#iiiqG
Ujmując to prosto: no nie da się.
Raz na jakiś czas coś się dzieje mojej pochwie i zapowietrzam się na siedząco. Po prostu sobie siedzę i nagle zaczynam czuć, że ona w jakiś sposób łyka to cholerne powietrze. Nie wiem, czy to jakieś mikroskurcze czy z innych powodów się otwiera i zamyka, ale zawsze to czuję. I wiem, że zmiana pozycji na stojąca zmieni w niej ciśnienie i wszystko wyleci długim pochrapującym pierdem jak ze zwykłego tyłka. Z reguły obserwuję wtedy współpracowników i wstaję, jak mają słuchawki na uszach, uprzednio wiercąc się na fotelu, by nieco tego powietrza zeszło.
Ale! Nie byłoby zbyt anonimowo, gdybym choć raz się nie zapomniała!
Siedziałam w jednym pokoju jedynie z szefową obok. Bardzo skupiłam się na pracy. Poczułam, że znowu pochwa ma większe parcie na tlen, ale zignorowałam to, taka byłam przejęta swoim zadaniem. I tak pracuję, aż dostałam wiadomość od HR manager, że mam natychmiast podejść, sprawa wielkiej wagi.
No i co zrobiłam?
Oczywiście zerwałam się na równe nogi, a moja pochwa złowieszczo furknęła, a potem wydała z siebie dźwięk jak połączenie pierda ze spuszczaniem powietrza z basenu. Nogi dosłownie wrosły mi w ziemię, tutaj nie dało się tego tak jak pośladów ścisnąć, było wielkie, wilgotne PUUUURRR PURRRU PURRU SZURRU. Więc tak stanęłam, odpowietrzając się, patrząc na szefową i mamrocząc "przepraszam, przepraszam, tak bardzo przepraszam!".
Nie powiedziała nic.
Uciekłam do toalety, a każdy mój krok wzmacniany był przez krótkie urocze pierdzioszki (tak mnie zapowietrzyło, że poszło na raty).
Myślałam, że umrę ze wstydu.
Szefowa nic nie powiedziała. Nigdy nie wróciła do tego tematu.
Czy ktoś ma podobną przypadłość, czy tylko moja pochwa się wietrzy?
Nie rozumiem nabijania się z autorki. To naprawdę może utrudniać jej życie. Powinnaś pogadać o tym z lekarzem, choćby z ginekologiem.
To nie jest żadne nabijanie się, ludzie się śmieją, bo autorka specjalnie opisała to w taki sposób, żeby było zabawne.
Mam. Tylko dalej nie wiem co z tym zrobic. Ćwiczyłam/ćwiczę mięśnie kegla (podobno ma pomagac) i dalej nic, od porodu, czyli 5lat :/
Ja tak mam bardzo często (zwłaszcza gdy jestem bardzo mokra) po seksie, albo co gorsza w trakcie. Nawet nie o to chodzi, ze się wstydzę swojego partnera, ale gdy mi się to zdarzy praktycznie natchmiast tracę nastrój. Współczuje takich akcji na codzień :/
Mi też się zdarza, ale z moim facetem zawsze obracamy to w żart i nie przeszkadzamy sobie. Tak samo jak gdy nasze ciała "pierdną" czy podczas wielu innych tego typu sytuacji (a uwierz, że mieliśmy ich już mega dużo).
Może podczas porodu cię rozcieli i źle zszyli. Wtedy to sprawa dla chirurga. A najlepiej jakbyś na początek poszła z tym do gina. No i ćwiczenia mięśni kegla też powinno pomóc. Kup sobie kulki gejszy :)
Spróbuj nosić kubeczek menstruacyjny, może pomoc zablokować dostawaniu się powietrza do środka.
W sumie to nawet nie jest głupi pomysł. Nawet jakby się jej niespodziewany okres zdarzył to nie będzie problemu :D
W zasadzie, to kulki waginalne też by były dobrym pomysłem. I mięśnie poćwiczy i zatka wejście, więc powietrze nie będzie mogło się dostać. Wg mnie warte rozważenia.
Ale wiesz, że kulek nie można nosić non stop? Maksymalnie kilkadziesiąt minut dziennie. Więc raczej jej to przez 8 godzin pracy nie pomoże (chyba że wyćwiczenie mięśni Kebgla pomoże) ale samo "zatkanie" nie będzie dzialac.
Ja mam tak przy robieniu brzuszków. Każdy wuef to 45 minut stresu
Współczuję.
Ja mam tak podczas uprawiania miłości w pozycji na pieska. Wtedy mi się jakoś nabiera powietrza i schodzi co jest mega odrzucające. Bardziej dla mnie bo się źle czuje jak mu wręcz trąbie w twarz
Mam. To jest rzecz, która się dzieje, nic nie poradzisz - niektórym się to zdarza często, jak toie, niektórym tylko po różnych ćwiczeniach (typu yoga, rozciąganie). Pochwa zasysa powietrze, a potem kiedy no wychodzi masz właśnie to "pierdnięcie pochwą". Niektórym pomaga ćwiczenie mięśni kegla, co pozwala trochę to kontrolować, ale jako że większość kobiet ma zerowe panowanie nad tym, co ich pochwa wyprawia (podobno można się nauczyć, nie probowałam) to trzeba z tym żyć ;)
Przepraszam, ale napisałaś to tak, że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu :D
Zdarzyło mi się to kilka razy po seksie i było mi niesamowicie głupio. Nie wyobrażam sobie, jak to Ci musi uprzykrzać życie :/ Przemyśl wizytę u ginekologa.
Głupio? My płakaliśmy ze śmiechu 😂
Zawsze też po było obracane w żart, ale uczucie zażenowania pozostawało
Tez to*