Przez ponad rok podejrzewałam ojca o zdradę. W końcu mama wzięła sprawy w swoje ręce i okazało się, że rzeczywiście ją zdradzał. Przyznał się, że trwało to kilka miesięcy, ale ja mu nie wierzę. Nagminnie powtarzał imię swojej współpracownicy w zdrobniały sposób i określał jako świetną koleżankę, ale mi to nie grało. Mama po miesiącu kłótni, przeprowadzek i ultimatów mu wybaczyła. Ja od pół roku nie rozmawiam z ojcem i cała rodzina bez przerwy mi powtarza, że trzeba wybaczać i pyta, kiedy przestanę się „obrażać”. Nie mieszkam z rodzicami od dwóch lat, ale jakoś nikt nie zauważył tego, że przez romans ojciec zaczął olewać kompletnie mnie i mojego młodszego brata. Gdy jeszcze chodziłam do szkoły i potrzebowałam, by mnie odebrał, zawsze powtarzał, że nie ma czasu, ale do kochanki miał czas jeździć. Gdy przyszły mrozy i brat zapomniał kurtki zimowej, musiał stać na mrozie dwie godziny, zanim mama skończy pracę, ponieważ on „miał nadgodziny”. Takie sytuacje mogłabym wymieniać w nieskończoność.
Czy rzeczywiście ja wyolbrzymiam, czy to moja rodzina nie ma żadnych wartości i zdrada po 30 latach małżeństwa to nic wielkiego? Według mnie nie zdradził wyłącznie mojej mamy, ale i całą swoją rodzinę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wybaczenie po zdradzie jest kwestią indywidualną, choć wybaczający rzadko kiedy wychodzą na tym dobrze. Trzymaj się swoich zasad, a nie cudzych. Przy okazji dowiedziałaś się, że jeśli kiedykolwiek będziesz w podobnej sytuacji (nie życzę), to nawet nie masz co mówić o tym rodzinie.
To są dwie różne rzeczy. Różne relacje. Zdrada żony i zdrada dziecka. Mozna zdradzić żonę i nadal być godnym zaufania rodzicem. Mozna byc wiernym mężem i ojcem ktory zawodzi. Masz rację ufajac temu co czujesz. Ale nie wciągaj w to mamy. Jak mama wybaczyła, to zrobila to w swoim imieniu i w swoim obszarze.
To w czym Ty się zawiodłas wymaga Twojego przebaczenia.
Zdrada dotyczy całej rodziny.
Rodzice musza byc przykladem. Skoro on zdradzil, to mozna oczekiwac, ze ona tez znajdzie ostatniego debila i powinna przebaczyc mu zdrade. Nie da sie byc zlym partnerem, a dobrym rodzicem. Relacja rodzicow ZAWSZE reflektuje na dziecko. Jezeli niszczą swoje malzenstwo to ucza dziecko, ze takie zycie jest normalne.
Każdy się czegoś nauczył, najwięcej brat, że kurtkę się zabiera a nie liczy, że każdy rzuci pracę, bo jemu zimno, bo jest nieogarem...
Ta część wyznania wydaje mi się absurdalna. Zima, mróz a chłopak wychodzi bez kurtki i stoi tak 2 godziny.
Może wsiadł do auta tam, a z powrotem musiał poczekać i faktycznie tej kurtki zapomniał. Przykra konsekwencja jego roztrzepania, ważna lekcja życiowa i przedsmak dorosłości.
Tez bys tak mowil jakby twoje dziecko przez to zachorowalo na zapalenie oskrzeli? Ze to wazna lekcja zyciowa? Rodzicow nie obchodzi czy to wina dziecka, czy nie. Serce peka na mysl, ze twoje dziecko cierpi lub marznie. Ja sie martwie nawet o psa, ze marznie, a tutaj ktos wolal sie pieprzyc z jakas baba, zamiast zajac swoim dzieckiem.
Nie wyolbrzymiasz. Twój was też zdradził.
Twój ojciec*