#in6Ad

Mój mężczyzna potrafi zmienić się w minutę w człowieka, którego nie znam. Jest kochanym mężem i ojcem, jest troskliwą i ciepłą osobą. Już na początku naszej drogi zauważyłam, że bardzo łatwo jest go wyprowadzić z równowagi, ale uznałam, że da się wspólnymi siłami nad tym zapanować. Niestety, ja nie potrafię go powstrzymać. Robi się coraz bardziej agresywny. Nigdy nie podniósł ręki na mnie ani na dzieci, ale jego słowa wypowiadane w szale trafiają nieraz mocniej niż prawy sierpowy. Wystarczy mu mała iskra... Nawet nie muszę być zapalnikiem, a i tak cała agresja słowna spada mi na głowę.
Wiele razy mówiłam mu, że boli mnie to, jak się zachowuje. Wiele razy informowałam, że oddalam się od niego z każdą taką akcją. On za każdym razem przeprasza, twierdzi, że nie wie, co się z nim dzieje. Nie chce słyszeć o żadnej terapii.

Teraz chwilowo mieszkam u rodziców wraz z dziećmi. Dałam mu odetchnąć i przekonać się do tego, co go czeka, gdy w końcu przestanę mieć do tego cierpliwość.
Nie mam pojęcia co robić. Rodzice twierdzą, że powinnam go zostawić... ale jak mogę odejść od ojca moich dzieci, dobrego człowieka, którego kocham, tylko dlatego, że jest chory? Czy to nie jest zbyt samolubne?
sea Odpowiedz

Też się rozpędzałam do setki w sekundę. Czułam się potem okropnie i nie rozumiałam, co się ze mną stało. Przepraszałam, starałam się zmienić, a potem znowu było to samo. W końcu zdesperowana spróbowałam ponownie terapii i zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości borderline. Skupiłam całe swoje moce życiowe, żeby się z tego wyplątać.

Poszłam na terapię w nurcie dialektyczno-behawioralnym oraz zaczęłam terapię grupową, i po 3 latach nie spełniam już kryteriów diagnostycznych tego zaburzenia. Dalej mam jakieś swoje trudności, ale udało mi się nauczyć regulacji emocji i to zrobiło największą różnicę.

Natomiast odpowiadając na Twoje pytanie - nie, nie jesteś zbyt samolubna, jeżeli Twój mąż nie chce się leczyć. Mój partner znosił wiele w trakcie terapii, ale był zmotywowany tym, że poważnie podeszłam do tematu leczenia i teraz zbieramy owoce tej pracy mając szczęśliwy i spokojny, satysfakcjonujący związek.

Abigaila37 Odpowiedz

Zostając z mężem fundujesz waszym dzieciom dzieciństwo, którego nie powinny mieć. Nie powinny być świadkami awantur. Mąż niech idzie na terapię, a wcześniej do psychologa lub psychiatry. A jeśli nie to uważam że powinnaś odejść. Bo w końcu cię pobije. Będzie tylko gorzej.

HansVanDanz Odpowiedz

Samolubne to jest mieć problem z agresją, mieć tego świadomość i nic z tym nie robić.
Jeżeli jest świadom ewentualnych konsekwencji, o ile nic z sobą nie zrobi, znaczy że godzi się z ewentualną stratą.
W związku nie ma prawa panować atmosfera, że jedno boi się drugiego.

3210 Odpowiedz

Przemoc słowna to też przemoc. Jeśli nie chcesz odejść załóż sobie i dzieciom niebieską kartę - tak, można przez "tylko słowa". Może to go otrzeźwi. Jak nie to nie funduj dzieciom traumy i odejdź, dla dobra dzieci. Poczytaj trochę wyznań na Anonimowych dzieci zniszczonych przez agresję, również słowną, swojego partnera.
A nie bo to twój ukochany mąż to siedź przy nim, ale dzieci oddaj do domu dziecka. Tam się nimi chu.owo zajmą ale przynajmniej będą miały spokój

PaulineSanne Odpowiedz

Samolubny to jest on. Jeśli ma problem to jest jego problem i niech zacznie go leczyć. Weź nie tłumacz go tak głupio bo to żałosne.

coztegoze2 Odpowiedz

To nie jest dobry człowiek skoro od lat mu mówisz, że Cię krzywdzi a on nic z tym nie robi. On stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną. Na razie może Cię jeszcze nie bije, ale któregoś razu będzie mu za mało wyżywania się słownego i w końcu Cię uderzy. Już nie mówiąc o tym czego Twój mąąż na co dzień uczy Wasze dzieci: jak traktować drugą osobę i jak traktować Ciebie.

ArabellaStrange Odpowiedz

„Niestety, ja nie potrafię go powstrzymać” - to nie jest Twoje zadanie. Dorosły człowiek powinien powstrzymać się sam. Jak dla mnie to jest już moment na ultimatum: jeśli nie podejmie leczenia, to pozostaniecie w separacji. Macie prawo, Ty i dzieci, do życia w poczuciu bezpieczeństwa. I to nie jest kwestia, że mąż się bardziej postara. Poprzednie lata już pokazały, że nie jest w stanie.

Dodaj anonimowe wyznanie