprosić.
Nigdy nie czułam się bardziej zażenowana i upokorzona własnym zachowaniem. Dostałam srogą nauczkę i staram się nie korzystać z telefonu w ten sposób.
#sEfnO
Jeśli zapytacie mnie na żywo, to odpowiem Wam, że to dzięki ciężkiej pracy, ale anonimowość umożliwia szczerość – gdyby nie szczęście, znajomości i DUUUŻY SPADEK, dalej siedziałbym w kubiku i słuchał pieprzenia szefa o taskach i dedlajnach.
Zabezpieczyłem tyle kasy, że przy obecnej sumie na oszczędnościówce jest samograjem – możemy co miesiąc żyć z odsetek, a kiedy sytuacja będzie krytyczna, wziąć część sumy na wydatki i za wiele nie stracić.
Fajnie? Gdyby było, nie byłoby tej historii.
Kiedy oznajmiłem moją decyzję żonie, ta wpadła w szał.
Darła się, że jestem nienormalny, że co jak będzie kryzys albo coś się stanie z tymi pieniędzmi, że ona też chce mieć dostęp do tego konta i ja mam się nie wydurniać, tylko pracować dalej.
Nie chcę. Chcę wychowywać nasze dzieci. Chcę dbać o pomidory w naszym ogrodzie.
Mam dość korpoświata.
Prześladują mnie myśli, że mi zazdrości, że chce rozpuścić te pieniądze na drogie wycieczki i bzdury, żebym musiał do pracy chodzić.
Nie dam jej.
Chcę być wolny, ale nie chcę stracić żony...
#KO2Kr
Jestem tu 2 lata. Słyszę, jak ludzie narzekają, że kawa (darmowa) niedobra, że klima chłodzi za bardzo, że team leader nie pozawala na palenie e-fajki przy biurku... I wtedy zastanawiam się – czy moje doświadczenia z poprzednich lat sprawiły, że „byle co” mnie teraz zadowala, np. wygoda, spokój, kawa, owoce, klima, kultura i pewien luz, czy coś ze mną jest nie tak?
Myślę, że dobrze, że kończy się kult pracy, ale przydałoby się, żeby takie osoby, które kompletnie nie szanują pracy i tego, co mają, poszły popracować chociaż trochę fizycznie – w 45°C na hali, gdzie zdjęcie słuchawek może uszkodzić słuch, w gastro, bo kto w gastro pracował, ten w cyrku się nie śmieje albo porobić cokolwiek innego, gdzie można się zmęczyć, pobrudzić....
Nazwijcie mnie boomerem, ale korpo to obecnie najlepsze co mnie w życiu zawodowym spotkało. Mam z tyłu głowy chęć otwarcia własnej działalności, ale boję się polskiej biurokracji, ZUS-u, US i tak dalej...
#4g9vh
Kiedy siostra szła otworzyć drzwi, ja kryłam się pod łóżkiem. Nie było mnie widać, bo na łóżku leżał koc do samej ziemi. Dzięki temu mogłam wszystko słyszeć :-) Czasami, dla żartu, chwytałam kogoś za nogę.
Ten krzyk był bezcenny :-D
#ltl8r
Będąc w markecie, już myślałam, co muszę zrobić w domu... „Włożyć pranie do pralki, włożyć naczynia do zmywarki”. W tym momencie zauważyłam na dość wysokiej półce ulubione musli. Nie chcąc się zbyt rozciągać ze sporym już brzuszkiem pomyślałam, że poproszę o pomoc na oko 30-letniego mężczyznę stojącego obok. Niestety tu mój rozmiękczony mózg jak zawsze dał o sobie znać i zamiast powiedzieć: „Czy mógłby mi pan podać…”, powiedziałam powtarzane chwilę wcześniej w myślach „włożyć”. Więc kiedy już padło moje żenujące pytanie: „Przepraszam, czy mógłby mi pan włożyć...” (tu dwie sekundy konsternacji z obu stron), nie zdążyłam zacząć się tłumaczyć, gdy ów mężczyzna rozpromienił się ogromnie, spojrzał na mój brzuch i odpowiedział: „Z miłą chęcią, ale ktoś tu już chyba przede mną był?”.
Zatkało mnie i pokulałam się do wyjścia :/
#R7PVF
Jak na dziecko przystało, moja córka ma duży problem ze sprzątaniem swojego pokoju... Pozostawione kubki, zaczęte słodycze, talerze w ilości hurtowej...
Po kilku miesiącach proszenia, grożenia, że robaki zalęgną się w pokoju i innych dziwnych chwytów, postanowiłam zakupić w sklepie wędkarskim robaczki i przed powrotem córki do domu rozsypać w jej pokoju...
Krzyków córki nie było końca, ale posprzątać trzeba było... Poskutkowało! Od pewnego czasu pokój posprzątany, naczynia pomyte, nawet z odkurzaniem nie ma problemu...
Że też nie wpadłam na to wcześniej!
Jako że to Anonimowe – kocham moją córkę nad życie, ale nigdy jej nie powiem, skąd te robaki :)
#Hyzs1
– Czemu on się zamyka?
– No a jak myślisz... Jest nastolatkiem, więc to oczywiste, co robi...
Przestraszyłem się, ponieważ rodzice lubili kontrolować każdy aspekt życia, nawet oglądanie telewizji, więc kilka dni później przyznałem im się, że w tajemnicy kupiłem sobie GameBoya (pierwsza wersja czegoś, co można uznać za konsolę przenośną) i grałem.
Dopiero niedawno domyśliłem się, o co mogli mnie rodzice podejrzewać, gdy mój syn się zamykał w pokoju, co irytowało żonę, a ja powiedziałem, że pewnie kupił sobie przenośną konsolę i gra tak jak ja w dzieciństwie. Ależ ona miała zdziwioną minę :D