#iWMHd
Moje siostra z racji tego że była starsza, miała jak to mówią więcej wolności. O co zawsze byłam zazdrosna, niestety gdy upominałam się o swoje, zawsze mama i siostra potrafiły tak mi wmówić, że czułam się z tym źle. Myślałam, no jak mogę jeszcze czegoś więcej chcieć, skoro w domu i przy nich mi dobrze. Miałam tak prawie przez całe liceum i studia. Bez gadania robiłam wszystko co mi kazały, nawet gdy już byłam zmęczona, z domu wychodziłam tylko na zakupy lub spacery z psem. Nigdy im się nie sprzeciwiałam i robiłam tylko co chciały, choć nigdy nie były z tego zadowolone. Sprzątałam, gotowałam, byłam na każde zawołanie. Nie mogłam podjąć sama decyzji nawet jak się ubrać.
Dopiero rok temu gdy poznałam mojego chłopaka, zaczęłam sobie uświadamiać w jakiej chorej sytuacji się znajduję. Przy nim zrozumiałam, że mam prawo do swojego zdania i nie muszę czekać na zgodę mamy i siostrzyczki gdy chcę gdzieś wyjść i dbanie o dom nie jest tylko moim obowiązkiem. Na początku obie były wściekłe, gdy zaczęłam się sprzeciwiać, jednak po kilku rozmowach z moją mamą, uświadomiła sobie, że mam prawo do własnego decydowania o swoim życiu. Niestety siostra do dziś mi wyrzuca, że przez to że w weekendy jeżdżę do mojego chłopaka i wolę wolny czas spędzać z nim i jego rodziną, nie szanuję własnej rodziny i tylko wyszukuję powodów do kłótni. Przez życie w domowej klatce, jak to teraz nazywam, miałam niską samoocenę i poczucie własnej wartości. Do dziś ciężko mi się przed kimś otworzyć i opowiedzieć co dokładnie działo się w borach domu. Może to wyznanie będzie początkiem.
Nie jest to zbyt emocjonujące wyznanie, ale piszę to z ostrzeżeniem dla innych, którzy mają nadopiekuńczą rodzinę. Nie dajcie się stłamsić i walczcie o swoje. Dziś potrafię się postawić mojej siostrze i mamie, choć nadal nieraz czuję się z tym źle, ale wiem już że nikt poza mną nie może decydować o tym na co mam ochotę od życia.
U mnie może nie jest to na aż tak zaawansowanym poziomie jak u autorki, jednak moi rodzice mają prawdziwą alergię na moje kontakty z przyjaciółmi. A gdybym miała komuś w czymś pomóc to już w ogóle. Teksty typu "patrz siebie a nie ich", "nam nikt nie pomaga", są na porządku dziennym. A potem wywlekanie przy każdej możliwej okazji, że głupich znajomych wolę niż rodzinę, tylko oni mi w głowie. A ten tabun znajomych, który rzekomo wolę to moje 4 przyjaciółki, z którymi spotykam się raz na miesiąc czy dwa i to wszystko.
U mnie nie ma żadnego problemu ze spotykaniem się, ale jeśli chodzi o pomoc to jakbym o sobie czytała. Najlepsze jest jednak to, że moja mama tylko w słowach jest taką egoistką, a w rzeczywistości sama często pomaga ludziom.
Nikt nie pomaga, bo oni nikomu nie pomagają. Dobro wraca zawsze ❤️
Też tak miałam. Do 18 roku życia nie mogłam nigdzie wychodzić na noc, nawet do koleżanek, powrót najpóźniej o 18, w weekend w domu i sprzątać... U mnie skończyło się gorzej. Odbijałam to sobie przez 3 lata po 18 urodzinach. Chlanie, ćpanie, zawaliłam szkołę, a przez to praktycznie życie... Mam strasznie mało znajomych i nie umiem ludziom zaufać, bo zawsze miałam wpajane, że ludzie są źli. Tona kompleksów i lęków... Mam przez to b. duży żal do rodziców i do dzisiaj nie potrafię im tego wybaczyć...
b. współczuję
Durni rodzice to jedno, ale ładując się w ćpanie na pewno wiedziałaś co robisz.
jestem dumna, ze zdolalas stworzyc relacje z chlopakiem w takich warunkach i ze sie z nich wyrwalas
Dobrze, że nastąpił taki przełom i coś się zmieniło. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i nabierzesz wiatru w żagle. Myślę, że również terapia byłaby dobrym pomysłem by uporać się z tym etapem w życiu
tez mam tak samo ;/ mimo ze ukonczylam/em te 18 lat nic to nie dało... dalej jest ale o najdrobniejszą rzecz... nie chce czegoś zrobić to ale krzyki a potem wmwianie mi ze nie mam serca nie kocham rodziny a takze ze wole swoją druga polowke niz ich... wole z ukochaną/ukochanym spedzic czas jemu pomoc niz rodzicom ktorzy beda miec o wszystko ale i sie czepiac... takze na noc zostac nie moge bo jak to bez okazji... rodzice ukochanej/ukochanego przeciez beda miec ale tak nie jest - oni sie ciesza jak przyjade :) wiele sytuacji...
To się postaw im? Masz 18 lat.